czwartek, 23 grudnia 2010

Iredyński i Frears - żonglerka faktami

utwory:
Ireneusz Iredyński, Wizyta, reż. Zbigniew Rebzda, 1980
Stephen Frears, Wykonać wyrok, 1984

Kiedy Z.Rebzda stworzył "Wizytę" I. Iredyński miał jeszcze żyć 5 lat. "Wykonać wyrok" powstało 6 lat przed "Chłopcami z ferajny"  Scorsese i 8 lat przed "Wściekłymi psami"  Tarantino. Przekaz Iredyńskiego dobrze się zestawia z jego śmiercią gdyż dopełnia ona jego opowieść o człowieku nowoczesnym, racjonalnym, wrażliwym, towarzyskim, który okazuje się zwierzęciem zaszytym w ludzkiej skórze. Po to by przeżyć zwierz się łasi, gryzie aby w końcu nie przeżyć. Bohater "Wizyty" potrzebował ludzi żeby zaistnieć. Liczne grono znajomych pozwoliło się utrzymać młodemu pisarzowi nie z pracy z PRL-owskim zakładzie, ale z pisania, bycia literatem. Wianuszek znajomych niczym Stalin, który łaskawie pozwala Bułhakowowi pożyć sobie jako twórca. Alkohol przeistacza biesiadników z ludzi kultury w ludzi rynsztoka. Bohater opowieści już jako jednostka chora, niezdolna do czynu twórczego przetrwa, ale dzięki żonie, która będzie go broniła zarówno przed nim samym jak i towarzystwem. Stalin z liczby mnogiej przepotwarzył się w liczbę pojedynczą. Stalina się nienawidzi i całuje w rękę. Bohater dalej jest zwierzęciem, ale skórka ludzka kusa. Ireneusz Iredyński dobrze pasuje do dzisiejszego teatru mocnego realizmu.
Z kolei gangsterski film Fearsa jest bardzo łagodną wersją dzieł Scorsese i Tarantino. Zamiast zaskakiwać brutalnością i dynamiką zdarzeń zaskakuje poetyckością postaci. Zabójca strzela tak jakby nie miał zamiaru zabić, ofiara zamiast uciekać i walczyć o przetrwanie poddaje się śmierci najlepiej jak potrafi. Przygotowuje się do tego studiując przez 10 lat literaturę podejmującą ostateczny temat. Staje się mentorem i autorytetem dla swoich oprawców. To dzięki naukom gangstera filozofa jedna z ofiar - kobieta - przeżyje, a płatny zabójca nie.
W pracy twórczej od Iredyńskiego i Frearsa można nauczyć się żonglerki faktami, tymi zasłyszanymi  i z własnego życia, mieszać fakty z fikcją, umiejętnie zestawiać ze sobą postacie.

wtorek, 30 listopada 2010

Dziecko państwo



Filmy:
Niels Arden Plev, Millenium. Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet
Guillermo del Toro, Kręgosłup diabła
Sherry Horman, Kwiat pustynii
Fernando Meirelles, Miasto Boga

Państwo tak nieporadne w swoich funkcjach politycznych i ekonomicznych szuka dla siebie siły i nadziei w dziecku. Siła dziecka może się przejawiać w jego brutalności, potrafi bowiem z zaskoczenia zabić. Nadzieja pochodzi z niewinności dziecka, jego wiary w ludzi, w przyszłość. W jednym jak i w drugim przypadku jest to dla państwa konstruktywne. Dzieci ze slamsów Rio de Janeiro walczą o biologiczne przetrwanie. Ich zintegrowanie się ze światem przestępczym jest uzasadnione. Obrzezane kobiety w sadystycznym rytuale jaki dokonuje się w Afryce kompromitują swoim męczeństwem system w którym żyją. Męczeństwo kobiety islamu jest jej bronią bo pokazuje zakłamanie, dysfunkcję tego systemu. Dzieci nazimu szwedzkiego i wojny domowej w Hiszpanii stają się ofiarami świata dorosłych, ale jednocześnie likwidatorem tego świata. Dorosły człowiek, wiadomo, starzeje się i umiera. Na arenę wchodzi uzbrojony w biologiczną przewagę młody człowiek. Państwo zatem lubi dziecko. Liczy na jego wigor, siłę witalną. Następne pokolenia muszą uporać się z błędami swoich rodziców. Dorośli z filmu Nielsa Ardena Pleva nie doceniają 24 letniej kobiety granej przez Noami Rapace, widząc w niej słabą niewiastę długo przetrzymywaną w zakładzie psychiatrycznym, ofiarę, którą można wykorzystać, ewentualnie uznać za dziwadło. Mylą się bo zamiast kobiety widzą ciągle zbuntowaną nastolatkę, którą już nie jest, mylą się ponieważ nie rozpoznają nowego drapieżnika, na którego możliwości nie są przygotowani

poniedziałek, 22 listopada 2010

Krzysztof Penderecki w Kościele św. Mateusza

Utwory:
Henryk Mikołaj Górecki: "Amen", "Pieśni Maryjne"
Krzysztof Penderecki: VIII Symfonia "Pieśń przemijania"
wykonawca: Sinfonia Varsovia, chór Filharmonii i Opery Podlaskiej
film „Żły porucznik” Wernera Herzoga

Można z łatwością obalać dogmaty religijne. W świecie zachodniej kultury wystarczy odwołać się do badań naukowych, w świecie latynoskim przypomnieć współpracę Kościoła z dyktaturami czy walkę Jana Pawła II z teologami wyzwolenia. W świecie islamu dyskusja jest tłumiona. Zamiast sporu jest rytuał religijny i społeczno -socjalne uzasadnienie dla dogmatu. W hinduiźmie jest podobnie jak w islamie. W obu przypadkach czynnikiem obalającym jest brak tego sporu. Buddyzm pozbywa się balastu Boga, ale jednocześnie istnienie sanghi nie jest możliwe bez zbioru przepisów i tradycji, które narzucają regułę. Już człowiek dawno pozbył by się religii gdyby nie te piękne katedry, meczety, obrazy, rzeźby, inspirujące księgi i właśnie muzyka - ten dźwiękowy ślad ludzkiej cywilizacji. Jordi Savalla powiedział, że wraz ze swoim zespołem funkcjonuje w innym wymiarze niż reszta społeczeństwa. Sprawczynią tego przeniesienia jest muzyka. Górecki robi to łagodnie, relaksacyjnie,  Penderecki drapieżnie budzi słuchacza z letargu codzienności, z tych halucynacji na jawie. Muzyka w każdym razie nie może tylko głaskać. Penderecki wpisuje się w katastrofizm naszych czasów. Nota bene katastrofiści z końca XIX wieku dobrze przeczuli gwałtowne zmiany pierwszej połowy XX wieku. Skąd przychodzimy, kim jesteśmy, dokąd zmierzamy mówi nam też muzyka. I to bez pitu pitu. Wystarczy tylko nadstawić uszu.
Teraz czas na diabełka, śmiesznego sympatycznego, przykład ludowego rękodzieła. Jest nim policjant grany przez Nicolasa Cage'a w filmie „Zły porucznik” Wernera Herzoga. Postać ta czyni bezwiednie i z wdziękiem rzeczy zarówno złe jak i dobre. Do tych złych należy świntuszenie, ćpanie, kibicowanie za pieniądze czyli hazard z korupcją, tudzież demoralizowanie osób bliskich. Złego diabli nie biorą więc policjant ani nie zostanie wyrzucony z pracy, ani się nie zaćpa na śmierć, nie zostanie zamordowany jak zły porucznik Abla Ferrary. W końcu zły porucznik awansuje na złego kapitana. Jest sterylnie, czysto, bogato. Nowy Orlean niczym nie przypomina miasta po katastrofie z 2005 r. wywołanej przez huragan Katrina. W filmie nawet krokodyle się uśmiechają.

piątek, 19 listopada 2010

Pierwsze urodziny bloga



wobec żywego pytania
trybik staje się
miłującą maszyną

oddech zimny
pustka bez właściwości
tak miało być

urządzenie do pytania
głowa zrzuca okulary
Jezus nie ma krwi

czasami ktoś się przytuli
żeby umrzeć
ty też miałeś kota, który
mówił, mówił, mówił

znaczenie
cichego dyrygenta
wzrasta


Blog urodził się 19 listopada 2009 r. Na pierwsze urodziny dostał wiersz, kwiaty oraz historyczne wydarzenie. W ośrodku CERN pod Genewą po raz pierwszy udało się człowiekowi złapać antymaterię na ponad 0,1 sekundy. 38 atomów wodoru pojmano w pojemniku, w którym panuje próżnia. Antyatomy nie mogą się spotkać z atomamami więc zostały zamrożone aby nie stykały się ze ściankami pojemnika.

Dlaczego to jest takie ważne ? Najważniejsze pytania człowieka związane są obecnie z  Wielkim Wybuchem. Co spowodowało to zjawisko ? Jaka jest jego natura ? Jak się zachowała materia i antymateria ? Po co, dlaczego istniejemy i w czym istniejemy. Co to znaczy istnieć albo nieistnieć. Ciekawe co już będzie wiadomo na stulecie badań.

Historia:

1928 r. Paul Dirac odkrywa możliwość występowania antymaterii
1932 r. Carl David Anderson zaobserwował antyelektron - pozyton
1952 r. Powstaje Rada Europejska Badań Jądrowych CERN
1957 r. Pierwszy akcelerator
1964 r. Polska obserwatorem w CERN
1991 r. Polska członkiem CERN
2008 r. Wielki Zderzacz Hadronów
2010 r. Zamrożono antymaterię

wtorek, 16 listopada 2010

Jordi Savalla, Jerusalem - miasto pokoju niebiańskiego i ziemskiego".


Połówka listopada ciepła. Za uchem swędzi, brudne podbrzusza aut zbierają wirujące cząstki z ulicy. Jordi Savalla już przed Teatrem. Szukają odpowiednich drzwi. W malutkim domku z malutkimi okienkami ludziki z czternastu krajów muszą przejść. Grupa obcokrajowców przesówa i obraca na przemian budynkiem, szukając odpowiedniej szpary drzwiowej.
W sumie po co do Teatru jak można nad Teatrem. Przecież to Łódź. Łodzią można na wszystkie warianty łącznie z tym pod wodę i do nieba. A zatem rozłożywszy instrumentarium orkiestra zaczyna grać. Ośle uszy kołyszą się w transie. Wierni niewierni współcześni i ci średniowieczni. Pieśni o chwilę wytchnienia dla miasta niszczonego a ludu mordowanego. Dlatego trzeba się bardzo cierpliwie i żałośnie modlić żeby Bóg i prorocy przyjąć raczyli. Tęsknota jest czymś nigdy nieprzegadanym. Muza Jordi Savallemu podpowiada muzykę, która choć brzmi wykwintnie przeznaczona była dla grajków ulicznych i przechodnia. To rozkosz kebaba, to radość z wyzwolonego obozu, to Palestynka bijąca rękami w piasek, z którego wyparowali rodzice po uderzeniu rakiety. Najsmutniejszy widok jaki do tej pory widziałem.
Orkiestra unosi się nad miastem, które jest tak podobne z wysokości do wielu innych miast. Te same szare klocki i dróżki. Z wysokości miasto jest czymś innym np. obrazem zapachu.
Ludzi w ogóle nie widać. Zbiorowym wysiłkiem tworzą jakość, która o nich świadczy.

poniedziałek, 8 listopada 2010

Polska dekada

Trzy wydarzenia zamkną drugą dekadę uprawiania polityki w III RP:

1. Katastrofa smoleńska 10 kwietnia - upadek Prawa i Sprawiedliwość spowodowany śmiercią ważnego lidera tego ugrupowania prezydenta Lecha Kaczyńskiego, oraz serią błędów popełnianych przez Jarosława Kaczyńskiego;
2. Wybór na prezydenta Bronisława Komorowskiego umiarkowanego centroprawicowca, który powinien spokojnie porządzić do 2015 r.;
3. Wybory parlamentarne w 2011 r. - koniec silnej Platformy Obywatelskiej cokolwiek miałoby to oznaczać.

Przyszłością Polski jest system dwupartyjny składający się ze zjednoczonej lewicy i zjednoczonej centroprawicy. Zjednoczona lewica powinna zagospodarować środowiska ekologiczne i alterglobalistyczne chociażby po to, żeby nie radykalizowały się w protestach ulicznych. Zjednoczona centroprawica to w zasadzie powrót do dawnego AWS. Wielu ludzi prawicy znajduje się poza strukturami PO i PiS i stale ich liczba rośnie gdyż partie te przedkladają dyscyplinę nad różnorodność. Po okresie kurczenia się musi przyjść okres rozrostu.
Ci którzy nie wybiorą jednej z dwóch dróg wybiorą radykalizm bez względu na straty, ale zapewne zgodnie ze swoim sumieniem i zasadami. Co mogłoby być bazą dla nowej centroprawicy ? Najprościej koalicja POPiS nie zrealizowana na początku dekady, a która chciałaby wygrać wybory w 2011 r. Warunkiem byłoby tu ustąpienie dotychczasowych liderów. Drugi wariant to pojawienie się trzeciej siły na centroprawicy, jakiejś partii reform i naprawy państwa, która by odebrała głosy konkurentom a potem zainicjowała zjednoczenie.

Polska radykalna. Na ten wariant składają się: strategia PiS, potencjał narodowo radykalny z spod krzyża na Krakowskim Przedmieściu, próba przechwycenia święta 11 listopada przez środowiska nacjonalistyczne. Tutaj powstaje pytanie czy J.Kaczyńskiemu uda się ponownie stanąć na czele rządu jak to się udało  Viktorowi Orbanowi z FIDESZ na Węgrzech. Duża będzie też zależało od sytuacji geopolitycznej (wojna) czy sytuacji gospodarczej (druga fala kryzyzsu spowodowana m.in upadkiem dolara) czy skali katastrof naturalnych. Prezes PiS tylko udaje, gra radykalizm. W gruncie rzeczy to łagodny człowiek acz kłótliwy. Po plecach Jarosława do władzy może się wspiąć prawdziwy radykał autokrata.

Historia dekady:

2001 r: powstają PO, PiS i LPR

23 września 2001 r. wybory parlamentarne. Dominacja SLD-UP: 47%. W sejmie PO, PiS, Samoobrona, PSL, LPR ( od 14 do 8%). Premierem Leszek Miller. Porządzi ok 2,5 roku.

7 października 2001 r. Początek wojny w Afganistanie, w której weźmie udział Polska jako członek NATO.

27 października i 10 listopada  2002: wybory samorządowe. Zwycięstwo kolacji SLD - UP.  Były to pierwsze wybory po reformie samorządowej w 1998 r.
Po raz pierwszy wybierano w bezpośrednich wyborach prezydentów, burmistrzów i wójtów. Prezydentami zostali m.in L.Kaczyński w stolicy i J. Kropiwnicki w Łodzi. PSL, kolacja POPiS straciły. Zejście ze sceny Unii Wolności.

20 marca 2003 r: Druga wojna w Zatoce Perskiej, w kórej weźmie udział Polska jako członek NATO.

16 kwietnia 2003 r.: traktat akcesyjny między Polską a UE podpisany w Atenach.

1 maja 2004 r.: Polska w Unii Europejskiej.

2 maja 2004 r: premierem Marek Belka. Porządzi ok 1,5 roku.

2 kwietnia 2005 r. śmierć Jana Pawła II

25 września 2005 r.: wybory parlamentarne. PIS wygrywa minimalnie pokonująć PO. W sejmie SLD, LPR, Samoobrona, PSL ( od 12 do 5 %). Premierem Kazimierz Marcinkiewicz. Porządzi ok. 8 miesięcy.

23 grudnia 2005 r. Po 10 latach prezydentem przestaje być Aleksander Kwaśniewski. Nowo wybraną głową państwa został Lech Kaczyński.

14 lipca 2006 r. Premierem Jarosław Kaczyński. Porządzi ok. 1 rok i 4 miesiące.

12 listopada 2006: wybory samorządowe. Bardzo dobry wynik komitetów lokalnych. Z dużych partii przyzwoity wynik PSL, PO i PiS. Słabo koalicja Lewica i Demokraci. Klęska Samoobrony i LPR. Hanna Gronkiewicz Walc prezydentem stolicy.

25 kwietnia 2007 r. samobójstwo Barabry Blidy posłanki SLD w momencie wkorczenia do jej mieszkania ABW.

21 października 2007: PO wygrywa pokonując PiS stosunkiem 45% do 36%. W sejmie SLD jako LiD i PSL. Upadek partii Leppera, Giertycha i koalicji LiD ( SLD z Partia Demokratyczną).
Premierem Donald Tusk. Rządzi od 3 lat czyli najdłużej spośród wszystkich premierów mijającej dekady.

14 lipca 2009 r: Jerzy Buzek Przewodniczącym Parlamentu Europejskiego.

10 kwietnia 2010: katastrofa smoleńska w której ginie Lech Kaczyński wraz z 95 współpasażerami.

 maj 2010: początek fal powodziowych w Polsce

6 sierpnia 2010: prezydentem Bronisław Komorowski. W tym samym miesiącu trwają manifestacje i happeningi na Krakowskim Przedmieściu w związku z przeniesieniem krzyża.

19 października 2010: pierwsze w III RP zabójstwo na tle politycznym. Miało miejsce w biurze PiS w Łodzi. Zginął Marek Rosiak.

21 listopada 2010: wybory samorządowe.

piątek, 29 października 2010

Bodhisattwa wow !!!


  1. Dominacja Natury Buddy:
    naturalne oddychanie współgra z umysłem, który stara się pozostać w ciągłym kontakcie z Naturą Buddy. Każda myśl, słowo i działanie biorą się z tej uważności. Mocna praktyka daje poczucie uczestniczenia w „świętości”, a subtelność i łagodność oddechu jest jak modlitwa.

  1. Przeszkodami w praktyce:
    - egocentryzm i egoizm, których źródło jest w ego obserwatorze oceniającym i wartościującym. Ego obserwator musi być czujny i pokorny.
    - pragnienia zmysłowe: przywiązania umysłu, automatyzm życia
    - niepokój: efekt braku lub słabej praktyki
    - nienawiść: ego obserwator przybiera postać demoniczną
    - brak wiary: bez wiary nie ma praktyki
    - gnuśność i apatia: zwykle gnicie przy komputerze, telewizorze itp

  1. Trzy filary Zen
    - wielka wiara: siła wiary jest wprost proporcjonalna do stopnia determinacji w praktyce.
    - wielkie wątpienie: ego, dualizm podmiot – przedmiot są źródłem iluzji
    - wielka determinacja: jest odpowiedzią na siłę wiary

  1. Wielka Wiara:
    jest to przekonanie o mocy, jaką daje kontakt z Buddą, Dharmą i Sanghą. Przyjmując schronienie w Trzech Klejnotach niczego się nie trzeba obawiać. Schronienie ogranicza powstawanie karmy, a każdy przykry wypadek jest ujściem dla złej karmy. Karma musi się wypełnić i trzeba to przyjąć z pokorą.

  1. Wielka determinacja:
    jest wyrazem miłości do Buddy, Dharmy i Sanghi. To wyraz pragnienia bycia w świętości. Z tego pragnienia bierze się zapał do życia i pracy nad sobą we wszystkich dziedzinach. Gdy kocha się Trzy Klejnoty pragnie się też dzielić tą miłością i jej klejnotami z innymi ludźmi. Rodzi się chęć zbliżenia do drugiego człowieka by wzmacniać swoją i jego Naturę Buddy.

  1. Wielkie Wątpienie:
    dualizm ego przyczynia się do powstania iluzji. Iluzja powoduje z kolei cierpienie. Cierpienie odczuwamy jako coś realnego. Czy cierpienie jest realne ? W ciągu dnia spotykają człowieka przeróżne sytuacje. Mogą zwodzić realnością. Mogą to być byty, które określamy potocznie jako problemy.

  1. Działania demoniczne:
    gdy w życiu codziennym kierujemy się ego, atak ze strony ego innych ludzi jest bolesny, prowadzić może do wielkiego cierpienia.
    Gdy w życiu codziennym przyjmujemy schronienie w Trzech Klejnotach ataki ze strony innych ludzi nie są już tak uciążliwe ponieważ ich ostrze trafia w dość osłabione ego osoby atakowanej, innymi słowy „strzał kulą w płot”. Taki atak u osoby atakowanej może nawet przynieść skutek pozytywny w postaci sprawdzenia aktualnej mocy swojej iluzji. Dokonuje się swoisty pomiar. U osoby atakującej narasta zła karma, co się obróci przeciwko niej. Człowiek atakując drugiego człowieka w gruncie rzeczy atakuje samego siebie.

  1. Wielkie ego:
    jest przeciwieństwem małego ego. Małe ego jest iluzją wynikającą z dualizmu. Wielkie ego jest Jednością. Gdy znika obserwator pozostaje bezpośrednie widzenie przedmiotu. Totalne doświadczanie Jedności. Człowiek doświadcza bycia Bodhisattwą.

  1. Pozwolić rzece płynąć:
    Człowiek ze swoimi myślami, słowami i działaniami to istny żywioł. Miłosierdzie i pokora nakazują akceptację ludzi takimi jakimi są bez względu na ich wady i zalety, akceptację także siebie na tych samych zasadach. Żadnego zabijanie siebie. Żadnego palenia na stosie innych. Pozwólmy życiu płynąć.

  1. Koncepcja człowieka:
    człowiek jest pustą formą (śunjata), która przemija (anitja), cierpi (dukkha) i dąży do stanu nie-ja (anatman). Dzięki temu że jest się pustą formą nie jest się osamotnionym ego borykającym się z codziennymi problemami . Towarzyszy nam Natura Budda, z której możemy czerpać podpowiedzi, inspiracje, do której możemy kierować zapytania itd. Dzięki przemijaniu nie staniemy się niewolnikami przedmiotów, sytuacji, ludzi, możemy być wolni. Dzięki cierpieniu pracujemy nad sobą. Dzięki stanowi nie – ja znajdujemy oparcie, punkt odniesienia.

  1. Paramity czyli Sześć Wyzwalających Aktywności:
    dana paramita – co mogę tu i teraz dać coś innym ? Może przesłać pozytywną intencję pod adresem danej osoby, dobrze o niej pomyśleć ?
    sila paramita – czy dać tu i teraz upust swojej zwierzęcości czy okiełznać barbarzyństwo zachowań samodyscypliną ?
    kśanti paramita – czy pozwalać na to by targały nami zbyteczne myśli (ocenianie ludzi), zbyteczne słowa (nieokiełznane gadulstwo), zbyteczne działania czy cierpliwie czekać na właściwą myśl, słowo i pożyteczną aktywność ?
    wirja paramita – co się tu i teraz ze mną dzieje ? Kim jest ten który robi teraz to co robi ?
    dhyana paramita – czy podtrzymuje jakość praktyki siedzącą medytacją zazen ?
    pradżnia paramita – co teraz robię ? Czy przypadkiem nie zrobiłem czegoś głupiego ?

środa, 20 października 2010

Won Hyo i żołnierze


19 października 2010 r. dokonano pierwszego w III RP zabójstwa na tle politycznym.
Mnich buddyjski Won Hyo udał się w pielgrzymkę z Korei do Chin w ramach praktyki w odosobnieniu, której celem było znalezienie odpowiedzi na podstawowe pytania. Pomiędzy Japonią, Chinami i Koreą istaniała już wówczas wymiana doświadczeń między wybitnymi postaciami buddyzmu, do których zaliczał się Won Hyo. Pewnego razu, zbudził się w nocy spragniony wody. Gdy wyciągnął rękę natknął się na kubek z płynem, który ze smakiem spożył dziękując Buddzie, że się nim tak dobrze opiekuje.O świcie okazało się, że ów płyn to ludzka krew zaś kubek to kawałek ludzkiej czaszki. Won Hyo żył w latach 617 - 686 n.e. kiedy to w Korei trwała wojna domowa między królestwami. Mnich pochodził z królestwa Silla, które ostatecznie zwyciężyło w tej wojnie (668 r). I faktycznie, Budda się nim zaopiekował. Won Hyo dzięki przygodzie z ludzką rozbitą głową zrozumiał, że dualizm dobro - zło, życie - śmierć jest nieprawdziwy. Prawdą jest jedność.
To co wydarzyło się wczoraj w Łodzi jest  groźne społecznie, ponieważ sankcjonuje moralnie zabijanie. Czyż takimi kategoriami nie myślą dżihadyści i krucjatowcy, sprawcy honorowych zabójstw w krajach Islamu, zemst rodowych na Kaukazie czy nagonek antysemickich ?
Jak reagować ? Co robić ? W życiu codziennym nie zasilać tej iluzji własnymi słowami, myślami, uczuciami, emocjami i działaniami. I sądze, że większość Polaków tak się zachowuje. Politycy i media grają o władzę i pieniądze. W wygenerowany przez siebie świat iluzji wciągają obywateli, instrumentalnie potraktują każdego uczestnika tej gry - żołnierza. Żołnierzem może być przypadkowy obywatel Pan Ryszard,  może być działacz polityczny.

piątek, 15 października 2010

Natura Buddy


1. Siunjata czyli pustka. Pustka jest brakiem niezależnego istnienia. Skąd się biorą myśli czy różne obiekty ? Z pustki. W jak sposób istnieją ? Na zasadzie współzależności. Pojęcie
pustki to w buddyźmie nietrwałość i zmienność wszystkich zjawisk.Dlatego człowiek nie może żyć dla siebie ponieważ nie jest oddzielnym bytem. Żyje dla innych czujących istot ponieważ zależy od nich.

2. Błędne podejście: pustka jest nicością. Boimy się nicości. Jest to podświadomy strach przed śmiercią. Próbujemy więc trzymać się siebie jako oddzielnych bytów. Stąd biorą się egoizm i egocentryzm. Wychowani jesteśmy w kulturze, które stawia na pierwszym planie indywidualne ludzkie ego lub państwo jako instytucje plemienną zarządzaną przez egotystów. Taki jest ten nasz świat, niestety. Trzeba jednak pamiętać, że jest też jasna strona i jest ona potężna.

3. Doświadczenie siunjaty: między zjawiskiem a obserwatorem nie ma oddzielenia. Zjawiskiem może być na przkład naturalne oddychanie. Obserwatotem oddychający. Świadomie naturalnie oddychamy tak długo dopóki nie doświadczymy stanu jedności. Tak doświadczymy siunaty. Wiadomo, że w życiu codziennym takie naturalne oddychanie łatwo zakłócić więc trzeba wykorzystać siedzącą pozycję medytacyjną. Taka praktyka składa się z dwóch etapów. Pierwszy to samatha i polega na osiągnięciu koncentracji (np. liczenie oddechów). Koncentracja to stan, w którym nie rozprasza nas strumień myśli. Drugi etap to vipassana czyli analiza skupionego umysłu.

niestrudzony dyrygent
i muzycy gubiący rytm
równik drapieżnik
modlitwą dla stóp i korzeni


4. Skąd się bierze cierpienie ? Z głupoty ludzkiej. Z braku doświadczenia Jedności. Buddysta powinien przynajmniej w swoim zyciu "przekroczyć" cierpienie. To przesłanie "Czterech Szlachetnych Prawd" wygłoszonych przez Buddę.

5. Błędne podejście: ludzie wstępując na drogę Buddy zamiast skupić się najpierw na "przekraczaniu" cierpienia, kierując się swoim ego chcą od razu doświadczać Doskonałego Óświecenia mistrzów zen. Podejmują praktykę z koanami bez przygotowania. Swoją przynależność do sanghi traktują "wizerunkowo", czyli tak jak to ma miejsce w szkole, w pracy, czy w polityce. Książki Philipa Kapleau ukazujące drogę zen jako sposób na szybkie i spektakularne oświecenia (kenszo, satori) przyczyniają się do popularyzacji tematu, ale wprowadzają w pewien błąd. Efektem mogą być rozczarowania. Bardzo nielubianym pytaniem u adeptów zen jest "po co praktykujesz". Piszę to niestety z własnego doświadczenia.

6. Natura Buddy. Jeśli zjawiska, obiekty nie istnieją odrębnie, nie mają odrębnej natury, to jaką naturę posiadają ? Naturę Buddy. Stąd mówi się, że wszystkie zjawiska mają Naturę Buddy.

7. Rzeczywistość. Dlaczego mówi się, że buddysta poznaje rzeczywistość taką jaka jest ?
Na umysł składają się procesy chemiczne zachodzące w mózgu, struktura biologiczna i intereakcja ze światem zewnętrznym. Naturą umysłu jest pustka. Podczas medytacji wykazano, że pustka rozpoznaje sama siebie w sobie. Dzieje się to dzięki temu, że w wyniku dobrej koncentracji znika obserwator. Czy dało by się to opisać za pomocą równań i wzorów fizycznych ? Trzeba by wykształcić pokolenie, które będzie w stanie podołać za swojego życia dwóm wyzwaniom na raz: procesowi intelektualnemu i pozaintelektualnemu. Rozbudzić w sercach tych ludzi umiłowanie mądrości i stworzyć warunki do pracy.

sobota, 9 października 2010

Jimi Jarmush, Limits of control


Śmierc przypomina nam, że to co obecnie mamy nie zostanie nam zostawione. Odejdą nasi bliscy, stracimy wszystkie nasze przedmioty, bagaż myśli, uczuc, emocji, słowa, zapamiętane sytuacje. Nie jest to fajne więc próbujemy utrzymac co się da: bliskich, prace, pieniądze, seks. Zapamiętujemy przeczytane książki, obejrzane filmy, nauczone wiadomści, ale bezskutecznie. Zapomnimy, w końcu zapomną o nas. Śmierc taka mądra, taka skuteczna. I mamy nowy film Jimiego Jarmusha, który rozprawia się z tzw. twardymi systemowcami, ludźmi władzy, którzy próbują utrzymac to co mają w sposób szczególnie nachalny. Wierzą, że historia zapewni im nieśmiertelnośc. Wierzą w obiektywną, statyczną i mierzalną rzeczywistośc do tego stopnia, że każą się pilnowac uzbrojonym ochroniarzom. Wiara w historię, która jest przecież mistrzynią magazynowania w niepamięci. Magazynuje po to żeby nikt się nie dowiedział aż w końcu spłonie sam magazyn z całą zawartością. Przesłanie podobne zresztą do tego z "Autora widmo" R. Polańskiego. "Człowiek, który gapił się na kozy" Granta Heslova pokazuje władzę, która chce zawładnąc rzeczywistością nawet za pomocą zjawisk niewyjaśnionych i paranormalnych. Do magii sięgali politycy starożytności, sięgają i współcześni. Wygrac za wszelką cenę tylko po co. Filmy Jarmusha, Polańskiego i Heslova wcale nie są odkrywcze. To raczej twórcze spędzanie wolnego czasu z ich strony i miła rozrywka dla nas odbiorców. Chwała im, że opowiadali bez nawarstwiania scen przemocy.
Jest też inna droga: zobaczyc świat bez bagażu materialnych i mentalnych ograniczeń. Chociaż raz. Zobaczyc jak jest.