piątek, 25 września 2026

Wiedza rdzeniowa

 Przedstawię dzisiaj wiedzę rdzeniową czyli taką, która dotyczy spraw fundamentalnych, nie opartą  na spekulacji, kulturowych kodach i falsyfikowalną za pomocą doświadczenia medytacyjnego rozumianego  jako pracę z czystym umysłem.

1. Kwestia Boga

Pojęcie Boga jest zbyteczne. Da się je zdefiniować co czyniłem chętnie na moim kanale, można jednak swobodnie z niego zrezygnować. W nauce jak i praktyce życia duchowego Bóg jest obciążającym percepcję zbytkiem. Jeśli chcemy być wolnymi ludźmi musimy uwolnić Boga. Uczyńmy Boga wolnym, a sami poczujemy odświeżającą moc uwolnienia. Bóg jest zbyteczny nawet jeśli występuje jako spoiwo super zjawiska reakcji istnienia - nie istnienia.

2. Kwestia życia 

Jedyne zrozumienie życia, które jest nam dane to doświadczenie mentalne swojego tu i teraz oraz odkrycia naukowe nauk przyrodniczych. Wszystko inne tyleż zaciekawia co obciąża umysł, kradnąc czas i energię tak potrzebną na życie tu i teraz.

3. Kwestia życia po śmierci

Nasze życie tu i teraz  jakie wszyscy znamy jest jedyne. Życie po śmierci nie  ma żadnego istotnego znaczenia nawet jeżeli w jakiejś niezbadanej formie występuje. Dla życia duchowego zjawisko życia po śmierci jest zbyteczne, przeszkadzające, odwracające uwagę od spraw istotnych. Obecnie żyjący na Ziemi człowiek nie ma praktycznego uzasadnienia do zajmowania się spekulacjami na temat życia po śmierci nawet jeśli ludzie mają liczne doświadczenia zjawisk z pogranicza. To co się z nami dzieje po śmierci dla nas żyjących nie ma, ale to zupełnie nie ma żadnego znaczenia.

4. Reinkarnacja

Reinkarnacja jest głównie kodem kulturowym religii wschodu. Jeżeli założymy, że reinkarnacja na prawdę istnieje, co certyfikują mistrzowie zen, zajmowanie się nią jest stratą czasu, a dowody są spekulatywne i dość słabe. Doświadczenia NDE i OBE można odrzucić posilając się neurobiologią czy grą podświadomości. Jeżeli reinkarnacja jest ewolucją duszy to jak się to ma do stwierdzenia, że ewolucja jest ślepa.

Psychologia życia duchowego, dąży do wyzwolenia z okowów i ciężarów ego. Prowadzi do odświeżającego doświadczenia uwolnienia tak aby jak najlepiej korzystać z danego nam życia biologicznego. Odrzuca zbyteczne narosty intelektualne jak odrzucamy wszelakie używki. Czym zatem jest doświadczenie życia ? To trzy sprawy: przetrwanie, czysty umysł, wolność istnienia.



piątek, 18 września 2026

Staruszka zza ściany

Życie zawsze wygrywa ze śmiercią. Życie wygrywa tam, gdzie toczy się cierpliwie i systematycznie prowadzona gra. Od uczestników gry wymaga się zaangażowania i poświęcenie.  Nie wykręcą się łatwo wymówkami,  nie dane im będzie samowolne porzucenie gry. 

Game Master, a raczej Game Mistress jest pewna staruszka zza ściany mojego pokoju. 18 centymetrów betonu oddziela mnie od miejsca, gdzie je, śpi, załatwia swoje potrzeby na specjalnie dostoswanym krzesełku, a nawet podobno ogląda telewizję. Cierpi na neurodegeneracyjną  chorobę Parkinsona. 

Wokół staruszki obserwowany jest mrówczy ruch bliskich podtrzymujących życie. Mimo cienia choroby i starości życiowy wigor ma się nieźle, a tempo codzienności nie zwalnia. Nie milkną wesołe zwrotki zapominanych piosenek, nieśmieszne żarciki, a gołębie furczą nad rozsypanymi niedojedzonymi przez staruszkę resztkami obiadowymi. Życie pilnuje wyznaczonych ról. Jak to mówią, każdy wie co ma robić i nie narzeka na swój los. Główny cel gry, czyli nadanie codziennej krzątaninie sensu jest spełniony. 

Życie członków opiekującej się rodziny straciłoby sens gdyby nie uporczywe trwanie staruszki. Nie byliby w stanie podjąć już żadnej aktywności, która byłaby wartościowsza od tej opieki. Natura wartkim strumieniem przepływa przez ten zaniedbany, ale uporządkowany pokój, utrzymuje w pogotowiu uważności dwóch opiekunów płci męskiej męża i syna. Mężczyźni instynktownie wyczuwają duchowe, bijące źródełko mocy, lgnąc do niego, nie odczuwając przy tym znużenia ani zmęczenia. Schorowana kobieta przyciąga niewyczerpanym kobiecym magnetyzmem, wprawiając otoczenie w ruch, aktywizując swoją mocą niczym dzieci do zabawy. Elan vital ów pęd życiowy znalazł ujście w bruzdach starości, w słabym oddechu, w wiotkich kończynach. Samo sedno istnienia zostało starannie przykryte zwiędłymi liśćmi chwil, opadających z prędkością przemijania.

Nie dziecko, nie młode ciało, ale starość stała się strażnikiem mocy. Dusza zaklęta w starym ciele zbiera i przetwarza coraz bardziej skąpe informacje ze świata zewnętrznego. Skierowana więc bardziej ku wewnętrznym światom, milczy tajemnicą, a wadliwość mowy zredukowanej do dźwięków, uniemożliwia poznanie tej tajemnicy. 

Fizyczne i psychiczne pole życia wygrywa swoją grę w najmniejszych szczegółach codzienności czyniąc wielkimi nie doniosłe sprawy i idee, ale to co dla innych byłoby zaledwie niezauważalnymi resztkami i okruchami. Staruszka z zawężonych do minimum chwil wyciąga wspomnienia czy przeżywa żywe i agresywne koszmary senne. Uszkodzone ciało zmaga się w koszmarach sennych z niebezpieczeństwem wymagającym ucieczki i walki. Ograniczająca choroba nadaje temu trwaniu intensywności. 

Aż do ostatniego tchnienia staruszce nie zostanie oszczędzone nic co jest związane ze zużywaniem psychicznym i fizycznym. Cierpienia choroby i starości  nadają treść trwaniu, w pochyleniu, w ciszy, w nasłuchiwaniu odgłosów zza ściany, gdzie przecież znajduje się mój pokój.

Czasami zastanawiam się czy któregoś dnia nie zmaterializuje się w moim mieszkaniu czy to w stanie głębokiego snu albo podczas zasypiania lub wybudzania. Jak i czy w ogóle moja podświadomość uzna za konieczne nawiązanie pośmiertnego kontaktu z sąsiadką zza ściany.

piątek, 11 września 2026

Dom mojego umysłu

Jedyna idea Boga, którą da się udowodnić polega na doświadczeniu psychofizycznym związanym z medytacją. 

Bóg wedle tej koncepcji jest stanem jedności między podmiotem, a przedmiotem medytacji kiedy umysł obserwuje samego siebie. Medytujący obserwuje samego siebie zapytując "kim jest ten który postrzega". 

Osiągnięcie tego stanu jedności jest tym doświadczeniem dowodowym.

Z buddyjskiego punktu widzenia Bóg jest "wielkim ja" wobec którego konfrontuje się "małe ja". W procesie tym "małe ja" jednoczy się z "wielkim ja" i mamy nie dwa lecz jedno czyli Boga.

U Mistrza Eckharta Bóg kontempluje samego siebie tak jak człowiek samego siebie w swoim umyśle. Umysł staje się prawdziwą świątynią Boga wspólną dla niego jak i człowieka. Stąd pojęcie "dom mojego umysłu", w której to świątyni/domu człowiek spotyka się w jedności z Bogiem.

Bóg jest zatem procesem samopoznawczym realizowanym za pomocą ćwiczeń duchowych. 

Dlaczego zatem ludzkość zaczęła używać pojęcia Boga ?

Bóg jako zjawisko psychiczne, pewien stan umysłu to było za mało dla ludzi, którzy nie posługiwali się nauką w takim zakresie jak współczesny człowiek. Ludzie potrzebowali idei, czyli nośnej kulturowa informacji w oparciu o którą mogliby rozwijać swoje kultury, tworząc religie, które staną się kołem zamachowym cywilizacji. Trzeba więc było ideę Boga filozoficznie odpowiednio rozwinąć. Pozbawiona boskości nauka także musiała przyjąć Boga za punkt odniesienia chociażby po to aby móc powiedzieć, że nauka nie potrzebuje Boga.

Skąd wzięło się pojęcie osobowego Boga ?

Pojęcie Boga osobowego wzięło się z wyżej opisanego doświadczeniu medytacyjnego. Jeśli "dom mojego umysłu " jest osobowy to i Bóg siłą rzeczy nabiera cechy osobowej.

Rozszerzona definicja Boga jako super zjawiska, obejmującego uniwersum ze wszystkimi prawami fizyki, gidzie idea Boga próbuje być zamiennikiem dla teorii wszystkiego, a Bóg jest kreatorem tegoż uniwersum wydaje się zbyt spekulatywna i trudna do udowodnienia, chociażby dlatego, że trzeba byłoby przeprowadzić dowód naukowy. Bóg musiałby wystąpić jako zjawisko konkretne i mierzalne. Nie należy wykluczać takiej możliwości - Bóg jako super  zjawisko występujące niezależnie od czasu i przestrzeni, który jest dysponentem informacji czymś na kształt kosmicznej  inteligencji. 

Podstawowe pytanie o Boga, które nurtuje człowieka, a które mogłoby zadać dziecko brzmi: "czym to wszystko jest". 

 

niedziela, 6 września 2026

Niebo jako stan wiecznego snu

Elektryczne zjawiska w mózgu są podstawą jego działania, umożliwiając komunikację między  neuronami, przetwarzanie zmysłów, myślenie oraz kontrolowanie ruchu ciała. Praca ludzkiego mózgu opiera się na przepływie impulsów elektrycznych, które są generowane na poziomie komórkowym, a ich  aktywność tworzy  fale elektromagnetyczne. 

Koncepcja nieba, nie mylić z rajem, może być efektem pracy mózgu jako zjawiska elektromagnetycznego. Niebo w  koncepcjach teistycznych to stan wiecznego snu. Niebo więc nie jest rajem, gdzie przebywają dusze ani ogniwem w reinkarnacyjnej fabryce, gdzie następują seryjne wcielenia. Niebo nie jest także punktem docelowym dla dusz błąkających się po opuszczeniu fizycznego ciała. Niebo zatem nie jest metą w świetlistym tunelu. Na czym więc polega koncepcja nieba z punktu widzenia właściwości ludzkiego mózgu ?

Niebo jako stan wiecznego snu dzieje się po śmierci fizycznego ciała czyli umysł zostaje odcięty od wyłączonego już mózgu. Stan wiecznego snu nie jest stanem śmierci. Omawiany obiekt przebywa w niebie czyli miejscu, gdzie jeśli coś jeszcze jest to podobne obiekty no i Bóg, który swą obecnością zapewnia trwanie niebu. Przymiotnik "wieczny" z kolei wskazuje na nieistotność czasu dla nieba albo wręcz należałoby czytać, że wieczny to znaczy poza czasem.  Pojęcie snu sugeruje na stabilne trwanie z możliwością wybudzenia dla danego lub wielu obiektów. Sen oznacza boski porządek, boską opiekę. Niebo jawi się ostatecznie jako miejsce spokojne i bezpieczne czyli takie, które nie jest zakłócone aktywnością jaką kojarzymy z elektromagnetycznością mózgu.

Wreszcie niebo to stan upragnionego odpoczynku, głębokiego relaksu. Nieustannie aktywni w ciałach fizycznych mamy problem z wypoczynkiem, a sen w ciele fizycznym jest dalszą aktywnością tylko już inną. Niebo jest utęsknionym, upragnionym uwolnieniem od aktywności i ciągłego stanu czuwania.

Wiara w niebo jest wyrazem zmęczenia cierpieniem i zużywania się fizycznego ciała. Jest to wiara w zasłużony odpoczynek, który zakończy się nagrodą szczęśliwego przebudzenia.