Odwiedził odległy kraj, wydając pieniądze przeznaczone na rodzinne wakacje w jakimś wesołym kurorcie. Przyjechał jako samotny pustelnik z jednej wielkomiejskiej pustelni do drugiej. Zjadłszy śniadanie udał się do mistrza duchowego niejakiego Martinusa, który niby będąc, niby nie będąc, a to nauczając albo udając tylko nauczanie, piszącego jakby od niechcenia, publikującego od tak sobie, przybył więc, ściągając buty, w skarpetkach samych przed wielkim, a może nie tak wielkim i czcigodnym Martinusem:
- co cię sprowadza z tak daleka ? Musiałeś wydać dużo pieniędzy. W drogim hotelu się zatrzymałeś ? Z kotem albo psem podróżujesz ? Głupiś czy mądry ? Za kogo się uważasz gościu ? - zaciekawiony pyta Martinus.
- ja Bambikiem zwykły jestem, pokornie przyjechałem prosić o nauki. Mało mam czasu bo i pieniędzy nie za wiele, a musiałem zapłacić za nędzny hotelik.
- toś ty Bambik z dalekiego kraju, a jako że swoją skromność materialną pokazujesz, to za darmo tobie nauki ofiaruję bo i tak nic z tego nie będzie. A dzieci Bambik ma ?
- na szczęście ładniejsze i mądrzejsze ode mnie, bo młode, nie ogłupiałe, nie stępione, a wyostrzone umysłowo i ruchliwe
- no to gadaj gościu z czym tu do mnie i po co przybywasz
- ja w sprawie Boga, wolności i miłości, mistrzu Martinusie
- źle, źle bardzo źle, głupiś, bo jak o Bogu z wielkiej litery jak mi się zdaje zaczynasz, to fundamentalnie zagubiony jesteś i dużo czasu marnotrawisz. A co ty chcesz od Boga nieszczęśniku ?
- żeby mi swoje piękno, swoją głębie nieprzebytą ukazał, mądrością wprost do mózgu i serca trafił, abym stał się lepszym człowiekiem dla rodziny, ludzi z pracy i dla ojczyzny mojej cierpliwości nabył i dla ludzi moich więcej szacunku nabrał, bo ciężkie czasu mistrzu Martinusie
- słuchając tak ciebie zatwardzenia można dostać. To tabletek na przeczyszczenie tobie potrzeba, a nie Boga. A powiedz ty mi co z wolnością zamierzasz, po co ci ona ?
- żeby wolnym być od tych myśli, nerwów, ludzi i ich nerwów i myśli. Żeby mieć na wszystko wywalone i szczęśliwym być
- słuchając tak ciebie, to ja widzę, że ty piwa potrzebujesz albo co mocniejszego, a nie wolności, bo na cóż ci ona jeśli nic o niej nie wiesz i pocieszny jesteś z tą wolnością. A miłość, powiedz mi teraz kogo tak kochasz albo kto cię tak nie kocha, że o miłości mi tu mówisz ?
- kochać to się boję bo nadciśnienia się boję i że mi serce pęknie. Rodzinę kocham chociaż męcząca, za pieniędzmi tylko, ale serce i tak pęka szczególnie za dzieckiem swoim jedynakiem kochanym. Ja mistrzu Martinusie tak na prawdę to już zapomniałem o co mi chodzi z tą miłością, bo głupoty tylko z tą miłością i przepraszam, wycofuję się z tego.
- słuchając tak ciebie to widzę, że ci potrzeba do apteki pójść po proszki czy krople albo jakiejś onanizacji potrzeba. Potrzeba ci Bambiku seksu z uśmiechniętą kobietą. Są tu takie.
- jak do mamy i taty chcę mistrzu Martinusie
- to ty niedojrzałe dziecko, że do mamy i taty chcesz. A żyją twoi rodzice ?
- nie poumierali
- a ty więc Bambiku to w stronę grobu w zaświaty chcesz za nimi podążać, pewnie po śmierci chcesz ich spotkać albo innych takich cudów życia po śmierci doświadczać.
- no ale co mam robić mistrzu Martinusie ?
- a co ty chcesz robić takiego ważnego, żeś aż do mnie tutaj przejechał, żeby mi te rzeczy opowiadać co mógłbyś do misia pluszowego mówić bez tej fatygi.
- mistrzu Martinusie pomóż, kurwa, pomóż cokolwiek miałoby to znaczyć ?
- dobrze Bambiku. DOBRZE. Przyjechałeś więc po naukę z daleka więc nauki dostaniesz. Wróć ty do swojego hoteliku, wypróżnij, umyj się dobrze i potem wróć tu do mnie i odpowiedz na pytanie: "po com się tak wypróżniał i mył pierwotnie myśląc o Bogu, wolności i miłości".
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz