czwartek, 14 września 2017
Adam Bałdych, Kuba Więcek, Maciej Obara
Letnia Akademia Jazzu:
1. Adam Bałdych Sextet (Dys, Barański, Mika, Kociński, Szmańda)
2. Kuba Więcek Trio (plus Michał Barański, Łukasz Żyta)
3. Maciej Obara Quartet (plus DominikWania, Ole Morten Vagan, Gard Nilssen) - "Impressions on Górecki".
Michał Barański grał na kontrabasie zarówno u Bałdycha jak Więcka.
Adam Bałdych wykonał muzykę świetnie nadającą do słuchania w okresie świątecznym, Kuba Więcek, Nowojorczyk made in Poland, zaskakiwał sam siebie, Maciej Obara zagrał ambitnie i na poważnie. W sumie Bałdych wypadł najlepiej (mój drugi koncert tego wykonawcy). Dobry jazz jest zagrany bezpretensjonalnie, jest lekcją luzu, naturalności, odbiorca nie może czuć się obciążony wysiłkiem włożonym w tworzenie dzieła, obserwuje jak muzyka bierze się niemal z niczego, z powietrza, wystarczy tylko w coś uderzyć, dowolnie zestawić ze sobą dźwięki, dmuchnąć, poruszać smyczkiem i już. To bardzo ważne, aby dzieło powstawało jakby bezwysiłkowo, bo dzięki temu eksponuje się pasję, natchnienie czyli formę. Forma sama w sobie jest treścią i wiedza treściowa w sztuce nie jest najważniejsza. W realistycznym malarstwie i literaturze mamy dużo treści z danej epoki, ale i tak jej nie zapamiętamy. Zapamiętamy za to wrażenie formy. Osoby idące plażą niosą z sobą nie tyle wiedzę o sobie ile klimat plażowania. Muzyka grana na przykład przez Bałdycha, Więcka czy Obary miesiąc temu, dobrze się utrwala w pamięci tak, że można wspominać koncert jakby się odsłuchiwało go na płycie. Wystarczy tylko wspomnienie miejsca, liderów a przede wszystkim zapis wrażeń w pamięci.
realistyczne malarstwo Setha Armstronga Hypera
Przymus tworzenia pojawia się wtedy, gdy idea domaga się manifestacji. Idea zapisana jest w pamięci w geście. Świetnie to widać w rzeźbie, na fotografiach czy zatrzymanym kadrze filmu. Pragniemy opowiedzieć ten gest i wtedy tworzymy. Pasja, zatracenie się, pojawia się gdy wielokrotnie odsłuchujemy daną muzykę, kilkakrotnie oglądamy ten sam film i często nie zdajemy sobie sprawę z wagi drobnych gestów, muzycznych przejść. Idea z kolei wyraża duchowy głód, pragnienie zaspokojenia, uczuciowy , emocjonalny bunt wobec braku.
Tworzenie to często zaskakiwanie siebie. Poruszamy się za pomocą dźwięku, słowa. Bez rysunku nie ma malarstwa. To widzenie także swojego własnego życia jako postaci literackiej, swojego życia z dramatycznymi zwrotami jako snutej opowieści. Dlatego jazz wydaje się tak prozaiczny, jest takim dobrym tłem dla filmu, malarstwa czy komiksu. Jesteśmy bohaterami swojej własnej nigdy nie napisanej powieści.
Kuba Więcek
Maciej Obara
Adam Bałdych
czwartek, 24 sierpnia 2017
"Pokot" Agnieszki Holland
Pokot, Agnieszka Holland, film z 2017 r.
Podobnie jak w "Wołyniu" Wojtka Smarzowskiego czy "Essential Killing" Jerzego Skolimowskiego głównym bohaterem filmu jest przyroda. Ludzie się zabijają, u Holland dodatkowo męczą zwierzęta, a przyroda trwa w swojej przemijalności. Człowiek kocha przyrodę. przytula zwierzątka, strzela do nich i je zjada. Mięso smakuje, a istoty mięsem wypełnione mogą lub nie muszą mieć duszy. Czy droidy, cyborgi pozyskają dusze dzięki sztucznej inteligencji ? Jako istota moralna, sztuczna inteligencja dokonująca wyborów podczas obsługiwania programów kosmicznych (na przykład ewakuacja Ziemi), może skorzystać z oferty zarezerwowanej dla ludzi czyli zbawienia przez super istotę Jezusa czy osiągnięciu oświecenia przez medytację. Zwierzę jako byt podlegający reinkarnacji posiadający duszę bytu mniej świadomego tu i teraz. Teza o wyłączności duszy dla człowieka jest bardzo atrakcyjna, ale niepokojące jest to, że człowiek także z mięsa i kości, Jezus, Budda też z tego samego i człowiek człowiekowi wilkiem, panem, niewolnikiem tak jak niewolnikiem człowieka jest zwierzę hodowlane. Mięso to ważny temat w religii, (ambona - miejsce dla myśliwego i kapłana w Kościele), powód protestów społecznych w PRL i wyzwanie dla każdego kto pokusił się o bycie wegetarianinem. Ogólnie wydaje się, że lepiej byłoby nie spożywać mięsa chociażby z powodów moralnych (hodowla przemysłowa), ale jak tu się najeść pomidorem i serem. Jestem przekonany, że w przyszłości technologia i rozwój duchowy uwolnią człowieka od potrzeby spożywania mięsa. Jest bowiem coś absurdalnego w spożywaniu schabowego na skalistej planecie poruszającej się w nie dającym się objąć rozumem kosmosie. Już to, że współczesny człowiek nie musi być koniecznie myśliwym ani rzeźnikiem aby zjeść zawartość konserwy mięsnej, jest wielkim postępem i perspektywą dla naszych dzieci i wnuków.
Przyroda jako niemy bohater filmu. Jej oddziaływanie nie jest jednak tak silne, aby przyćmić bohaterów i opowiadaną historię.Z lasów Smarzowskiego, Holland, Skolimowskiego wyłania się Polska. Polskie konflikty wychodzą niczym zwierzęta z ciemnego lasu. Wieś i prowincja otaczają miasta swoimi lękami i wyborami politycznymi, bardziej konserwatywne, zachowawcze szantażują mieszczan. Miasta, liberalne, zmienne i dynamiczne straszą wieś. To tam są te zamachy terrorystyczne, manifestacje, protesty, a przede wszystkim elity, które zmieniają im świat z zaskoczenia tylko po by je potem siłą i podstępem narzucić.
Miasto niepokoi wieś, prowincja osacza, oblega miasto.
Wojna polsko - polska to konflikt wyobrażeń o Polsce i narzucanych narracji tak by drugiej strony nie słuchać, "nie przyjmować do wiadomość", a najlepiej "odebrać prawo głosu". Polacy podszyci są lękami i słusznie ponieważ zmieniający się świat powodami do niepokojów hojnie obdarowuje. Pozostaje tylko pytanie o poziom strachu bo zawsze skutkuje on nienawiścią (wojny, powstania, rewolucje). Mówiąc o grze wyobrażeń w Polsce mamy do czynienia z iluzją. Gdzie zatem jest prawda o Polsce i Polakach ? Dokładnie tam gdzie we wszystkich zakątkach kuli ziemskiej - w cierpieniu wywołanym brakiem poczucia jedności z uniwersum, co skutkuje niedorozwojem duchowym i intelektualnym. Wojna polsko-polska, konflikt między sunnitami i szyitami, Ameryką Biblii i ideologii Oświecenia, Rosyjską duszą, a rosyjskim despotyzmem i imperializmem, Chinami Tao, Konfucjusza Buddy, a Chinami Mao i kapitalizmu, są zatem konfliktami "ucieczki do problemu". Prowadzi się te konflikty z dwóch powodów: aby odwrócić uwagę jednostki od duchowej samorealizacji i aby sprowokować konflikt społeczny ponieważ ludzie starają się zrozumieć siebie i świat także poprzez spór, konflikt o rodzaj wzajemnej obserwacji.
Agnieszka Holland bohaterami filmu uczyniła ludzi wcale nie miejskich czy wiejskich, ale alternatywnych czyli takich, którzy w kontakcie z naturą szukają dla siebie swojej drogi. Są to ludzie kontrkultury, dziwaczni, outsiderzy, którzy także posługujący się konfliktem. Gdy ludność tradycyjnej wsi posługuje się bronią ciężką (Kościół, szkoła, organizacje, instytucje), ludzie alternatywni prowadzą walkę partyzancką. Ciekawostką jest, że polska zarówno kultura jak i kontrkultura jest zdecydowanie bardziej wiejska niż miejska. Bohaterem "Pokotu" jest Jan z Czarnolasu, który okazał się być ukrywającą swoją płeć kobietą.
poniedziałek, 14 sierpnia 2017
X Letnia Akademia Jazzu
Koncert "Ragtime". Marcin Masecki (pianista, Warszawa), Jerzy Rogiewicz (perkusja, Bydgoszcz)
Koncert INTL: zespoły Johna Escreeta (pianista, Wielka Brytania), Macieja Obary (saksofonista altowy), Tom Arthursa (trębacz, Wielka Brytania), Thomasa Stronena (perkusista, Norwegia), Andreasa Langa (kontrabas, Dania).
próby dotyku
owad jest łąką
tylko to widzę
bariery
tylko o nich wiem
o miłości
jakieś przeczucie
towarzyszymy
swojemu życiu
rzeźbienie idei
muzyka
to próby
dotyk czegoś
spojrzenie na coś
Na początku lat 90tych odkrywałem jazz jako kontynuację fascynacji muzyką alternatywną, punk i reggae. Ten przeskok z punk rocka do free jazzu odbył się naturalnie i spontanicznie.Spoiwem kulturowym, którego sobie nie uświadamiałem, było to, że do tworzenia jazzu i rocka nie wymagana była znajomość nut. Najważniejsze były ekstatyczność, spontaniczność, bunt. Przy czym jazz rock (SBB, Kury, Tymański, Mazzoll) nigdy nie okazał się ciekawszy od free jazzu.
Koncert AGA DERLAK TRIO: Ada Derlak (fortepian), Tymon Trąbczyński (kontrabas), Szymon Madej (perkusja);
Koncert "Reneissance" Anna Stępniewska (ps.Anna Gadt), Zbigniew Chojnacki (akordeon), Krzysztof Gradziuk (perkusja).
W przeciwieństwie do koncertu "Ragtime" i INTL, gdzie zadbano o stylistyczną różnorodność oraz dramaturgię, występ dwóch zespołów trio był nieco nudny. Aga Derlak wykonująca znakomitą muzykę na późne wieczory, ululała widownię do snu tak skutecznie, że na jednostajny eksperyment z renesansowym jazzem Anny Gadt, część publiczności nie miała już siły. Muzyka musi zaskakiwać przy jednoczesnym utrzymywaniu transu. Transu okazało się zbyt dużo w stosunku do odświeżających zaskoczeń. Gdy fortepianowy relaks Agi Derlak zmierzał do finału w postaci dotknięcia ziemi przez wolno opadające piórko, to Anna Gadt dała pokaz muzycznej nieskończoności. Jej muzyka nie zmierzała do żadnej wyraźnej puenty i mogłaby trwać przez długie godziny aż do fizycznego wyczerpania muzyków. Słuchacz jednak woli jak dzieło ma wstęp, rozwinięcie i zakończenie. Zwykle wygląda to tak, że po wspólnym intro, gdzie wyraźnie zarysowuje się fortepian bądź rozbudzająca kaskada denciaków, przychodzi czas na serię indywidualnych popisów by zamknąć całość mocnym akcentem. Derlak zagrała bezpieczny repertuar, który chętnie odtwarza się z płyty późnymi wieczorami, Gadt zabrakło konsekwencji w tworzeniu klimatu jazzowego Dead Can Dance.
Masecki & Rogiewicz przenieśli słuchacza do czasów kiedy jazz dopiero się tworzył z elementów ragtime, bluesa i muzyki europejskiej. Ich koncert przypominał dziecięcą zabawę w komponowanie prostych melodii, a prowokacyjność pomysłu polegała na pokazaniu jak zwyczajnie prosta może być muzyka.
Tom Arthurs podobnie jak rok temu przedstawił improwizację podobną do zapomnianego już zespołu Reportaż, który nagrał płytę dla firmy Tonpress w 1987 r. Muzyka, w której o coś chodzi, nie wiadomo o co, ale cierpliwie wyczekuje się, co też jeszcze się wydarzy. Z pewnością nie jest to muzyka tła, narzuca się odbiorcy jakby próbując usiąść mu na kolana.
zespół Reportaż, debiut 1982 r.
Zespoły Johna Escreeta i Andreasa Langa dały popis muzycznego fryzjerstwa, rozczesując włosy dźwięków elegancko, klasycznie bez zbędnego szarpania szczotką.
Maciej Obara zadbał o to ,żeby było towarzysko i głośno. Są artyści, którzy oprócz tego, że grają na instrumencie, lubią także przebywanie na scenie i interakcję z publicznością. Zwykle jazzmani są jakby schowani za swoją muzykę a luz tak konieczny do improwizacji osiągają dzięki skupieniu i wyciszeniu.
I koncert Thomasa Stronena, najlepszy z dwudniowego maratonu jazzowego, z dwoma perkusjami w składzie. Perkusja i kontrabas stanowią o krwiobiegu i mechanice jazzowego bandu. Wymasowani i wypieszczeni ciągiem rytmów i szumów, zawiesiliśmy uwagę nieco ponad sceną, ogromne ucho nad polem traw.
Koncerty w ramach INTL (International Jazz Platform) chodź nie tak spektakularne jak Stańki, Charles'a LIoyda, Pharoah Sandersa są jak bogate w składniki potrawy zaserwowane w odpowiedniej ilości.
John MacLaughlin
John MacLaughlin, brytyjski muzyk z gatunku jazz fusion (połączenie rocka i jazzu), urodzony w 1942 r., debiutujący w 1963 r. Polecam muzykę tego wybitnego gitarzysty dla wszystkich, którzy dobrze się czują w klimatach buddyzmu zen, hinduskiej duchowości czy mistyki. Podczas odsłuchiwania płyt MacLaughlina ma się wrażenie, że inaczej płynie czas. Odniesienia do mistyki znajdziemy u Pharoah Sandersa ("Karma", 1969 r,), Milesa Davies'a czy Johna Coltrane'a ("I love supreme", 1965 r.). MacLauglin brał udział w nagrywaniu płyty"Big fun" (wyd.1974 r.) Milesa Davies'a, najlepszej muzyki jazzowej jakiej kiedykolwiek słuchałem.
Przy tych mistycznych odniesieniach warto przypomnieć o chrześcijańskich inspiracjach w muzyce Kingi Głyk (grała podczas zeszłorocznej edycji Letniej Akademii Jazzu)
Kinga Głyk
I na koniec nowy film Yolandi Visser, wokalistki Die Antwoord:
Yolandi Visser, Tommy Cant sleep
poniedziałek, 24 lipca 2017
Radek Nowicki Quartet & Cracow Jazz Collective
Koncert 10 edycji Letniej Akademii Jazzu, Klub Wytwórnia w Łodzi
Kolejny koncert i następna okazja przeprowadzenia eksperymentu z "tu i teraz" z wykorzystaniem żywej muzyki. Piękne, rzemieślnicze, surowe garnie, o takiej muzyce mówi się, że jest bardzo jazzowa. Butelka piwa i ogólne przemęczenie uniemożliwiło mi odczuć wyraziście koncert kwartetu Radka Nowickiego, ale z drugim poszło znakomicie. Wyprostowanie pleców i koncentracja uwolniły mnie od determinującego wpływu alkoholu. Cały proces doświadczenia przeszedł w trzech etapach: w pierwszym skupiłem się na rejestracji samego zjawiska uczestnictwa w wydarzeniu, w drugim nastąpiło zaangażowanie na poziomie myśli i wyobraźni, w trzecim udało się uchwycić muzykę zanim ta została oceniona przez świadomość i dopasowana do pasujących doświadczeń z przeszłości. Niestety, trzeci etap składał tylko się z przebłysków. Działa się muzyka, która nie była ani grana ani słuchana. Stan poza ego słuchającym. Jazz dzięki swobodnemu i ascetycznemu charakterowi dobrze pasuje do takich gier z odczuwaniem gdyż nie narzuca idei, obrazów, skojarzeń. Muzyka się dzieje poza uwarunkowaniem (sytuacja i przeszłość). Nie trzeba ani grać na instrumencie ani być snobem melomanem. Wystarczyło tylko zgubić siebie. Takim ćwiczeniom na koncentracje szczególnie sprzyja perkusja zaś po niej kontrabas i fortepian. Byłoby niezłym eksperymentem być na koncercie zespołu tylko perkusyjnego. Lepiej słucha się jazzu na stojąco, ale trzeba mieć złożone ręce jak do modlitwy. Nie należy przejmować się teatralnością tego gestu, bo w końcu każdy ma prawo do słuchania po swojemu. Intymność uważności.
Radek Nowicki Quartet
Cracow Jazz Collective
poniedziałek, 10 lipca 2017
Breckenridge-Karolak Connection & Sisters in Jazz & The Chicago Blues Brothers
Grand Prix Jazz Melomani 2016, Teatr Wielki w Łodzi
Iluzją podobno są nasze ciała jak i rzeczywistość, którą tworzą nasze umysłu. Jako, że ludzi wielu zatem mamy do czynienia z wieloma splątanymi iluzorycznymi światami. W ramach tylko jednego człowieka mamy dwie równoległe rzeczywistości: przeszłą zmagazynowaną w podświadomości i tą rejestrowaną przez nas tu i teraz. Słuchając muzyki najpierw dochodzą do głosu wyuczone reakcje z przeszłości, które nauczyły nas cieszyć się muzyką - bo jazz piękny jest i basta - w ogóle skłoniły nas do pójścia na koncert, ale także staramy się być uważni na bieżąco - upolować, uchwycić tą świeżą pierwszą reakcję na muzykę. Dlatego uczestniczenie w koncertach, gdzie słyszymy żywe instrumenty i postrzegamy żywego człowieka na scenie mogą być silniejszym bodźcem do studiowania uważności niż odsłuchiwanie utworów z płyt.
Co zatem do nas dociera tu i teraz ? Szczegóły, drobiazgi przy czym nagromadzenie szczegółów tego co się dzieje poza sceną i na niej zlewają się ze sobą w jedną kompozycję. Całościowy odbiór muzyki tu i teraz jest niemal niemożliwy. Cały proces interpretacji i tak odnosi się do wcześniejszych doświadczeń, Możemy zatem rozdziabić gębę i po prostu słuchać, chłonąć, ale w stanie rozluźnienia i pogodzenia z materialnym uwarunkowaniem: fotelik, ciało, obuwie, kosmetyki, butelka piwa. W każdym razie słuchając i obserwując ważny jest szczegół i reakcja organizmu, przyjemność lub dyskomfort. Gdy śledziło się galę Grand Prix Melomani, odnosiło się wrażenie, że świat iluzji zbudowany jest z samej przeszłości (wspomnienia, honory, podsumowania, powtórzone wyuczone gesty, rytuały).
Świat realny istnieje, ale jest trudny do uchwycenia. W porównaniu z innymi gatunkami jazz sprawia wrażenie nieuchwytności, ale pod względem warsztatowym to zapis matematyczny, konkretne zadanie wykonane za pomocą instrumentów. Ogólnie wiadomo, że świat realny istnieje obok nierzeczywistych. Trudno jest określić zakres tej nierealności. Czy świat, który tworzy człowiek w kosmosie jest snem współtworzonym przez miliardy umysłów ?
Sisters in Jazz
The Chicago Blues Brothers
środa, 5 lipca 2017
Bejing Dance / LDTX - Beyond the Horizon. Łódzkie Spotkania Baletowe
Łódzkie Spotkania Baletowe
1. Made in China, Jacek Przybyłowicz (choreografia), Li Jun-Long (światła), muzyka: Johann Sebastian Bach, Claude Debussy, Anda Union;
2. Col Arrow - Game of Go (Weiqi), Li Han Zhong, Ma Bo (choreografia), David Darling (muzyka), Godzilla Tan, Li Jun-Long (światła), Zhao Jia Pei (kostiumy).
Taniec jako przeciwstawienie się starości, chorobie. Widz, oglądający spektakl taneczny sam nie uczestniczy w tańcu, ale tą ideą zdrowia i młodości daje się ponieść. Subtelnie odczuwana moc w procesie oddychania, znajduje swoją niebywałą manifestację w ruchach płynnych i dynamicznych. Zryw mocy w tańcu. Taniec jako trening techniki mocy. Zielona trawa aż po horyzont. Nad nieskończonym morzem trawy ledwo zachmurzone niebo. Tancerz wykonuje dobrze obliczony bieg. Ograniczoność formy tańca w nieogarniętej przestrzeni. W chwili śmierci wyobraź sobie taniec, horyzont i niebo okalające morze traw - obraz mocy.
Czysta inteligencja porusza tancerzami. Jest ich wielu muszą zatem pracować równo, dobrze orientować się na siebie, aby nie zakłócić działania mocy. Zbiorowy wysiłek wspólnym doświadczeniem piękna. Dotknijmy się wzajemnie swoich spoconych ciał, wsłuchujmy się w gwałtowne oddychanie, uderzajmy ciężarem stóp bo moc jest nietykalna dla choroby, przemijania i śmierci.
W przerwie spektaklu wypiłem małą butelkę jasnego piwa. Spektakularny smak małej ilości gorzkiego napoju. Dużo osób. Właśnie przemijają chwile, które zostaną zapamiętane. Brzuch wypycha koszule tancerzowi, a marynarka opada na przygarbionych plecach. Zasypiając podbiegamy do siebie. Padając na kanapę wnosimy się w górę.
Zmiana kostiumów i dekoracji. Taniec wyraża równowagę między siłami yin i yang. Właśnie zaświeciło mocnej słońce a w nozdrza wdarł się słodki zapach świeżej wody. Siły wyższe są mądre. Ta mądrość polega na tym, że rzadko zdajemy sobie sprawę z wielkiej boskiej manipulacji. Mówimy, działamy, analizujemy w głowach świat, nie wiedząc czemu to będzie służyło. Poddajemy się tej boskiej grze, zbiorowemu wysiłkowi uważając, że myślimy i mówimy indywidualnie. Cokolwiek by się nie stało MOC wszystko uporządkuje.
środa, 21 czerwca 2017
Wiele demonów Pilcha i Grabowskiego
Jerzy Pilch, Wiele demonów, Mikołaj Grabowski, Teatr Nowy w Łodzi
Zgiełk za oknem niczym łopoczący sztandar na cześć ukochanej osoby. Światła dnia symbolicznym światłem życia, które mieszają się z chłodnym, rześkim wiatrem. Chmury i wiatr, świadkowie ludzkiego losu. W tym zgiełku zza okna nasłuchujemy śmierci i narodzin. Cóż takiego się wydarzyło, że kończyny zdań oparte o framugę drzwi, stojące bokiem, są w nasłuchiwaniu, wyczekiwaniu. Kiedy ucichnie dzień, samotny płacze, ale to nie są łzy smutku, ale wzruszenia i poznania. Wcale nie jest mi smutno kiedy płaczę patrząc na Ciebie.
Ludzkie westchnienia, kawałki słów, umykające chwile przejeżdżających samochodów. Bezosobowy tło miejskich dźwięków. Miasto przemieszczających się w ciszy osób hałasujących myślami. Plotka o istocie żywej, dość tajemniczej przemieszczającej się każdego dnia, zawsze po tym samym krzywym chodniku. Wiele demonów: seksu, religii, martwych umarłych i martwych nieumarłych. Wiele demonów myśli pozostałych, wspomnień zapominanych, przekręconych słów. Znałem kiedyś osobę, która nagle zniknęła. Okazało się, że jednak żyje zmieniła tylko kolor włosów i nagle schudła. Bardzo dobry stary przyjaciel, który odradza się nieskończenie wiele razy, towarzysz wielu pokoleń. Ten stary przyjaciel nie ocenia, nie zasypuje dobrymi radami, ale słucha i obserwuje tak dobrze mu znane demony. Cicho patrzy się i słucha. Nie jest zdziwiony, ale reaguje zawsze jak za pierwszym razem. Demony wojny między naszymi wyobrażeniami o tym co się dzieje. Demony strzegące naszych styli życia. Demon kultury, który nigdy nie śpi. Stary przyjaciel zna te wszystkie demony, których przenigdy nikt nie ujarzmi. Dlatego dzieci tak boją się ciemności. Dzień dobry..dzień dobry Ciemność, dzień dobry Jasność. Dobranoc Wam wszystkim, do następnego razu.
czwartek, 1 czerwca 2017
Ślepy Maks w Teatrze Nowym
Robert Urbański, Kokolobolo, czyli opowieść o przypadkach Ślepego Maksa i Szai Magnata, Jacek Głomb, Teatr Nowy w Łodzi
Tracimy dystans do opowiadanej historii, gdy zaczynamy żywić przekonanie, że świat przedstawiony staje się realny. Bieda i przestępczość przedwojennej Łodzi, holocaust tworzą obraz świata w zagrożeniu. W 1939 r. w Łodzi żyło 233 tys Żydów (prawie 35% ludności miasta), w 1946 r. 46 tys, zaś w 2012 r. zaledwie ponad 300. Za brak poczucia stabilności, niepewności sytuacji społecznej odpowiada człowiek, który dla bliźniego przestaje być przewidywalny. Zachowania społeczne przypominają układankę z kostek domina. Nie możemy być pewni trwałości fundamentu, na którym budujemy dom, miejsce dla naszej rodziny. Ważna jest zatem symbolika domu, bo jeśli ten, którym dysponujemy obecnie nie jest trwały to powinniśmy odwołać się do domu rozumianego jako świat - domu świata. Bohaterowie opowieści o łódzkim gangsterze, nieżyjący świadkowie historii przypominają boleśnie ludzi współczesnych. Wojna może zawitać do każdego polskiego miasta. I tą wojnę także należy rozumieć symbolicznie jako stan ducha obecnie żyjących jak i dosłownie. Jeszcze w 2013 r. sztukę Jacka Glomba można by odebrać jako historyczną ciekawostkę w kolorze sepi. W 2017 r. demony wojny odpowiadają na naszą łagodność, zmęczone uśmiechy, próbują nas sprowokować do zła, negatywnych w skutkach działania, żywią się światowymi i lokalnymi kryzysami. I odczuwamy niepokój, że wystarczy jedno zapukanie do drzwi naszego domu, aby uruchomić lawinę niepożądanych zdarzeń. Ale jest też optymistycznie: jutro też będzie dzień, wszystko przeminie, czas uleczy rany, ludzie rodzą się i umierają. Trzeba mieć zaufanie to atomów, fal i komórek. Niech świat się dzieje takim jakim jest.
Opowieść o Ślepym Maksie
Ramy czasowe:
1890 r. - urodził się Menachem Bornsztajn ps. "Ślepy Maks" w Łęczycy
1928 r. - założenie sądu rozjemczego dintojry
1939 r. - Maks emigruje z Łodzi za granicę
13 września 1939 r. - Chaim Mordechaj Rumkowski zw. "królem Chaimem" mianowany zwierzchnikiem Żydów w Łodzi.
8 luty 1940 r. - założenie Litzmannstadt Ghetto
sierpień 1944 r. - likwidacja Litzmannstadt Ghetto, śmierć "króla Chaima" w KL Auschwitz
1946 r. - powrót Maksa do Łodzi
23 czerwca 1947 r. - szef niemieckiej administracji łódzkiego getta Hans Biebow powieszony w Łodzi.
1960 r. - śmierć "Ślepego Maksa" w Łodzi
czwartek, 18 maja 2017
English National Ballet – BALLET BOLD
English National Ballet – BALLET BOLD, Teatr Wielki w Łodzi, w ramach 24 Łódzkich Spotkań Baletowych: choreografia William Forsythe (muzyka: Thom Willems), choreografia Hans van Manen (muzyka Ludwik van Beethoven), choreografia Kenneth MacMillan (muzyka Piotr Czajkowski).
Tancerz zachowuje się tak jak człowiek w życiu. Dąży do harmonii między dynamiką a łagodnością, twardością i miękkością. Wobec losu należy być elastycznym i sprężystym. W wymiarze społecznym wyraża się to zdolnością przystosowania się do przyspieszonej globalizacji. W wymiarze jednostkowym chodzi o tę łagodność w przechodzeniu ze stanu w stan, z czynności do czynności krótko mówiąc o stabilność psychiczną, która zasadza się na równowadze duchowej. Tancerz zatem doskonali się w łagodnych przejściach. Jak żyć żeby nauczyć się twardo stąpać po ziemi, a jednocześnie robić to z lekkością i wdziękiem. Gdy tancerz uderza stopą o scenę, a my na widowni słyszymy skrzypnięcie desek przekonujemy się owa lekkość i wdzięk okupione są niemałym wysiłkiem (grawitacja jednak istnieje). Do tego dochodzi jeszcze dysonans między fizycznością tancerza i niesprawnością ruchową widza uwięzionego w foteliku, między tym co słyszy muzyk, a tym co słyszy słuchacz. Ogólnie daje to obraz wysiłku, niedoskonałości, ludzkiego niedomagania, a zarazem piękna. Nauka stąd taka, że "tańcząc przez życie" podążamy drogą słabości i z tejże słabości powinniśmy czerpać siłę.
W zachowaniach zbiorowych ten egzystencjalny taniec polega na otwartości na zmiany. Nic bardziej oczywistego niż pojawienie się zmiany zatem wyczekujemy nie dając wiary w to co się dzieje obecnie. Na przykład gdy wybucha wojna czy pojawia się kryzys gospodarczy wiemy, że to przeminie. Media budujące przekaz oparty na szukaniu sensacji czy gry polityczne, sprowadzające się do manipulacji opinią publiczną, uodparniają nas na informację podawaną obecnie, gdyż i tak nauczyliśmy się wyczekiwać na nową, następną, która spowoduje zmianę. Innym przykładem może być informacja o nadchodzącym końcu świata. Jako, że jest to tylko kolejna informacja, po której będą następne - nie wierzymy w nadejście końca świata.
Dziwaczności przekazom medialnym (budowanie obrazu świata POST) dodaje też to, że wiadomości istotne są wymieszane z błahą rozrywką, a wszystko podane jest w nadmiarze. Ten blog również jest efektem owego nadmiaru jaki powoduje istnienie internetu.
Najciekawsza w balecie wydaje się owa łagodność przejścia. Oby nasze umysły tak pięknie tańczyły w choreografii spektaklu ludzkich pustych form, którym wydaje się, że dane jest na prawdę dużo. Gdy skupieni na "umyśle nie wiem", podążamy za nim, czujemy się szczęśliwi żyjąc. Niestety nie jest to stan stabilny. Tylko medytacja daje baletowym popisom umysłu stabilniejszą podstawę.
Łódzkie Spotkania Baletowe odbywają się cyklicznie co dwa lata od 1968 roku.
środa, 17 maja 2017
Lamaia, spektakl Macieja Pawłowskiego w Teatrze Wielkim & Z Lutosławskim o śmierci
Inspiracja: Lamaia, Maciej Pawłowski (kompozytor, reżyseria), Andrzej Morawiec (choreografia), Liwia Pawłowska (libretto), Teatr Wielki w Łodzi oraz "Wojny klonów", (serial Star Wars z lat 2008-14), "Rebelianci" (serial Star Wars z lat 2014 do chwili obecnej).
Disneyowski charakter spektaklu Macieja Pawłowskiego oraz umiejscowienie akcji w kosmosie niemal natychmiast przeniosło mnie do świata Gwiezdnych Wojen, szczególnie animacji, które także powstały w studio Disneya. W uniwersum pojawiła się postać czternastoletniego dziecka, które zostaje brutalnie wchłonięte przez galaktyczną wojnę domową zwaną "Wojną klonów". Tym dzieckiem wojownikiem jest może najwspanialsza żeńska postać Gwiezdnych Wojen Ashoka Tano, która najpierw jest padawanką Anakina Skywalkera, a następnie rebeliantką działającą przeciwko Imperium. Nigdy formalnie nie została Jedi. Gdy fani tej postaci z trudem godzili się ze śmiercią Ashoki z rąk Vadera (wcielenia jest byłego mistrza) całkiem niedawno ujawniono, że Ashoka "jednak żyje". W "Wojnie klonów" Ashoka jest nastolatką, w "Rebeliantach" dojrzałą togrutanką, a gdyby ją umieścić w nowej trylogii byłaby starszą osobą. Widowisko wokalno-taneczne takie jak "Lamaia" mogłoby z powodzeniem opowiedzieć historię Ashoki po jej odejściu z Zakonu.
Zarys libretta wymyślonego spektaklu:
Szczególnie wrażliwa na "moc" Ashoka, z wojowniczki staje się istotą duchową. Jej sporadyczna aktywność na polu polityczno-militarnym jest okazjonalna, a "moc" wcale już od niej nie oczekuje takiego zaangażowania. Ashoka wspomina dawne dzieje, bliskie jej postacie, czyniąc rozrachunek z przeszłością, ale i porzucając całe jej segmenty. Ashoka przekonuje się, że odejście z Zakonu Jedi to dopiero początek jej nowej drogi i było jej przeznaczone. Główną treścią jej życia staje się osiągana wolność W libretcie dzieła powinny znaleźć się odniesienia zarówno do seriali jak i treści powieści E.K.Johnstona. Opera nie nie jest filmem akcji zatem dużo więcej miejsca można poświecić na uczucia, emocje i duchowość bohaterki. Vader powinien wystąpić w przedstawieniu jako element dekoracji, w powietrzu powinni unosić się Mandalorianie i Geonosjanie. Słabością opowieści Lucasa jest militarno-przygodowy aspekt "Gwiezdnych Wojen". Ashoka powinna być pokojowym obliczem galaktyki, z wojowniczki i działaczki politycznej (Fulkrum) ewoluować w byt anielski. Vader mimo usilnych prób i przewagi w walce nie był wstanie zabić Ashoki (serial "Rebelianci") gdyż uniemożliwiła mu to interwencja Strażników Mocy. To właśnie dzięki okazaniu tej słabości mógł potem stanąć w obranie syna w "Powrocie Jedi". Vader jak wiemy nigdy do końca nie dał się zwieść ciemnej stronie. Ashoka zdołała uratować Anakina w roli tego, który miał zapewnić równowagę mocy w galaktyce, pośrednio uratowała więc życie Luke'owi Skywalkerowi. Pojęcia nie mam czy Lux Bonteri i panna Tano zostali parą, czy podjęli próbę posiadania potomstwa poprzez genetyczne łączenie dwóch humanoidalnych ras (człowieka i togrutanki). Jeśli tego pomysłu nie rozwinęła powieść Johnstone'a to umieściłbym Lux Bontetriego z Onderon w widowisku. W końcu jego towarzysz walk z separatystami Saw Gerrera Ondeorianin pojawił się zarówno w "Łotrze 1" jak "Rebeliantach". A kto uratował pokonaną w walce z Vaderem Ashokę, której ten nie był w stanie dobić ? Oczywiście niezawodna księżniczka Leia, która posłuży się agentami i utrzymującą operację ratowania Ashoki w tajemnicy przyszłą generał sił rebelianckich Herą Syndullą.
Podsumowując postać Ashoki Tano przenosi świat "Gwiezdnych Wojen" na wyższy poziom, a widowisko muzyczno-taneczne byłoby znakomitą formą dla pogłębionego opowiedzenia tej historii.
Lux Bonteri
Ashoka Tano
Strona spektaklu
Inspiracja: Klejnoty czystej wody (Wolfgang Amadeusz Mozart 1756-1791), Witold Lutosławski 1913-1994, Jean Sibelius 1865-1957), wśród wykonawców Olga Pasiecznik (sopran), Michał Nesterowicz (dyrygent), Filharmonia Łódzka.
W obliczu śmierci czasami zanikają wszystkie mechanizmy obronne. Tu i teraz cierpimy, płaczemy i jedyne co możemy z tym zrobić to zaakceptować stan żałoby. Tu i teraz przychodzi do nas śmierć i tu i teraz nas z kręgu śmierci ratuje. Chwile przeżywane tu i teraz wybawią i uratują nas ze stanu smutku, zaś smutek uświadamia nam naszą kruchość, przemijalność, osamotnienie, poczucie pustki - dlatego płaczemy.
Witold Lutosławski, przyjaciel Andrzeja Panufnika i jeden z głównych artystów "Warszawskiej Jesieni". I właśnie Lutosławski lepiej od Mozarta i Sibeliusa przedstawia nam w formie muzycznej nasze potyczki ze śmiercią. Śmierć u Lutosławskiego ukazuje ostrość przeżywania w czasie teraźniejszym. Jeśli Mozarta i Sibeliusa przyrównać do morza, to Lutosławski jest na tym morzu skalistą wyspą. Gdy Mozart i Sybelius pobudzi naszą wyobraźnię, kompozytor z Warszawy ukaże nam, że słuchanie muzyki wcale nie musi być związane z wyobrażeniami. Realność muzyki współczesnej nasuwa skojarzenia z nieuchwytnością jazzu.
Muzyka się pisze, dźwięki komponują, wszystko jest źródłem muzyki. Ludzie siedzący na widowni także są muzyką dzięki pracy ciał, aktywności myśli, kręceniu się, kichaniu, wyłączaniem telefonów komórkowych. Nie potrafimy jednak zarejestrować spontanicznie i naturalnie "naszej muzyki". Od rana do wieczora jesteśmy surowcem, który kompozytor przerobi w dzieło.
Śmierć tu i teraz doświadczana jako miłość do osoby która właśnie odchodzi lub odeszła, jest wyrazem tęsknoty za stanem Jedności. Gdy mówimy "kocham cię" pragniemy Jedności i boimy się, że gdy obiekt miłości nam zniknie to utracimy ukochany ponad wszystko stan Jedności.
Ramy czasowe:
dawno, dawno temu w galaktyce...
36 BBY (przed bitwą o Yavin) - narodziny Askoki Tano na Shili
19 BBY - Ashoka Tano opuszcza Zakon Jedi
3/4 BBY - pojedynek Ashoki z Vaderem w świątyni Sithów na Malachorze
gdzieś w na rubieżach galaktyki:
1756 - narodziny Wolfganga Amadeusza Mozarta w Salzburgu
1865 - narodziny Jean Sibeliusa w Hameenlinna
1913 - narodziny Witolda Lutosławskiego w Warszawie
1914 - narodziny Andrzeja Panufnika w Warszawie
1956 - pierwszy koncert Warszawskiej Jesieni
1991 - śmierć Panufnika w Londynie
1994 -śmierć Lutosławskiego w Warszawie
2016 - premiera "Lamaia" Macieja Pawłowskiego
Subskrybuj:
Posty (Atom)







