niedziela, 15 maja 2016

Dogville w Teatrze Nowym




Lars von Trier, Dogville, Marcin Liber, Teatr Nowy w Łodzi.

Wspólnota sadystów

Jesteś biednym, sfrustrowanym człowiekiem, nie masz w życiu osiągnięć, sukcesów - jesteś świetnym materiałem na sadystę. Będąc w pojedynkę małym i słabym człowiekiem, będziesz się starał połączyć swoje siły z podobnymi sobie aby utworzyć grupę ośmielonych do sadystycznych czynów. Będziesz wykorzystywał słabszego od siebie, będziesz bardzo kreatywny w wymyślaniu wciąż nowych sposobów na wykorzystywanie drugiego człowieka w w pracy, w domu, seksualnie. Zachowania sadystyczne obserwujemy często w sfrustrowanych kręgach politycznych - w końcu chodzi o ludzi władzy, a sadyzm opiera się na posiadaniu władzy. Sadyście trzeba zabrać władzę i pozbawić go ofiary.
Grupa sadystów będzie strzegła bezpieczeństwa swojej wspólnoty. Połączeni złem, grzechem członkowie grupy są na siebie skazani, mentalnie uzależnieni. Wielką słabością takiej grupy jest brak jasnego widzenia spraw, optymalnego oglądu rzeczywistości. Dlatego w końcu popełnią błąd. Dogville jako miasteczko sadystów, biednych prostych ludzi, nie potrafi przewidzieć skutków swoich działań. Przyjmując do siebie uciekinierkę Grace, nie liczą się z tym, że udzielając schronienia osobie ściganej przez policję i gangsterów, łamią prawo i pakują się w duże kłopoty. Jako, że są hipokrytami wydają ją w ręce gangsterów, nie ustalając kim jest Grace, skąd przychodzi i za co jest poszukiwana. Wydawałoby się, że Grace zostaje przekazana z rąk jednych sadystów w ręce drugich.Gdy do miasteczka przybywają gangsterzy odbywa się symboliczne przekazanie kluczyka do obroży z łańcuchem Grace. Mylą się. Przede wszystkim nie widzą, że cała historia w której odegrają tragiczną rolę, jest elementem konfliktu między córką (Grace), a ojcem (szef mafii), że ostatni rok ich życia mógł zostać wyreżyserowany z zewnątrz, a oni sami poddani dyskretnej obserwacji. Dogville zaślepione przez swój grzech traci zdolność rozpoznania otoczenia, analizy przyczyn i skutków.



Dogville i świat Gwiezdnych Wojen (Wojny klonów)

Relacje Grace z ojcem to rozgrywka, w której ostatecznie zwycięży ciemna strona mocy. Ojciec przekonuje córkę co do siły ciemnej strony. Jego pojawienie się w Dogville można porównać do przybycia Dartha Sidiousa  do stolicy Sundari na Mandalorze, gdzie niszczy Savage'a Opress i pokonuje jego brata Dartha Maula. Gdy ojciec zarzuca córce arogancje nasuwa się skojarzenie z pychą mistrza Yody, która przyczyniła się do upadku zakonu Jedi i do pewnego stopnia republiki.

Arogancja i pycha

....polegają na tym, że uważamy się za lepszych od innych i z tej pozycji czynimy zło, będąc przekonanym , że występujemy cały czas w imieniu i w obronie dobra. Arogancja i pycha to takie zachłystywanie się dobrem, prowadzące do katastrofy.

Ludobójstwo w Dogville

Strach prowadzi do nienawiści. Dogville to znakomite studium dla badania źródeł holocaustu, zbrodni wołyńskiej, licznych czystek etnicznych, czy zbrodni popełnianych przez aparat bezpieczeństwa w czasach stalinowskich. Kto się boi ten może w przyszłości wykazywać gotowość do zabijania.

O sztuce

Sztuka brutalniejsza od filmu Larsa von Triera z 2003 r.. Fizyczna chropowatość Michała Bielińskiego, Adama Kupaja i Bartosza Tuszyńskiego  o wiele lepiej pokazuje prymitywną "gębę" prostaka z miasteczka z Gór Skalistych. Aktorzy duńskiego reżysera są zbyt mieszczańscy. Znakomita Monika Buchowiec w roli granej przez Nicol Kidman. Nicol  wygląda w filmie niczym arystokratka, Monika ma realistyczny wygląd prostej dziewczyny z miasta, córki szefa mafii. Idealnym rozwiązaniem dla dzieła byłoby połączenie sztuki teatralnej z Teatru Nowego z końcówką filmu brawurowo zagranej przez Kidman i James'a Caan'a. 



Piotr Kaliński jako Hatti Vatti, debiut 2013 r.

Kasia Krenc & Hatti Vatii



sobota, 7 maja 2016

Młodzi aktorzy grają Iwonę Gombrowicza






Witold Gombrowicz, Iwona Księżniczka Burgunda, Anna Augustynowicz, Teatr Studyjny w Łodzi, sala w EC1
 
Gdy człowiek chce coś uwznioślić, dowartościować organizuje wokół tego rytuał. Szczególnie widzimy to w aktywności społecznej na polu politycznym, religijnym czy w artystycznym. Bez uwzniaślającego rytuału mielibyśmy rzeczywistość przemijających pustych form, gdzie na szczególne wyróżnienie zasługiwałby tylko użyteczny techniczny wynalazek. W związku z tym manipuluje się ludźmi, w polityce organizując im teatralne publiczne i masowe spektakle. Szczególnie istotne były w czasach totalitaryzmu. Obecnie również obserwujemy takie widowiska czy to w przypadku wyborów prezydenckich w USA, propagandy nacjonalistycznej Rosji czy zdarzeń takich jak „katastrofa smoleńska”. Dopracowuje się więc konwencje, ustawia aktorów, dogrywa się szczegóły i wystawia. Reżyserzy widowisk na Zachodzie dopasowują się do obowiązującego trendu na konsumpcję i pop kulturę. Na Wschodzie zaś próbuje się ten trend zastąpić, wypracować swój własny, stosownie zmienić społeczeństwo. Nacjonaliści rosyjscy czy fundamentaliści islamscy, aby nadać znaczenia i powagi swojej formie posługują się zbrodnią jako środkiem wyrazu. Widok pokrwawionej ofiary skuteczniej działa na znużonego, zapracowanego konsumenta niż niejedna reklama produktu. W Polsce stosuje się raczej formę „ostrego języka”, rytuał „dawania nauczki” Polakowi przez Polaka czy też martyrologiczny smutek, urzędową powagę. W Polsce w zachowaniach społecznych stale przerabiamy Wyspiańskiego czy Gombrowicza. We współczesnej debacie często widzimy Syfona i Miętusa, a zbrodnie z „Iwony księżniczki Burgunda”, z „Pornografii” czy „Trans Atlantyku” każą nam pamiętać, że dla potrzeb zachowania w należytym szacunku konwencji i formy, są jak najbardziej wskazane.

Gombrowicza męczy pytanie o granice dojrzałości w tej zabawie formą – dlaczego musimy być głupsi poprzez nasze wyuczone i narzucone zachowania jeżeli mamy potencjał na bycie mądrzejszymi. Czemu my ludzie robimy sobie to świństwo. Stadnie próbujemy się wydostać z kotła wzajemnych relacji stąd proces uwalniania się z niedojrzałości jest tak mozolny.
 
Każdą niemal sytuację życiową traktujemy jak scenę do odegrania, wzruszamy się, złościmy, buntujemy, kochamy, pracujemy zgodnie z konwencją. Starcze otępienie oznacza pogodzenie się, młodość każe płakać, wrzeszczeć, walczyć czasami popadać w nałogi i ginąć. Młody chce staremu naruszyć system, stary młodego pragnie użyć, zgwałcić, zbałamucić. Młody starego uwodzi urodą, epatuje młodością, stary młodego zwodzi słowem i po prostu kupuje za pieniądze.  Młody ma mądrość dopóki nie sformułuje swoich myśli w światopoglądzie. Gdy to zrobi w zasadzie przestaje być młodym czyli staje się więźniem stadnej niedojrzałości.
 
Dobrze to ukazują relacje Anakina Skywalkera z kanclerzem Palpatinem w uniwersum Star Wars.
 
Gdy Iwona pojawia się na dworze księcia, zaznacza swoją obecność człowieczeństwem wyrażonym milczeniem. Iwona "tylko jest" i osiąga to poprzez bycie poza konwencją, poza rytuałem. Otoczenie kompletnie sobie z nią nie radzi. Gombrowicz pokazuje co się dzieje gdy pojawia się ktoś  spoza stada. Stado taką jednostkę wyklucza, stosując do tego celu rytuał wykluczający.
 
 
 

poniedziałek, 2 maja 2016

Laleczka







Tennessee Williams, Laleczka, Jacek Poniedziałek, Teatr Studyjny w Łodzi
Ciekawa scenografia Marii Strulak

Maksyma Gorkiego i Tenesse Williamsa łączy podobieństwo w budowaniu postaci. Ruch w przyrodzie za sprawą pożądania seksualnego i walki o dobra materialne. Wassa Żeleznowa ze sztuki Gorkiego i tytułowa laleczka Willimasa są eksploatowanymi dziewicami w rękach pięćdziesięciolatków. Bez pożądania ich historia nie byłaby pełna. Tak samo jak bezpieczny dostęp do suto zastawionego stołu zniszczyłby opowieść o człowieku, odebrał by znaczenie prozie i dramaturgii ostatnich stu lat. A przecież wcale tak nie musi być jak jest obecnie, że o człowieku opowiada się prostym językiem, niewyszukanym i niewzniosłym. Dawniej gdy ludzie podróżowali na okrętach z drzewa, łatwo umierali od chorób i nie znali elektryczności o człowieku pisano wzniosłe poematy. Do krocza i duszy ludzkiej dobierano się za pomocą poezji.
Największym złem jaki może spotkać bohatera Gorkiego czy Williamsa jest degradacja poprzez utratę tego co już się zdobyło. Toteż majątku trzeba okrutnie i bezwględnie pilnować. Strata jest natomiast odbierana jako rzecz straszna. Ludzie orientują się na siebie wzajemnie podłóg tego co ktoś może im dać, a czego pozbawić. Istne piekło socjalne. Ludzie mają problem z wyrażeniem niematerialnych, uniwersalnych więzi międzyludzkich. Widać to wyraźnie w obserwowanym obecnie kryzysie imigranckim. Uchodźcy, imigranci pożądają bogactwa bogatej Północy, mieszkańcy państw docelowych dla fali imigrantów strzegą skarbca. Ogromne masy ludzkie były wchłaniane przez system, gdy ten potrzebował taniej siły roboczej w przemyśle, oraz mięsa armatniego w niekończących się wojnach. Do tego ludzie częściej umierali niż obecnie. Socjalnie zorientowani ludzi są skazani na konfrontację, ale i na symbiozę – w końcu wszystkim chodzi o to samo – by mieć kluczyk do skrzyni ze skarbami.


Nie ma pokoju na świecie, gdy człowiek nie ma pokoju w sobie. Przy czym pokój nie jest tutaj rozumiany duchowo, ale jako mały statyczny świat, nienarażony na szybkie i częste zmiany, z kościółkiem w tle, z sąsiadem policjantem i kredytem w sklepie. Człowiek do życia w pokoju potrzebuje prowincjonalności, chce być zacofany wobec wielkich spraw tego świata. Na argument natury obiektywnej demonstracyjnie i zaczepnie odpowiada subiektywnie. Myślenie ogólne, filozoficznie chętnie zastępuje prywatną emocją czy uczuciowym przywiązaniem. Ma się wrażenie, że obecny świat zamieszkują prowincjusze. Czy oznacza to dla tego świata „nowe średniowiecze”?
U Gorkiego jak i Williamsa bohaterowie spotykają ludzi w zasadzie równych sobie jakby z tego samego podwórka. Ludzie chcą bowiem rozumieć świat, w którym żyją. Obaj pisarze proponują im „wojnę domową (Wassa Żeleznowa)” , „wojnę lokalną (Laleczka)”, wprowadzając jednak zagrożenie zewnętrzne „wielkiej wojny” - u Gorkiego jest to rewolucjonistka Raszel, a u Williamsa korporacja zagrażająca małym lokalnym biznesom.

Strona internetowa spektaklu

Evan Ziporyn, Chicago

wtorek, 19 kwietnia 2016

Wassa Żeleznowa Gorkiego i Leny Frankiewicz






Maksym Gorki, Wassa Żeleznowa, Lena Frankiewicz, Teatr Jaracza

Maksym Gorki pisał o rewolucji przed rewolucją. Powieść "Matkę" napisał w 1907 r, zaś dramat "Wassa Żeleznowa" popełnił w 1910 r. Był osobą ceniącą sobie rozmach inwestycyjny więc całkiem serio mógł się zachwycić socrealizmem i industrializacją. Stan demokracji i praw człowieka w ZSRR nie był dla niego istotny. Państwo nie ma wobec człowieka żadnych obowiązków wynikających z demokracji. Podziwiał rewolucję jako siłę, która niszczy konsumpcyjną, egoistyczną zachłanność. Rewolucja jest witalna, kapitalizm to otępiająca praca, wyzysk, alkoholizm, zboczenia seksualne i hazard. Ludzkie uczucia, ludzkie cierpienie skłaniają do zbrodni. Wassa Żeleznowa (rosyjska wersja Dulskiej czy Bucholca z "Ziemi Obiecanej") zaczęła od publicznego zlizywania śmietanki z butów męża pedofila, a skończyła jako trucicielka. Poniżenie osoby okazującej miłość to rosyjskie spécialité de la maison.  Gorki nie buduje tutaj pomnika świętej matki Rosjanki. Kobieta Matka u Gorkiego płodzi ludzi chorych, dekadentów, nieudaczników albo dzieci, które wkrótce po urodzeniu umrą. Stąd Gorki odwracał głowę ku granitom i marmurom totalitaryzmu. Kobieta rebeliantka - Raszel - wyciska łzy wzruszenia gdy natchniona wygłasza liturgię rewolucyjną. Jej bezgraniczne poświęcenie sprawie jest bardziej sexy od etosu przedsiębiorczości Wassy Żeleznowej. Gorkiego wyraźnie fascynują obie kobiety ponieważ obie są silne, zdeterminowane, nie liczą się na swojej drodze ani z sobą ani z innymi. Mężczyźni statystują rzeczywistości najchętniej pijąc i grając w karty. Wykorzystują kobiety przy każdej okazji - jedzenie, picie, ruchanie i sny o wielkości. Mężczyzna jeśli przestaje być samcem alfa staje się wykolejeńcem. Dziecko w dramacie Gorkiego występuje jako ostania deska ratunku dla żyjących, jest nadzieją, że może ich życie ma jednak sens. Rewolucja dla Gorkiego to wzniosła poezja, jednostki i codzienność służą pisarzowi do zadawania światu ciosów. Za Stalina Gorki ukryje się za ludzką masą i będzie się starał widzieć w komunizmie wiosnę cywilizacji.

Znakomite role Gabrieli Muskały (niezapomniana rola Virgini w "Posprzątane" i żony w "Ich czworo"), Katarzyny Cynke ("Zszywanie", "Jajo węża", "Ich czworo"),  Matyldy Paszczenko ("Polaroidy", Klara w "Przed odejściem w stan spoczynku", "Pamięć wody"), Agnieszki Skrzypczak, której jestem fanem, oraz role panów Wichrowskiego i Michała Staszczaka. Byłoby wspaniale zobaczyć Michała Staszczaka w monodramie.
Najlepsze były Gabriela Muskała jako Żeleznowa i Magdalena Jaworska w roli Raszel. Dobry tekst i świetne aktorstwo czynią spektakl Leny Frankiewicz teatralnym przebojem.

Rebeka, Davos, 2016

Dirty Beaches, Casino Lisboa, debiut 2005 r, Montreal/Tajwan/Los Angeles


sobota, 9 kwietnia 2016

Kwietniowa wyprawa w Góry Świętokrzyskie

Zwykle się wymądrzam, co skutecznie zniechęca do czytelnictwa mojego bloga. Tym razem kilka zdjęć z przecudownej wyprawy w Góry Świętokrzyskie z początku kwietnia b.r. Szlaki tradycyjne bez napinki: Święta Katarzyna - Łysica - Kakonin - Święty Krzyż/Łysa Góra, następnie Święta Katarzyna - Puszcza Jodłowa - Bodzetyn i na końcu Święta Katarzyna - Wymyślona - Radostowa - Ciekoty.

 
 




 



 

I na koniec ciekawostka muzyczna - zespół Radio Chlew pochodzący z ziemi kieleckiej. Jeden z artystów ma na sobie szalik klubu Korona Kielce. Radio Chlew wyreklamowany przez portal Wirtualna Polska jakieś 10-12 lat temu był zjawiskiem, które moglibyśmy dzisiaj porównać z Braćmi Figo Fagot czy nawet w porywie z Gangiem Albanii. Zapraszam do wysłuchania ich wielkiego przeboju  sprzed lat:

Radio Chlew, Wiejskie lody na patyku

Radio Chlew, Bo w naszej wsi

środa, 30 marca 2016

Metropolis czyli Fritz Lang i Władysław Komendarek

Metropolis, Fritz Lang, muzyka Władysław Komendarek, Teatr Wielki w Łodzi.




Serce ma być rozjemcą między rozumem, a siłą. W dziele Fritza Langa symbolem rozumu jest postać właściciela miasta - maszyny Joha Fredersena. Siłę reprezentują robotnicy. Serce - Maria, uosobienie miłości i wolności, która stoi u podstaw czystej religijności chrześcijańskiej. Odniesienie religijne jest w "Metropolis" niemal dosłowne. Zwycięska klasa robotnicza doprowadzi do totalitaryzmu komunistycznego. Zwycięstwo burżuazji wyniesie totalitarny faszyzm i nazizm. Tylko "serce" jako czynnik duchowy w społeczeństwie może utrzymać przetrwanie dla humanizmu i humanitaryzmu, godząc siłę z rozumem.

Metropolis a sytuacja w Polsce:

Władza PiS w Polsce występuje z pozycji siły. Opozycja broniąc demokracji stoi po stronie rozumu. W kontekście zagrożeń, ksenofobii i frustracji można powiedzieć, że to obecny obóz władzy jest rozumny i wie lepiej co jest lepsze dla wspólnoty, zaś KODy to siła manipulowana przez liberalne media. Mniejsza z tym. Ważne jest to, że brakuje w dzisiejszej Polsce "serca-rozjemcy" , którym w czasach PRL był Kościół, a prymas Wyszyński, Glemp czy Papież potrafili godzić Polaków. Dzisiejsi Polacy nie mają rozjemcy, są za to coraz bardziej agresywni, egoistyczni i egocentryczni wyćwiczeni w kapitalistycznej kindersztubie,  karmieni pseudopatriotyczną ideologią i konsumpcyjną reklamą. Wyczekujmy więc rozjemcy, rozbudzajmy w sobie pragnienie jego obecności, aby pomniejszyć sobie ilość cierpień.

Metropolis a sytuacja na świecie

Tu jest o wiele gorzej. Papież Franciszek się przecież nie sklonuje, a i tak nie ma poparcia hierarchów. W ogóle świat nie dysponuje obecnie "sercem - rozjemcą".  W tej roli jeśli nie pojawi się super istota - oczekiwany mesjasz albo obca cywilizacja może wystąpić zwykły człowiek, w swojej słabości i silny w pokorze. Można podejrzewać że kończy się epoka systemów społecznych i wielkich religii, a nadchodzi epoka człowieka.Człowiek jednak musi wspiąć się na wyżyny duchowego poznania i odnaleźć swoją moc w Jedności. I to jest piękną perspektywa dla ludzkości. Niestety, brzmi zbyt idealistycznie, ale może...kto wie... warto mieć nadzieję.

Władysław Komendarek

Stary, poczciwy hipisowski bunt. Dlaczego mam robić co inni mi każą. Dlaczego mam myśleć zgodnie z tym jak mnie pouczają. Dlaczego mam ulegać manipulacji mediów i reklamy.  Dlaczego mam żyć tak jak żyją inni. Dlaczego mam  żyć szybko jeśli wolę żyć wolno. Dlaczego mam sobie pozwolić odebrać radość z życia tu i teraz.


Etiuda filmowa o Komendarku

Komendarek, Sochaczew, debiut 1973 r.


piątek, 25 marca 2016

Ziemia obiecana







Władysław Reymont, Ziemia obiecana, Remigiusz Brzyk, Teatr Nowy w Łodzi

Rewolucja przemysłowa przyszła do Polski z opóźnieniem. Klasa robotnicza, która ukształtowała się w Anglii ma początku XIX wieku i zdążyła przeprowadzić swoją pierwszą rewolucję zwaną Wiosną Ludów w 1848 r., w Polsce odegrała polityczną rolę dopiero w 1905 r. Gdy Karol Scheibler (filmowy Bucholc) zakładał w Łodzi fabrykę w 1855r. Rosja przegrywała wojnę krymską (1853-56). Gdy w Łodzi Żydzi i Niemcy zaczynali zarabiać pieniądze wykorzystując wojnę secesyjną (1861-65) i chłonny rynek zacofanego społeczeństwa rosyjskiego (produkcja tandety), Polacy mieli na głowie powstanie styczniowe i represje po powstaniowe. Polska prowadziła wojnę narodowowyzwoleńczą, Rosją z Turcją, Francją i Wielką Brytanią terytorialną, zaś USA o podłożu gospodarczym. Gdy Polska ciągnęła się w ogonie historii, Rosja popadała w dekadencję, a kolonializm przemijał, USA walczyła by stać się wkrótce supermocarstwem.

Reymont na przykładzie Łodzi, postaci Karola Borowieckiego czy Hermana Bucholca próbował uchwycić świat w stanie cywilizacyjnej przemiany. Postacie są przerysowane, uproszczone, ale dzięki odzwierciedleniu prawdziwych lęków i fascynacji autora "Ziemi Obiecanej" dostajemy pełnokrwistą opowieść o żądzy władzy i pieniądza. Fabrykanci uczestniczą w grze, której sensu nie rozumieją. Zachłyśnięci możliwością błyskawicznego awansu społecznego, będący pod wrażeniem swoich własnych możliwości, niejako zakochani sami w sobie w roli "kapitalistycznych nadludzi", nie dostrzegają globalnego sensu własnych wysiłków. Obserwujemy ludzi, którzy po omacku, z agresywną brawurą brnął w przyszłość. Bo przecież czy mieli oni świadomość, że ich świat upadnie. Łódzkich Żydów spotka holocaust, synagogi spłoną, niemieccy fabrykanci uciekną w 1944 r. przed NKWD, zaś ich fabryki zostaną znacjonalizowane.

 Polacy stanowią problem dla ekspansywnych Niemców i Żydów. Podbici, bez własnej ojczyzny, ale kulturowo silni. Wobec Niemców wyróżnia Polaków słowiańskość,  Żydzi zaś nie wiedzą jak potraktować całą tą polskość. Żydzi są wobec Polaków zdezorientowani. Nie mogą traktować Polaków jako silnych ponieważ ci nie mają nawet własnej ojczyzny. Żydzi też jej nie mają zatem rodzi się szansa na partnerstwo. Polacy jednak pogardzają Żydami jako siłą ekspansywną o niższej kulturze. Żydzi jednak są lepiej dostosowani niż Polacy, szybciej się uczą i są nowocześni, lepiej wyczuwają ducha czasów. Polski antysemityzm oraz staroświeckość (etos ludowo-ziemiański) sprawiają, że Żyd Polakowi nie ufa i Polaka raczej nie lubi. Niemcy w "Ziemi Obiecanej" reprezentują model mieszczaństwa, który Polak rozumie i chce naśladować. Rosyjska administracja nie istnieje w opowieści Reymonta. Rosja kojarzy się Polakowi z okupacją, uciskiem i zacofaniem. Żywiołowość i drapieżność Łodzi przesłania jej rosyjskie oblicze.

Teatr Nowy już za życia Zdzisława Jaskuły powracał do realizmu ("Brygada Szlifierza Karhana"  "Klajster", "Shitz", "Więcej niż możesz zjeść")  i psychologii ("Kobro", "Mój boski rozwód"). "Akimudy" są pozostałością po dawnej koncepcji teatru, który próbował eksperymentu, dziwności, groteski. Obecnie to Teatr Jaracza ma ambicje awangardowe. I dobrze, że tak się dzieje. Teatr Jaracza był i jest bardzo dobrym teatrem dramatycznym. Istnieje pretensjonalna maniera w Łodzi, która polega na deprecjonowaniu Jaracza i opowiadania jak to się aktorzy w Jaraczu duszą i meczą. Proszę państwa, a kto się w pracy nie męczy ?! Teatr to nie TV czy you tube ! Teatr ma atuty jak i ograniczenia i trzeba się pogodzić, że w teatrze się nie zarabia i "trąci myszką". Ulice Łodzi do urokliwych nie należą więc to też rzutuje na wizerunek teatru - ponure otoczenie architektoniczne. I za to też kocha się Łódź - za jej parchatość i pokrycie świerzbem. I dobrze, że Teatr Nowy powrócił do koncepcji Dejmka.

Claire Boucher z Vancouver jako Grimes, debiut 2009 r.

Agnieszka Skrzypczak w Pink Roses, Ostróda, debiut 2010 r.

Kari Amirian ze Świnoujścia, debiut 2011 r.

poniedziałek, 14 marca 2016

Farben Lehre, The Analogs, Offensywa




Koncert w Łódzkim Domu Kultury
Farben Lehre, Płock, debiut 1986 r.
The Analogs, Szczecin, debiut 1995 r.
Offensywa, Szczecin, debiut, 2006 r.

Offensywa: punk rock, w którym wyczuwa się rebeliancką atmosferę psycho rocka. Jeżeli odrzucimy treści polityczne jako podejrzane pozostanie czysta substancja energii i buntu. A jest się przeciwko czemu buntować. Współcześni Polacy przedłożyli pieniądz i karierę nad rozwój duchowy. W efekcie otrzymaliśmy dość nieodpowiedzialnego, znerwicowanego i rozkojarzonego obywatela. Frustracje materialne, które w rzeczywistości mają źródło w deficycie duchowym i problemach psychicznych połączone z ksenofobicznym lękiem przed zagrożeniami zewnętrznymi (Rosja, kryzys migracyjny, islamizacja), spowodowały, że wzrastająca agresywność Polaków zaowocowała narastającym kryzysem społecznym. Nie da się bowiem bezkarnie sprowadzić życia do poziomu pracy dla konsumpcji. Regres duchowy widać w kryzysie autorytetów. A w czym przejawia się agresywność Polaków ? W gonitwie myśli, wzajemnym przekrzykiwaniu się, w języku, w niesłuchaniu tego co mówią inni, nadmiernym eksponowaniu swojego ja. Uzależnieni od mediów elektronicznych i właśnie za ich pośrednictwem infekujemy się złem. Zło, które wzięło się z braku duchowej i geopolitycznej równowagi wzmacnia się kolejnymi wojnami, szukając dla siebie ekspansji na nowe kontynenty i państwa. Co jakiś czas mamy wojnę, czy akt agresji społecznej, który przesuwa granice tej ekspansji.

The Analogs: street punk. W muzyce punk czy hard core nie chodzi o agresję, ale o potrzebę wyrażenia siebie na właściwym dla zespołu poziomie hałasu. I jest to doświadczenie subiektywne. Muzykom na scenie może się wydawać, że są bardzo energetyczni ponieważ trzymają się programu, utrzymują rytm i ćwiczą zgranie. Tymczasem widownia, może odebrać przekaz jako monotonny i bardziej hałaśliwy niż energetyczny. Dużo zależy od właściwości psychicznych odbiorcy. I tutaj dotykamy aspektu seksualnego, który manifestuje deficyt bliskości i miłości. Publiczność niezależnie od składu pokoleniowego chce doświadczyć przyjemności bycia we wspólnocie i każdy to robi tak jak potrafi, umie i w zależności od indywidualnej potrzeby ekspresji stąd tak ważne są gadżety. Dojrzały zespół muzyczny to nie tylko rzemiosło, ale świadomość tego co się chce przekazać i tego czego chcą ludzie. To często powtarzalne pytanie: dlaczego ONI ten bilet kupili.

Farben Lehre. Gdy powstawał ten zespół (mniej więcej wtedy debiutowali podobnie grający Kolaboranci), muzyka rockowa kończyła się jako wiodący nurt w pop i kontr kulturze. Farben Lehre wygrał walkę ze śmiercią stawiając na prostotę i komunikatywność. Piosenki nie są przegadane, zaśpiewane w ojczystym języku, gitarzyści nie przeszkadzają wokaliście, ale umiejętnie wspierają jego przekaz - jeżeli masz coś ważnego do powiedzenie zrób to zwięźle i konkretnie. Ideowo wierni systemowi wartości opartemu na miłości, wolności, ale i konfrontacji bo przecież bunt i prowokacja są konfrontacją. Ciekawe, że wszystkie te trzy zespoły debiutujące co 10 lat nie charakteryzują się zbytnią prowokacyjnością, która odegrała ogromną rolę w szczytowym okresie dla muzyki punk.

Czy odczuwasz miłość w swoim życiu ? Czy czujesz się obecnie wolny ? Nie ? To znaczy, że powinieneś za pomocą buntu przełamać się, coś zmienić w swoim życiu. Bunt potrafi wyrwać człowieka z apatii, wyuczonych nawyków czy społecznych i własnych ograniczeń.

Prawdopodobnie jesteśmy świadkami przemiany na świecie, w którym treści dotąd ważne i fundamentalne będą się dezaktualizowały. Mniej więcej od lat 50tych XX wieku obserwujemy proces odchodzenia od więzi społecznych budowanych na treściach patriotyczno - narodowych. Byliśmy światkami spektakularnego upadku wspólnot socjalistycznych. Socjalizm upadł z powodu totalitaryzmu. W obecnych czasach strach przed nowym każe nam bronić "starych światów" stąd patriotyczny bunt u młodzieży, który jednak jest efemerydą i szybko przeminie. "Starym światem" staje się także porządek oparty na wolnym rynku, liberaliźmie i demokracji. Liberałowie podobnie jak konserwatyści także kurczowo trzymają się starego i bronią przeszłości.  Nadchodzi nowe. I nie będzie to socjalizm, liberalizm, faszyzm, patriotyzm czy demokracja. Nadchodzi nowe z potężną siłą. Moc szuka dla siebie nowych ludzi i będzie wywierała na nas nieustannie presję ku przemianie. I prawdopodobnie będzie to coś więcej niż zwykła rewolucja społeczna.

Crystal Castles z nową wokalistką Edith Frances na trasie koncertowej.

Crystal Castles z Edith Frances

Crystal Castles, Deicide, 2016 (po odejściu Alice Glass)

I trochę polskiego punk rocka:

Farben Lehre, Terrorystan

KSU, Ludzie bez twarzy, debiut 1978 r.

Farben Lehre, Oto emigranci

czwartek, 25 lutego 2016

Klaudiusz i Kleopatra

William Shakespear, Klaudiusz i Kleopatra, Wojciech Faruga, Teatr Jaracza w Łodzi.



Przewaga twórców spektaklu nad publicznością polega na nieprzygotowaniu tych drugich do odbioru na odpowiednim poziomie. I nie chodzi wcale o trudność z przekazaniem XVII-wiecznego tekstu tak aby współczesny widz odkrył piękno poetyckiej formy dramatów Szekspira. Chodzi o coś o wiele ciekawszego - pogłębioną relację człowieka "praktycznego" z "człowiekiem wewnętrznym" - jego istotą duchową. Aktorzy, aby osiągnąć świeżość i witalność granej przez siebie postaci muszą się duchowo zaangażować, "rozedrgać się wewnętrznie" i osiągnąć stabilność psychiczną dopasowaną do treści i formy. Reżyser z kolei pracuje całymi dniami nad ideą i formą, poszukując wciąż nowego natchnienia. A widz ? Gdzie w tym wszystkim jest widownia na wpół martwy sposób zalegająca w fotelu, w fizycznym unieruchomieniu, w przyciężkich zimowych butach, moczem w pęcherzu, w ciasnocie garderoby i brakiem skupienia myśli ?

Widza nie wolno zostawiać samemu sobie. Trzeba nad nim pracować i myśleć o nim na każdej próbie. Przedstawienie musi mieć wyraźne intro - wejście tak, aby oddzielić widza od potoku myśli. Następnie trzeba tak budować dramaturgię, aby stopniowo wprowadzać wszystkich w trans. Stąd tak ważna jest magia teatru. Dobry aktor musi "ujeżdżać" psychikę odbiorcy, nieustanie walcząc o jego uwagę. Ideałem jest osiągnięcie jedności, zespolenie się twórców z publicznością. We współczesnym teatrze chętnie pokazuje się na scenie nagość jako bodziec decydujący w tej nierównej walce między żywym aktorem, a mozolnie rozbudzanym widzem. Często bywa tak, że zrozumienie spektaklu przychodzi wraz z wejściem w trans prawie przy końcu sztuki.

Porównując trzy ostatnie przedstawienia w Teatrze Jaracza: Wojciecha Farugi ( "Klaudiusz i Kleopatra", " Agnieszki Olsten ("Komediant"), Pawła Świątka ("Książe Niezłomny") z nowatorskim teatrem Adama Hanuszkiewicza widzimy wyraźnie, że współcześni reżyserzy nie radzą sobie z tekstem. Hanuszkiewicz potrafił znakomicie utrzymać harmonię między nowoczesną jak na jego czasy formą z wyrazistością języka Wyspiańskiego ("Wesele") czy Pierre'a Corneille ("Cyd"). Faruga, Olsten i Świątek nie tylko są do siebie niebezpiecznie podobni jakby to była jedna postać pod trzema nazwiskami, ale gubią tekst na rzecz formy.
I żeby nie było wątpliwości eletrowstrząsy seksualne na scenie i nieco punkowa kreacja postaci Kleopatry w wykonaniu Agnieszki Skrzypczak to znakomity pomysł. W aktorstwie Agnieszki jak zwykle nie brakuje bitów i rock'n'rolla.

Teatr Jaracza wyraźnie się zmienia, idąc w kierunku eksperymentu w ramach obowiązującego trendu. Teatr z Krakowa zawitał do Łodzi. Jaracz odchodzi od klasycznej narracji, psychologicznej głębi bohatera i realizmu.W nowym Jaraczu cieszymy się aktorskim popisem witalności, mniej obcujemy z literaturą, a szkoda ponieważ kto dzisiaj zada sobie trud czytania Szekspira, Słowackiego czy Calderona de la Barca. Dzisiejsi młodzi twórcy teatralni z jednej strony mają ambicję obcowania z wymagającą klasyką, z drugiej strony nie chcą widza zbytnio zmęczyć, próbując dostarczyć mu ambitnej rozrywki. Młodzi twórcy boją się zbuntować przeciwko dogmatowi o łączeniu wysokiej kultury z komercją. A może teatr dramatyczny powinien przestać być rozrywką, w końcu mamy jej nadmiar w internecie i telewizji. A może jest tak, że w idei rozrywki ukryta jest miłość człowieka do człowieka.

środa, 17 lutego 2016

Thomas Bernhard, Komediant.





Thomas Bernhard, Komediant, Agnieszka Olsten, Teatr Jaracza w Łodzi


Aktor gdy występuje na scenie udaje. Reżyser reżyseruje to udawanie. Autor tekstu poprzez samą kreację słowem jako pierwszy próbuje nas oszukiwać. My  widzowie nie odbieramy tego przekazu jako sztucznego ponieważ wszyscy wychowani jesteśmy w tej samej kulturze i posługujemy się tymi samymi kodami. Idąc więc na spektakl teatralny czy do kina spodziewamy się doświadczyć znanego. Dlatego co pewien czas potrzebna jest rewolucja w sztuce, aby wprowadzić nowe kody, nauczyć się rozpoznawać nowe formy.

Wszyscy jednak tęsknimy za obiektywną prawdą. Granice rzeczywistości wyznacza nam obcowanie z twardą materią, doświadczenie grawitacyjne, zmysły. Teatr absurdu próbuje przynajmniej wyartykułować potrzebę uwolnienia się teatru od widza, aktora od forma. Czy aktor poza sceną jest jeszcze aktorem ? Tak ponieważ przeżywa swoją rolę, uczy się swojej postaci. Czy widz poza teatrem jest jeszcze widzem ? Tak, ponieważ wspomina i przeżywa przedstawienie, zachowuje to doświadczenie w pamięci. Teatr tylko formalnie poprzez bryłę budynku i swoje nazewnictwo wyznacza sztuczną granicę między sobą, a widzem. W rzeczywistości sztuka i życie mieszają się ze sobą tak samo jak śmierć i życie, ciepło i zimno, życie kobiety z życiem mężczyzny.

Po co ta teoretyczna gmatwanina teatru absurdu ? W zasadzie w teatrze absurdu chodzi o wywołanie pewnego stanu skupienia, chociażby  tylko na chwilę skupienia się na tym czego nie potrafimy nazwać czy zrozumieć. Zanim wykonamy ruch pionem szachowym zastanawiamy się nad kolejnym ruchem. W szachach chodzi więc tak jak w teatrze absurdu na umiłowaniu tego momentu niewiedzy - przyjemności z doświadczania niewiadomego, uwagę, koncentrację i mądrość płynącą z niewiedzy.

Dzisiejsza masowa kultura stawia sobie za cel stworzenie globalnego, podobnego do siebie społeczeństwa, idąc w sukurs polityce, gospodarce i duchowości człowieka. Twórcy awangardowi z początku XX wieku niewiele się interesowali tym, że panuje powszechny analfabetyzm. Szli do przodu wprowadzając swoje kody, formy i treści. Dzisiejszy globalizm narzuca swoje rozwiązania nie zważając na tych co nie nadążają za zmianami często buntując się i wszczynając wojny. Wyspiański, Malczewski, Witkiewicz nie rozmawiali  z chłopami o sztuce. Globalna kultura będzie musiała zatem, w którymś momencie siebie zanegować i robi to na przykład przesuwając granicę akceptowalności dla pornografii. Można negować rewolucyjnie i małymi krokami.

Dobry teatr absurdu to zatem taki, który zmusi nas do zadawania pytań, na które nie znajdziemy szybko odpowiedzi. Mamy być zaskoczeni, może zdziwieni, może rozdrażnieni, rozbawieni całą tą artystyczną prowokacją. Szybkie zrozumienie u widza to błąd w sztuce. A co to takiego "dobry teatr" ? Ano taki co nie nudzi.

  • na zdjęciu Sewilla, Plac Hiszpański, który posłużył jako  pałac w Theed stolicy Naboo w "Gwiezdnych Wojnach". Z Naboo pochodziła senator Padme Amidala oraz kanclerz Palpatine (Darth Sidious).
Chvrches, Lies, Glasgow, debiut 2011 r.

Steve Aoki, Turbulence , Miami, debiut 1999

The Cuts, Sam, Piła, debiut 2006 r.

ZEUS, Siewca, Łódź, debiut 2005 r.