niedziela, 12 kwietnia 2015

Skrzypczak w sztuce Waśkowskiej & Durrenmatt & Szumowska & Bracia Figo Fagot & Bochniak & Nikonova.

Inspiracja: Irina Waśkowska, Lekcje miłości, Rafał Sabara, Teatr Jaracza w Łodzi.



Znowu ta wspaniała Agnieszka Skrzypczak. Jej aktorstwo jest forsowne, totalne, gra od stóp po głowę, niesamowicie wywraca oczami, "ciągnie widza za mózg" dlatego im szybciej się pojawi na scenie tym lepiej dla przedstawienia. Sama aktorka jest osobą optymistyczną i witalną mimo, że grane przez nią postacie bynajmniej nie należą do beneficjentów życia. Kwestie wypowiada całą sobą z niezwykłą siłą. Jej przykład pokazuje jak "końską siłę" musi mieć dzisiaj aktor teatralny by porwać za sobą publiczność. W kinie, telewizji pomagają zbliżenia kamer, czułe mikrofony, na boisku piłkarz ma dziesięciu kolegów, w teatrze aktor jest jak bokser w ringu. Gdy inni aktorzy grają na skrzypcach, delikatnie uderzają struny gitary lekko kołysząc amplitudą drgań, Agnieszka uderza w perkusję, a wysokość drgań przypomina falę tsunami. Dla mnie Agnieszka Skrzypczak jest najlepszym aktorem na łódzkich scenach teatralnych od czasu Ludwika Benoit. Na pewno zdetronizowała świetnego przecież i ponadczasowego Bronisława Wrocławskiego. My, wszyscy zakochani w aktorskim talencie Agnieszki drżymy czy przetrwa w Łodzi do następnego sezonu.

Agnieszka w etiudzie Łukasza Korczaka

Agnieszka w Pink Roses



Inspiracja: Friedrich Durrenmatt, Zwłoka, Waldemar Zawodziński, Teatr Jaracza w Łodzi.




Umiera dyktator. System nie jest przygotowany do przejęcia władzy więc podjęta zostanie próba utrzymania przywódcy przy życiu jeszcze przez kilka dni. Nie można człowieka operować gdyż pod narkozą staruszek umrze, więc lekarz, były nazista podejmuje się operacji na żywca. Nie można ukryć zwłok ani posłużyć się sobowtórem gdyż społeczeństwo potrzebuje relacji na żywo. Widocznie łatwiej jest wpływać i manipulować ludźmi gdy dostają ze wszystkiego ciągły reality show. Państwo przedstawione przez Durrenmatta bardzo przypomina Rosję – ludzie wierzą w propagandę i sztuczki socjotechniczne pod warunkiem, że się do nich ciągle coś mówi i coś pokazuje. Uwaga odbiorcy musi być zajęta bo tylko wtedy jest się wiarygodnym panem społecznej narracji.
 
W czasach Durrenmatta socjotechnika nie była tak rozwinięta i agresywna jak obecnie. Po 23 lutym 2014 r. (zajęcie Krymu) żyjemy już w świecie wojennej propagandy, psychologicznej wojny informacyjnej. Zarabiamy na konsumpcji kosztem środowiska naturalnego i z manipulacji, która daje władzę i pieniądze. Negatywne uczucia, myśli i pieniądze najlepiej się sprzedają. Zabijamy powolutku siebie i naszą planetę. Bolesna karma musi się wypełnić, a ci co przeżyją już zadecydują co dalej. Określone myśli powodują określone konsekwencje.


Inspiracje: Małgorzata Szumowska, Body/Ciało, film z 2015 r.



Prawda skłania nas byśmy odwołali się do słabości swojego ciała. Moc jest zaklęta w naszych słabościach. Gdy ciało chwiejne, biedne, skruszone, gdy psychika znosi z najwyższym trudem najmniejszy podmuch losu, pojawia się sadysta z twardym kijem i psychopatyczną niewzruszonością. Właśnie wtedy ratuje nas wręcz graniczny stan omdlenia albo ukochana śmierć.

Dobroć jest na końcu ciemnego i długiego korytarza. Czeka.
Czołgamy się do niej, udając, że dobrocią jest właśnie to co robimy.
Codzienna dobroć jest gdy ścieramy kurze, odczuwamy głód i ból.
Światło jest wizją dobroci.
Spłycony oddech jest utratą kontaktu z dobrocią.

Podniecona seksualnie, w oczekiwaniu na śmierć, bardzo dużo mówię. Robię to głośno. Chodzi o to, że próbuję wyrazić taką prawdą, taką myśl, która mnie wyzwoli. Gdy powiem to "słowo" pęknę, zaleje mnie moja własna krew, mocz, udławię się niestrawionymi kartoflami. Ale dzięki temu "słowu" idea kochanka zmaterializuje się i mnie pochłonie, do czysta. Pozostanie piękny zapach. Prawda pięknie pachnie.

Ciałem oddycham dla Ciebie byś mnie kochał
Ciałem oddycham dla Ciebie byś mnie kochał
Ciałem oddycham dla Ciebie byś mnie kochał

Inspiracje: koncert BFF czyli Braci Figo Fagot, klub Bedroom w Łodzi oraz film Macieja Bochniaka, Disco Polo z 2015 r.

Cynke i Maćkowiak w "Zszywanie"



Kobiety to świnki. Bo są seksy, bo karmią piersią, bo są skarbonką bez dna. Kobiety lubią piosenki BFF bo BFF rozumie kobiety i poświęca kobiecie dużo uwagi. Kobieta pragnie uwagi, a disco polo poświęca kobiecie dużo uwagi. Miłość seksualna jest magiczna. Uroda ma kobiecie pomóc przysłonić to co ludzkie tym co nadludzkie. Forma teatru Miłości. Ma być nieludzko atrakcyjnie. A tak po ludzku mamy być zaćpani, upici, seksualnie użyci i nadużyci. Kobieta każdego dnia chce iść na zakupy, chce być adorowana, kochana i ze dwa razy po południu i wieczorem dostać drinka. Hitler chciał dać niemieckiej kobiecie wszystkie skarby Europy. Ma to kolor ciućkanych landrynek. Z powodu wódki disco polo nie stało się psychodeliczne. Ciało kobiety jest miękkie i tyje.

Mężczyźni są wulgarni. Wulgarność to drink wódki z krwią. Dobry mężczyzna musi być dla kobiety nieprzytomny. Idea kobiety musi współgrać przynajmniej częściowo z rzeczywistą kobietą. Dzięki kobiecie mężczyzna może czuć się "na haju". Penis tym wszystkim reguluje, a precyzyjnie połączenie "mózg - fiut". Świnka zawiaduje połączeniem "mózg - fiut" i w każdą sobotę jest dziko i wesoło. Mężczyzna gdy zachwala świat kobiecych wdzięków podnosi do rangi sacrum burdel. Gdy mężczyzna grozi, że pójdzie do burdelu oznacza to, że jest gotowy "pójść na całość" i prowokuje tym samym wszystkie wolne panny by się ujawniły.

Bracia Figo Fagot

Inspiracja: Angelina Nikonova, Portret o zmierzchu, film z 2011 r.




Filmy "Bez litości" Stevena Monroe z 2010 i "Pluję na twój grób" Meira Zarhiego z 1978 r. pokazują gwałt na kobiecie widziany oczami człowieka Zachodu. Zło musi być ukarane. Winowajcę należy precyzyjnie wskazać palcem i go ukarać. U Nikonovej jest inaczej. Zgwałcona przez policjanta kobieta nie ma co liczyć nie tylko na sprawiedliwość, ale nawet na zrozumienie. Nie daje jej ukojenia wygodne życie u boku bogatego męża pracującego w korporacji. Świat korporacji jako "kapitalistyczny gwałciciel" jest bardziej obojętny od chamskiej rosyjskiej prowincji. Jej mąż, wielokrotnie wykorzystany przez system, staje się typem aseksualnym i beznamiętnym, który już w żaden sposób nie jest w stanie dogodzić kobiecie. A najgorsza jest w nim obojętność, malująca się na szarej twarzy męskiej biurwy. Zgwałconej nie pozostaje nic innego jak uklęknąć przed swoim gwałcicielem policjantem. I robi to. Pierze mu, gotuje i ciągle mówi, że go kocha za co jest bita po twarzy. Policjant uważa, że nie zasługuje na miłość bo przecież stróż prawa, który gwałci, kradnie i morduje jest godzien pogardy, a  nie miłości. W "rosyjskiej duszy"  Rosjanin znajdzie ład moralny, gdy brakuje sprawiedliwości społecznej, gdy ludzie wstrętni, pijani i obojętni, człowiek może już liczyć tylko na siebie i na Boga, który daleko i w ogóle nie wiadomo czy jest. I w tej swojej rosyjskiej duszy, Rosjanin wykonuje katorżniczą pracę duchową jak to robiła Sonia z Raskolnikowem. Rosja przerabia różne formy gwałtu, a mieszkańcy tego przepastnego kraju muszą z tym sobie jakoś radzić.


poniedziałek, 16 marca 2015

Kazik na Żywo, Kamil Maćkowiak, Pat Metheny, Pink Freud, Dorian Mono, Clement & Waititi, O Jeności c.d.



Inspiracja: Kazik Na Żywo, Ostatni występ w mieście, koncert klubie Wytwórnia w Łodzi.







Żaden polski wykonawca nie była tak bardzo publicystyczny jak Kazik Staszewski (w Kulcie jako Kazelot). Artyści kontrkultury lat 80tych posiedli umiejętność krytyki społecznej tak uniwersalnie, że udało im się osiągnąć ponadczasowość przekazu. Miało się wrażenie, że nie chodzi wcale o Polskę, a tym bardziej komunizm i rolę PZPR jako siły kierowniczej upadłego państwa, ale zarówno o zniewolony świat jak i żyjące w nim jednostki. Pamiętam jakie wrażenie zrobiła na mnie krótka i prosta piosenka pt. "Berlin". Przesłanie Kazika, że w zasadzie to źle się dzieje i sprawy nie mają się dobrze, okazało się prorocze, gdyż po 1989 r. wcale nie przyszło nam żyć w lepszym świecie - w innym na pewno tak, ale wcale nie w lepszym. Wydarzenia na Placu Tian'anmen były takim kubłem zimnej wody.  Nasza wiedza została wzbogacona o nowe fakty, które przynoszą nam nie ulgę, ale raczej dodatkowy ciężar.

Artystycznie Kazik najwięcej siły witalnej i świeżości miał  w okresie yassowym czyli na płytach "12 groszy" i "Melassa". KNŻ to przede wszystkim "Las Maquinas de la Muerte". Kazik Staszewski nie nagrał jednej perfekcyjnej płyty. Wywalczył sobie trwałe miejsce jako artysty niezależnego podczas gdy wielu rockmanów z ostatniej dekady PRL już dawno zawiesiło gitary na kołku. Polska w piosenkach Kazika jest intensywna, prowokacyjnie zaczepna, niepokojąca, ale jednocześnie swojska. Podmiot liryczny tytułowy Kazik to osoba tuzinkowa, przepocona, spragniona duchowych uniesień, zakiszona i zawekowana w polskiej rzeczywistości. Mogę sobie wyobrazić, że są ludzie, którym piosenka "Świadomość" mogła pomóc w podjęciu życiowej decyzji.
Piosenki Kazika z przełomu lat 80/90 i w latach 90tych były dla wielu tym czym poezja Gałczyńskiego po wojnie czy przed wojną twórczość Tuwima. Ktoś musi Polakowi pomóc w opowiedzeniu jego życia i dostarczyć pewnej dozy odskoczni od rzeczywistości. Kazik Staszewski wcale nie jest twardym realistą, zawsze szukał poetyckiej odskoczni.

Koncertowi brakowało dramaturgii. Mógł się zacząć i skończyć w dowolnym momencie. Brakowało mocnego intro i szalonego zakończenia, które pozostawia w pamięci odbiorcy trwały ślad. Zresztą takie są też wszystkie płyty tego artysty. Publiczność Kultu/Kazika jest wielopokoleniowa i ma się wrażenie, że każdy przyszedł na koncert ze swoją piosenką w sercu, z własnym niepowtarzalnym intymnym wspomnieniem. Brakuje też wrażenia uczestniczenia w artystycznym misterium. Kazik nie próbuje także rozerwać swoim przesłaniem pajęczej sieci społecznej rzeczywistości utkanej przez system.  Bunt uleciał prawie zupełnie. Pozostał sentyment, uczucia, wspomnienia i rock, muzyka mijającej epoki.


Inspiracja: Diva Show. Monorewia osobowości borderline, Kamil Maćkowiak, Fundacja Kamila Maćkowiaka, AOIA w Łodzi.




Kamil Maćkowiak tworzy w  pełni autorski projekt, w którym jako gospodarz i główny animator zaprasza do swojego teatru gości, najlepiej swoich, wybranych, do współuczestnictwa. Przypomina to teatr Andrzeja Dziuka z Zakopanego. Teatr Jaracza na pewno nie zapewniał artyście takiego kontaktu z publicznością. Aktor w trakcie odgrywania roli potrafi z niej wyjść i prowadzić towarzyski dialog z osobami z widowni (oczywiście bez przesady). Podoba mi się i bardzo to doceniam, że Kamil swoje artystyczne ego postawił wyżej od kreowanej postaci czy teatralnego misterium - Melpomene (tragedią) i Talią (komedią). Chce być gwiazdą lub odgrywać role gwiazdy. Przede wszystkim dominuje w nim żywotność, chęć przetrwania, potrzeba zaznaczenia swojego istnienia. Mimo, że w Amoku i Diva Show mamy postacie autodestrukcyjne, to Kamil swoją osobowością przywraca je do życia, nie pozwala im umrzeć na dnie. On nie tylko gra, ale "coś robi" z postacią, nadaje jej coś od siebie, a nawet więcej niż "coś". Teatr Maćkowiak jest realistyczny, nie ma w nim odlotu, tego prowokacyjnego kontrolowanego szaleństwa, który z kolei sam tak bardzo lubię. W Jaraczu Maćkowiak był częścią teatru, obecnie jest teatralną indywidualnością. Wokół "Niżyńskiego" narastała niezdrowa atmosfera fascynacji młodym aktorem odgrywającym wariata, postać wybitną, ważny był też motyw homoseksualny. Czuło się, że Maćkowiak w tym dobrym spektaklu jest zbyt uwięziony, nie może wyjść z roli (co czyni obecnie), pozostawało mu tylko na końcu ukłonić się, przyjmując owację.  Teatr Kamila Maćkowiaka uzależnia, ale tylko ludzi z zaklętego kręgu bliskich i wtajemniczonych. Maćkowiak jest  kimś na granicy offu. Więcej podobnych inicjatyw i będziemy mieli łódzki Broodway.

DIVA SHOW


Inspiracja: Pat Metheny Trio, Day Trip, płyta z 2008 r.



Szczęście. Dynamika zmian. Na szczęście nic nie jest statyczne i wszystko się zmieni. Ci co czynią tyle zamieszania z powodu własnych ambicji, wywierania całkiem niepotrzebnie presji na samych siebie poczuciem misji, obowiązku, umrą, co do jednego. Tak, tak, wszyscy tacy jesteśmy. Harmonijnie przekażmy życie pokoleniom tak jak uważnie przechodzimy na drugą stronę ulicy wyznaczonym miejscem. Umiejętność łagodnego spacerowania po mieście. Czy ciepłe dźwięki Metheny'ego pasują do polskiego chłodu, szaro - niebieskiego kolorytu ? Czy polski jazz jest inny ? Ulica wytwarza sporo ciepła - "pracujące" rury i kable - ciepło wytwarzane przez organizmy żywe, skupione na małych przestrzeniach - promieniowanie słońca i urządzeń.  Kiedyś potrafiłem spacerować po mieście bez celu, marnotrawiąc godziny, przesiąkając chłodem. Pokonywałem trasy dość szybko, ale bez planu. Ważne było oglądanie witryn sklepowych, czasami się kogoś spotkało. Miło było kupić absurdalne ilości lodów i je wszystkie zjeść. Gdy pojawiła się kobieta zaczęło się chodzenie celowe, zadaniowa. Gdy pojawiła się praca miasto zaczęło męczyć. Trzeba było kilku lat by na nowo nauczyć się korzystać z miasta. Gdy pojawił się internet, nasze miasta nabrały południowego kolorytu. Internet powiedział: tacy jesteśmy. Pat Metheny - dynamika zmian i ich podskórny charakter.

Pat Metheny


Inspiracja: Dorian Mono, Miles' Club, płyta z 2011 r. (jazz, elektronika)



Poręcze do Ciebie na wysokim piętrze
kochana, urodziło nam się dziecko
melony aż po horyzont
kiedy wyrzucili mnie za burtę ze statku
po środku oceanu dryfowałem
bezbrzeżny ocean
nieskończoność ?
skończoność - w każdej chwili można utonąć
a co po utonięciu ?
nieskończoność ponownych narodzin
ocean kosmosem
kiedy to się zatem skończy ?
nigdy
ten dzień jest spektakularny
oddajmy się bezwładnie nieskończoności
jestem szklanką wypełnioną wszystkim
jestem kurwa egoistą
ciężka głowa dryfuje
melony aż po horyzont
nie ma komunikacji
wszyscy mówimy do siebie
słuchamy samych siebie
coraz głośnie rozmawiamy sami ze sobą
kiedy to się skończy ?
nigdy
ludzie zwracając się do mnie mówię do siebie
ja, kurwa egoista, obserwuje usta
jeszcze nie jest najgorzej
rozumiem i czuję
oni na prawdę chcą coś mi zakomunikować
proste psie komunikaty spojrzenia
łapię się za głowę
przystawiam do skroni zimną łyżeczkę

tekst nie jest wierszem. To monolog pra literacki, który napisałem kontemplując muzykę Dorian Mono.


Inspiracja: Pink Freud, Horse &Power, płyta z 2012 r.




W polskiej muzyce alternatywnej i post punk pojawił się  jazgotliwy saksofon. Waltornie zaimplantował do Kultu Kazik. Jazz znalazł w ten sposób drogę do rocka i pomógł muzyce rockowej wyzwolić się z ograniczeń. Pink Freud wymieszał jazz z yassem i otrzymaliśmy dość niespokojną, intrygującą muzykę wyrażającą intensywność życia we współczesnej Polsce, pod zasłoną niebiesko - szarą naszego nieba, smak gruszek, jabłek i truskawek. Łagodni dzięki dobrodziejstwu niekończącego się opadu mżawki, weseli gdy wyjrzy słońce, otwieramy i zamykamy drzwi samochodów. Każde załamanie geometryczne dobrze znanych nam miejsc inspiruje kombinacją dźwięków, które trudno było przewidzieć. Szorstka łagodność Polski jazzowej. Gdy słów i bodźców mnóstwo, a samotność się zdaje pogłębiać, muzyka jazzowa ma tą siłę witalną, która pomoże optymistycznej spojrzeć na naszą codzienność, świetnie rozładowuje napięcia a nawet stany agresji, dystansuje nas do problemów. Trzeba tylko podążać za dźwiękiem. Gdzie nas zaprowadzi ? Jaką krainą okaże się Pink Freud, a gdzie nas zaprowadzi Dorian Mono. Yass jest bardziej zaangażowany od jazzu w publicystyczną część naszej rzeczywistości. Od kilkunasty lat postrzegam yass jako pomysł  na punk. A może dać sobie spokój ze starymi szyldami ? Pink Freud wyraża popularność, ale nie tworzy muzyki popularnej. Nie powinno się tej muzyki słuchać przez słuchawki. Lepiej w ciągu dnia niż przed zaśnięciem. Świetny do oglądania blogów fotograficznych, modowych, stron poświęconych malarstwu. Świat ilustrowany przez Pink Freud wyraża łagodność przeplataną napięciami nerwów.

Pink Freud

Inspiracja: Co robimy w ukryciu, Jemaine Clement & Taika Waititi, film z 2014 z Nowej Zelandii, Kino Charlie w Łodzi.



"Dlaczego się śmiejesz" pyta Stu samiec alfa stada wilkołaków. Stu odpowiada " ponieważ śmieje się grupa". Wampiry do przeżycia potrzebują krwi i muszą unikać promieni słonecznych. Wilkołaki mięsa i księżyca. Wampiry i wilkołaki są towarzyskie. Ci drudzy są stadni. Wampiry są indywidualistami. Jedni i drudzy nie potrzebują kobiet/samic. Wampiry wykorzystują kobiety jako tanią siłę roboczą. Nie rozmnażają się więc stado wilkołaków nie potrzebuje samic. Wampiry nie wiążą się z kobietami bo trumny są zbyt ciasne. Świat wampirów i wilkołaków to studium współczesnych mężczyzn żyjących ze sobą, wałęsających się po mieście po nocnym Wellington, pijących piwo. Frytki wywołują u wampirów wymioty. Wilkołaki chadzają po parkach, wampiry nie wyrabiają się z domowymi obowiązkami. Najgorzej mają wampiry stare, bo muszę wiecznie pozostać w wieczności jako starcy . Wampiry robią zakupy przez internet. Wampir, który nie był zbyt sprawny i zaradny za życia, w okresie potępienia też taki będzie. Wampir może stać się kochankiem  pod warunkiem, że był zakochany za życia i może się związać na wieczność tylko z osobą, którą za życia kochał i tylko wtedy gdy kochanka jeszcze jest wśród żywych. Wampir udający kochanka w stosunku do przygodnych śmiertelniczek jest tylko naciągaczem i w stosunku do nich zwykłym drapieżnikiem.


O Jedności (ciąg dalszy rozważań)



Gdy patrzymy na świat dualistycznie (ja - ty, ja - oni, ja - to) cierpimy. Cierpimy bo szukamy drogi do domu jedności. Dzielimy świat na jakiś wewnętrzny i zewnętrzny. Indywidulane cierpienie przenosimy na realia polityczne i ekonomiczne. Jednostkowe ego powoduje przerost konfrontacji nad współpracą, a egoizm ekonomiczny zaowocuje nierównością i niesprawiedliwością społeczną. Dualny człowiek z wielkim trudem dochodzi do świadomości globalnej zaś świadomość kosmiczna jest kompletnie poza zasięgiem jego rozumowania.

Cierpiący muzułmanin osadzony w swoim ego, źródło cierpienie odnajduje nie w sobie, ale  w zewnętrznej konstrukcji świata. Będzie to środkowowschodnia dyktatura, despotyczna monarchia lub Zachód z przywódczą rolą USA i demonicznym Izraelem, który jest wrogiem islamu od jego zarania. USA wraz z wpływowym żydowskim lobby stoi na straży bliskowschodniego status quo zaś  upragnione swobody i bogactwa Zachodu rozczarowują ponieważ Zachód sam pogrążony jest w cierpieniu dualizmu. To co, że Francja daje zasiłki jeśli trafia się w duchową pustkę, nie zna się i nie rozumie europejskiej kultury, jej kodów, symboli, nie potrafi się więc wypełnić tej duchowej pustki kontemplacją jej głębi i tajemnic. Seksualna witalność nie pozwala młodemu dżihadyście należycie przestudiować Koranu, skądinąd trudnej księgi. Pozostaje więc walka ze strażnikami cierpienia czyli USA - przywódcą świata i Izraelem. Wyzwolenie Palestyny jest nierozłącznie związane z całkowitym upadkiem Izraela gdyż cierpienie trzeba przekroczyć, całkowicie się z niego wyzwolić, więc zwycięstwo Palestyny i upadek Izraela muszą być totalne, tak jak totalne były rezultaty wojen w starożytności i średniowieczu. Palestyna jest zatem symbolem dżihadu przeciwko złu cierpienia.

Projekt ISIS, światowego kalifatu, idealizmu fundamentalistycznego, mówiącego że światowy pokój nastąpi wówczas gdy wszyscy przejdą na islam, jest utopią. Przekonanie, że im więcej będziemy zabijać tym szybciej nastąpi pokój pogłębia jeszcze bardziej problem ego bojowników ISIS, Al Kaidy itp. Marzą więc o generalnej rozprawie na terenie wroga. Jeżeli nie może to być Waszyngton czy Nowy York to doskonałym celem może być Rzym z papieską stolicą czy Paryż symbol kultury Zachodu.

Podobny problem mają Rosjanie z presją Zachodu. Cierpiący i alkoholizujący się Rosjanin szuka wroga nie w swoich słabościach, ale w płytkim, zdemoralizowanym Zachodzie, gdzie za sznurki pociągają USA i Żydzi. Przywrócenie idealizowanego dawnego rosyjskiego imperium ma być aktem duchowego wyzwolenia się z cierpienie.

Powyższe przykłady wskazują na trwałość toczących się wojen i potrzebę duchowej przemiany jednostek, jako szansy na pokój.

wtorek, 10 lutego 2015

Wagner, Moskwa, Inarritu, Jankowski&Tymański, O jedności (c.d.)




Inspiracja: Ryszard Wagner, Holender tułacz, Herbert Adler / Eraldo Salmieri, Teatr Wielki w Łodzi.

Zrozumieć Wagnera to znaczy odczuć wzniosłość monarchii dziewiętnastowiecznej Europy, ducha Wielkiej Rewolucji Francuskiej i nabierających na sile nacjonalizmów, a jednocześnie poczuć w nozdrzach smród rynsztoków, lumpenproletariackiej biedy, brud skrywany czernią żydowskich chałatów. Wagner dla jednych nieznośnie toksyczny przerostem ego w muzyce, dla innych oczyszczający z codzienności prysznic, kąpiel dla duszy, niezbędny zabieg higieniczny. Inaczej wygląda dobrze nam znany dom, ulica, drzewo, osoba przy gęstych dźwiękach muzyki Wagnera. Muzyka przedziera się do naszej świadomości wszystkimi dostępnymi drogami, dróżkami i ścieżkami, strumieniem, wartkim potokiem, wzburzoną rzeką, uderza w nas zimną morską falą północnych mórz. Niektórzy tego nienawidzą, uderzeń raz subtelnych innym razem brutalnych. Uwielbiam na koncercie Wagnera rozluźnić pasek od spodni i zdrzemnąć się lekko opadając na bok i poczuć jak miazmaty myśli unoszą się na morzu niczym resztki rozbitego statku. Opera Wagnera przypomina koncerty Iron Maiden i popisy sceniczne 56-letniego Bruce'a Dickinsona. Już będąc nastolatkiem dowiedziałem się że Wagner jest heavy metalowy. Kobieta w "Holendrze tułaczu" znajduje siłę do życia  w wierności i posłuszeństwie. Mężczyzna błąka się miedzy domem, a wielkim światem. Jedno i drugie pragnie miłości i nie zapominajmy: świadomość ludzką napędza idea miłości, wolności i przyjemność z rozwiązywania problemów na drodze logicznego myślenia. Muzyka Wagnera zaczepia nas, chce byśmy totalnie się podporządkowali jej dźwiękom. Nie dziwmy się, że w dawnych czasach ludzie wychodzili z opery oszołomieni, a w drodze powrotnej do domu czuli jak nogi unoszą ich nad brukiem mrocznych miast w kierunku tajemniczego światła, które można dostrzec tylko oczami duszy. Muzyka Wagnera pogłębia psychologię postaci - zasłuchani wyobrażamy sobie, że jesteśmy jednym z operowych bohaterów (wybieramy tego nam najbliższego) i wczuwamy się w jego uczucia i emocje. Romantyzm - piękno długich zdań, "odlotowych" dygresji, rozciągniętych i zlewających się ze sobą dźwięków więc to doceńmy w naszych nieromantycznych czasach.










Inspiracja: Moskwa, El Punk, Royal Spirit, koncert w Stereo Krogs

Ech, ten rock'n'rolle. Jeden bar, a w barze jeden nalewak do piwa przy wysokiej frekwencji. Butelkowe rozeszło się zanim Moskwa wyszła na scenę.  Apokaliptyczne, antywojenne pieśni Pawła Gumoli aktualne jak nigdy dotąd. Może maryjny maj, miesiąc urodzin Buddy uczcimy grzybem atomowym ? Powietrza ! Gdy je tracimy przy kolejnych relacjach z fiaska pokojowych negocjacji, narastającego bestialstwa w Europie i w ISIS. Jak to Europejczyk chytrze wypchnął w świadomości Ukrainę z Europy. "Samobójstwa ciągle w około by narodzić się na nowo, bez defektu".  "To jest XXI wiek, a oni nienawidzą się", (...) "a oni ciągle zbroją się". Czas wymeldować się z tego świata do światła. Przerwać łańcuch karmiczny. Gdy patrzę na nastoletnie dziewczyny na koncercie, a trzeba przyznać, że Moskwa i w ogóle punk powołują ciągle nowe zaciągi punkowych załóg, nie mam brzydkich myśli. Odczuwam raczej wzruszenie, współczucie, ponadpokoleniową solidarność. Najwyraźniej żal i szkoda tego młodego materiału ludzkiego pod pręgieżem cierpienia. "Samobójstwa" to cichy wrzask odkrywców depresji. Dlaczego uważam, że rak wojny ogarnie cały kontynent ? Bo Europejczycy uciekają od tematu wojny, nie ma żadnego realnego ruchu pokojowego czy mocnego przeciwstawienia się Rosji. Wszechobecna konsumpcja.  Gdy się od czegoś ucieka to się to otrzymuje. Nie ma w nas desperacji buntu. Jakże bezpieczniej zajmować się pierdołami w stylu Syriza, Podemos Pablo Iglesiasa, jestem albo nie jestem Charlie, Ogórek, Dudą. "Tak, tak czy ty widzisz to, jak oni sami siebie zniszczyć chcą". "Babilon system". Dopiero przy globalizacji okazało się czym jest Babilon system. "Śmierć w terenie" - Aleppo, Kobani, Donieck.  Gdy zaczynamy torturować dzieci nie możemy spodziewać się wygodnego życia w pokoju. Życie w pokoju to nagroda po ciężkim dniu pracy, a pracy nie ma. Bashar Al Assad i ISIS wypowiedziało już wojnę dzieciom. Czekamy na ripostę dzieci.

 

Inspiracja: Alejandro Gonzalez Inarritu, Birdman, film z 2014 r.


Alejandro González Iňárritu, meksykański Roman Polański, który dba o to żeby było efektownie i inteligentnie. Ważny jest widz więc po wyjściu z kina nie powinno się go zostawiać tylko z jego własną oceną tym bardziej jednoznaczną (klapa/genialne). Ważny jest człowiek zatem kamera pokarze nam ludzi bardziej osadzonych w swoim ego i w relacjach z innymi niż w otaczającym ich środowisku. Przykuć uwagę, zainteresować, zachwycić – z takim podejściem łatwo o błazeństwo stąd walka z samym sobą by wypaść artystycznie godnie i okazale. Majstersztykiem okazał się film pt „Babel” z 2006 r. jeden z najważniejszych filmów o globalnym społeczeństwie. W każdym razie 15 lat po debiucie filmem Amores perros” Iňárritu przetrwał jako rozpoznawalna indywidualność. Centralnymi postaciami „Ptasznika” są postacie męskie Mike (Edward Norton) i Rigan Thomson (Michael Keaton). Rigan planuje, opracowuje, starannie się przygotowuje, Mike jest spontanicznie reagującym aktorem tu i teraz. Rigan trzyma się scenariusza, Mike go stale zmienia bo jego postać żyje i rozwija się na oczach widza. Rigan opanowany przy ludziach, traci nad sobą kontrolę na osobności. Mike potrafi dać upust emocją publicznie, a jego talent aktorski może brać się stąd, że scena jest dla niego zarazem miejscem pracy i terapii. U Rigana rośnie napięcie gdy schodzi ze sceny, a garderobie czeka na niego prawdziwe wyzwanie – jego alter ego, Mike po spektaklu powoli gaśnie, zagubiony szuka gdzieś dla siebie miejsca w zakamarkach Broadway'u. Iňárritu tak jak Polański bardzo się stara by postacie były realne i uwodziły sobą widza, byśmy zapamiętali grymas twarzy aktora, jego nerwowy gest.


Reżyser „Ptasznika” pastwi się nad Broadway'em i w ogóle artystami. Dzieło powstaje w męczarniach, nie sposób oddzielić świat kreowany od codzienności, kobieta odgrywa postać sceniczną a jednocześnie jest osobą w zawodzie aktora, w domu zaś pełni rolę żony i matki. Gdy płacze można się pogubić ile w tym zachowaniu fikcji, a ile rzeczywistości. Łzy radości były łzami smutku ? Toksyny pojawiają się najczęściej na granicach, gdy aktor wchodzi w rolę z niezałatwionymi sprawami ze świata realnego. Aktor podczas swojej kariery przechodzi od młodzieńczej eksplozywności, gdzie bunt miesza się z entuzjazmem, przez okres stabilizacji warsztatu po etap, gdy znajduje się w pułapce słabnących sił życiowych i ciężaru bagażu doświadczenia życiowego. Na każdym etapie walka i szarpanina na nowo. Ideałem jest wejść na scenę zawsze po raz pierwszy. Szuka się tego „błysku”, „ognia”, „świeżości”. Rigan, Mike i inni bohaterowie „Ptasznika” jak my wszyscy męczą się ze sobą, improwizując i eksperymentując, by z tego pozornego chaosu upadków i uniesień stworzyć wspaniałe dzieło.


Wątek kąśliwego krytyka teatralnego (Lindsay Duncan w roli Tabithy): Tabitha przechowuje w pamięci "swoje pierwszy raz" z teatrem. Może była wtedy dzieckiem, (ważne relacje z rodzicami), a może już nastolatką, która przeżyła miłość do osoby związanej ze sceną. Mogło to być coś więcej niż uczucie platoniczne w końcu nie brakuje chętnych do romansów z nieletnimi. Doświadczenie dość istotne by w poszukiwaniu utraconej miłości zostać krytykiem New York Times'a. Sukowatość Tabithy czerpie natchnienie z bezskutecznego oczekiwania na powrót przeszłości.  


 



Inspiracja: Grzegorz Jankowski & Tymon Tymański, Polskie gówno, film z 2015 r.


Film o relacji między „gębą”, a „twarzą” oraz obraz pokolenia kontrkultury lat 80tych bardziej przekonywujący niż dość powierzchowny „Wszystko co kocham” Jacka Borcucha z 2009 r. „Twarz” mamy na samym początku. Z upływem czasu używana twarz staję się „gębą”. Gdy ktoś zachowuje się nikczemnie następuje przekształcenie w „mordę”, ale o tym już film nie opowiada. Żadna z postaci „Polskiego Gówna” nie zasługuje na „mordę”. Świetnie grają Arkadiusz Jakubik, Jan Peszek, a gdy się obserwuje Roberta Brylewskiego i Tymona Tymańskiego przychodzą na myśl filmy Janusza i Andrzeja Kondratiuków. Trudno uwierzyć, że chłopiec z modną grzywką (Kryzys), młodzieniec w dredach (Izrael) i łysy amator joitów to ten sam człowiek. Gdy jest się osobą publiczną „twarz” szybciej się zużywa. Może to być obciążenie dla psychiki, ale też nie pozwala zanadto zagubić się w moralnych kompromisach. Można być buntownikiem albo buntownikiem skurwionym. Ten dość efektowny wybór każe pokonywać muzykom trasę, na którą składają się obskurne kluby muzyczne, gdzie zabawa, alkohol i sztuka współżyją ze sobą. Pamiętam jak jurorka, i gwiazda polskiego rocka, w tym samym okresie gdy oglądali ją widzowie w telewizji, grała koncert w brzydkim jak noc klubie Dekompresja w Łodzi dla dość wąskiej widowni. Ale też nie wybrzydzajmy. Światowe gwiazdy jazzy ćpały, nie wylewały za kołnierz i grały po klubach.
O co chodzi z tak zwaną niezależnością artystyczną ? Nie zawsze to co tworzymy dla przyjemności, z pasją, jest tym czego oczekuje widz, a przede wszystkim właściciel mediów. Ponadto muzyk tworzy dzieła na swoją miarę i obiektywnie może się mylić co wartości swojego przekazu. A może nawet w ogóle nie powinien prezentować tego co stworzył ? Rynek nigdy nie będzie tak elastyczny jak ludzka kreatywność. Każdy indywidualnie musi odpowiedzieć sobie na pytanie gdzie się kończy sztuka, a gdzie zaczyna produkcja, gdzie jest miejsce dla pasji, a kiedy już uczestniczymy przemyśle rozrywkowym. Granice są płynne, ludzie są dość zagubieni więc temat „niezależności” wydaje się być wiecznym jak spór o relacje między jednostką, a zbiorowości (wolność człowieka w obliczu konieczności współdziałania w zbiorowości ludzkiej).

Gdy wczesna kontrkultura lat 80tych ogląda wesołkowate programy rozrywkowe, których uczestnicy oszukują się wzajemnie, jedni, że oglądają coś wartościowego, drudzy, że wykonują, producent, że lansuje młode talenty, widzą zwykłą propagandową papkę, którą  karmi się społeczeństwo by nie protestowało, grzecznie chodziło do pracy i nie buntowało się do zmian. Dostrzegają gierkowską propagandę sukcesu z mocnym akcentem na stan wojenny. Po 25 latach nowej Polski, symbolem PRL jest nie Gomułka czy Gierek, ale właśnie Jaruzelski. Ówczesnej młodzieży nie było wcale do śmiechu gdy wprowadzano stan wojenny tak jak teraz nie bawią ich różne szanse, konkursy, mody i idole. Po latach kojarzy się to z przemawiającym generałem, dawniej groźnym i wszechwładnym, dzisiaj cyfrową animacją służącą odreagowaniu i kpinie.





O jedności (ciąg dalszy).

Wielki Wybuch nie potrzebował Bogdana - Stwórcy, powstał z niczego. Z niczego powstała przestrzeń, która wypełniła się materią i energią. Wielki Wybuch nie miał ani obserwatora, ani miejsca, w którym nastąpił. Bogdan mógł powstać dopiero później i może być bytem, który się stale rozwija. Jeżeli istnieje ktoś taki jaki człowiek to znaczy, że we wszechświecie mogła powstać superinteligencja, której rozwój zasilają napływające zewsząd informację o wszystkim co się gdziekolwiek dzieje. Dzięki temu możliwe są różne istoty na wielu poziomach. Czy taki Boguś istnieje ? Nie wiadomo, ale na pewno nie można twierdzić, że Bogdana nie ma bo do Wielkiego Wybuchu był niepotrzebny. Pojawienie się mitologii, religii politeistycznych uczyniło z wiary w Bogdana problem przeciwstawny nauce. Boguś jest "no problem", jest brakiem ograniczeń i jest areligijny. Bogusiowi też nie przysłużyła się zasada moralności. Nie męczmy Bogusia dobrem i złem, zamiast tego sami bądźmy moralni.

Coco Rosie

piątek, 23 stycznia 2015

Frey&Maćkowiak - Leslye Headland - Sara Ruhl - O Jedności c.d.

Inspiracja: James Frey, Amok, Kamil Maćkowiak, Akademicki Ośrodek Inicjatyw Artystycznych w Łodzi / Fundacja Kamila Maćkowiaka




Ma się wrażenie że Kamil Maćkowiak jest zazdrosny o swoich widzów. Przygląda się im ze sceny. Nie jest tak jak w "Niżyńskim" totalnie oddany roli. Są chwile kiedy porzuca graną przez siebie postać by "zaprzyjaźnić się" z publicznością.  Kamilowi najlepiej wychodzą sceny, w których walczy ze słabościami, siłuje się ze śmiercią. Jako aktor jest młodym i silnym człowiekiem dlatego niezbyt dokładnie potrafi odegrać człowieka przeżartego alkoholem i narkotykami. Raczej interpretuje postać kompletnego narkomana i alkoholika. Więcej jest tu "hery, koki, haszu" Karoliny Czarneckiej niż Pilcha/Smarzewskiego.  Nie ma co narzekać. To dobry spektakl. Oby Fundacja Maćkowiaka przetrwała w Łodzi bo po Teatrze Jaracza może to być teatr dramatyczny  numer dwa w tym mieście. Największe wrażenie robi scena na fotelu dentystycznym i zbiorowego gwałtu na narkomance. Zastanawiające kto jest gotowy zapłacić za taki seks: bardziej sadyści, koneserzy brudu i skrajnego ryzyka w zbliżeniu męsko - damskim czy zwykli buce, którym HIV, syfilis niestraszne, gdyż z brzydotą są za pan brat od dzieciństwa ?  Najsłabiej jest zagrana ostatnia scena. Odtruty, wyjałowiany i skrajnie wyczerpany pensjonariusz opuszcza lecznice i doświadcza szarej rzeczywistości, przed którą uciekał do nieba, a trafił do piekła skąd wydobyli go nadludzkim wysiłkiem lekarze. I przerasta go wszystko. Każdy człowiek, każdy banał codzienności. Kamil był w tej scenie aktorem nie graną postacią. "Amok" jest szarżującym słoniem.



Inspiracja: Lesley Headland, Dobry wieczór panieński, Wojciech Błach, gościnnie w Teatrze Jaracza w Łodzi.

On napiera na nią swoim ciałem, pachnącą wódką głowę próbuje oprzeć na jej głowie. Miłosna gra wstępna, która czyni ramiona kobiety ogrodzeniem dla pijackiej krzywizny. Potrafi rozpalić w sobie wystarczająco silne pożądanie, by kobieta zdołała przemóc obrzydzenie do smrodu coca coli i miętowej gumy do żucia. Ten kiepsko zarbiający mężczyzna zapragną by kobieta obdarzona charakterem choć przeciętnej urody odbyła z nim seks oralny. Nie tak dawno deklarowała, że nigdy czegoś tak obrzydliwego nie zrobi. A on odmuchuje ją ciepłym powietrzem i niczym gruby, niski krzak zastępujący jej drogę ucieczki, proszącym gestem próbuje ją sobą owinąć. Nie jest śliczny więc woli patrzeć w dół. Ma ekspres czy guzik przy rozporku. Muzyczka gra, muzyczka gra - zdają się wyrażać mięsnie jego twarzy. Jest taki biedny, że kobieta przygarnia go do siebie niczym psa ze schroniska. Ale jej cipka pozostanie dla niego zamknięta, zatkana wyplutą na podłogę miętową gumą do żucia. On rozstawia z lekka nogi jakby się rozkracza. Wygląda to śmiesznie. Kobieta zaintrygowana sytuacją traci resztki podniecenia, zamieniając się w intymną obserwatorkę psychologicznego eksperymentu na biednej ludzkiej istocie, która po tygodniu ciężkiej pracy chce by mu kobieta wzięła penisa do ust. Albo chociaż do ręki, zdają się płakać jego kąciki oczu. Ona pozwala się trochę psu polizać. Nie jest brzydliwa  jak większość pań więc "pójdzie wytrzymać". Coś mu tam zaczyny gmerać ręką w gaciach. Ostatecznie są na imprezie, na wieczorze panieńskim przyjaciółki, która jutro wyjdzie za mąż.

Jack Parow



Inspiracja: Sarah Ruhl, Posprzątane, Mariusz Grzegorzek, Teatr Jaracza w Łodzi.


Justyna Wasilewska i Agnieszka Skrzypczak, które zamiennie grają rolę Matilde (brazylijskiej imigrantki w Stanach) są przykładem jak dużo musi umieć dzisiaj aktor w młodym wieku żeby zasłużyć sobie na uwielbienie widza. Zresztą Urszula Gryczewska i Gabriela Muskała też są znakomite. Widz jest dzisiaj nerwowy, niecierpliwy i nerzadko potwornie zmęczony. I tego widza trzeba zdobyć, „chwycić za twarz” od pierwszej minuty i trzymać przez kilkadziesiąt minut. Uwielbiam patrzeć jak oni – aktorzy to potrafią robić. To jedyny typ manipulacji, który w pełni akceptuje. Oryginalne rozwiązanie zastosowane z wdziękiem i subtelnie – tańczący chłopiec z dziewczynką jako alegoria brazylijskich rodziców Matilde, surrealistyczne drzewko czy latająca nad sceną...ryba. Aż pragnie się mieć taką latającą rybe. (W „Amoka” Maćkowiaka posłużono się w ciekawy sposób komiksem jako sugestywnym dopełnieniem narracji). Agnieszka Kowalska w roli Any wytworzyła aurę buddyjskiej mistrzyni zen. Sztuka w treści bardzo pojemna. Ciągle coś się dzieje ciekawego. Sceniczne środki wyrazu nagromadzone niczym następujące po sobie sekwencje w klipach Lady Gagy czy Die Antwoord. I Justyna Wasilewska – genialna kobieta miś ! Z niemrawo poruszającej się dziewczyny wystrzeliwane są emocje i słowa niczym pociski z systemy rakietowego GRAD. Matilde! Ludzi kochamy za to, że są tacy jacy są, za głębie którą wyrażają w swoim magicznym języku. Bezwarunkowa akceptacja siebie, która nie jest narcyzmem. Bezwarunkowa akceptacja innych ludzi – wydaje się to niesłychanie trudne, ale ta postawa wciąga niczym narkotyk, dobrze z nią nam na co dzień. Nawet z pełnią przeżywania śmierci.
 
Chirurg po operacji zobaczył zaczerwienione i spierzchnięte ręce swojej ukochanej, która jako pielęgniarka dopiero co asystowała mu przy stole operacyjnym. Widząc to wymyślił dla niej gumowe rękawiczki. Gumowe rękawiczki powstały z miłości.




Ciąg dalszy rozważań o dochodzeniu do Jedności.

Skrót dla tych co nie chcą czytać dalej: każdą informację polityczną szczególnie dotyczącą spraw zagranicznych proponuję analizować według następującego modelu:
1. Wydarzenie jako konflikt Wschód - Zachód
2. Wydarzenie jako konflikt Północ - Południe
3. To wszystko na planie globalnym. Globalizm jako szybki przepływ ludzi, informacji, kapitału.
4. Nasza cywilizacja opiera się na: konfrontacji, współpracy, ciągłym szukaniu równowagi.

Świat poszukuje dla siebie jednolitej formuły. Jest to związane z dynamicznym rozwojem nauki i technologii oraz globalnej gospodarki. Istnieją jednak dysproporcje materialne i różnice kulturowe. Zwiększająca się liczba mieszkańców na Ziemi szuka dla siebie przestrzeni życiowej. Towarzyszy temu niszczenie środowiska naturalnego i zmiany klimatyczne. Konflikt jako bodziec dla cywilizacyjnego postępu występuje na osi Wschód - Zachód (opisany już przez Herodota) oraz Północ - Południe (zamach 11 września 2001 r.). Te dwa konflikty krzyżują się. Tempo przyśpieszenia cywilizacyjnego dla większości okazało się zbyt wielkie. Garstka ludzi, kontroluje większość zasobów naszej planety. Dysproporcje materialne szczególnie w krajach Południa są tak wielkie, że zwykły człowiek uznaje, że tylko natchniony przez Boga terroryzm może poprawić los jego i współplemieńców. Gorzej jeśli powszechna bieda dotyka mocarstwa atomowe. Rosja znalazła się pod  presją Zachodu i Chin "przypalając sobie stopy" w ognisku wojowniczego islamu. Muzułmanie odkryli, że manifestując swoją gorliwość religijną wzmacniają swoją pozycję. To przywiązanie do Proroka plus kontrola części zasobów ropy i gazu pozwalają im skutecznie wpływać na politykę globalną. Odwrócenie się Ukrainy od Rosji pokazało jak to atomowe mocarstwo jest nieprzystosowane do tempa zmian, a jej uprzywilejowana pozycja jest po raz drugi od upadku ZSRR weryfikowana. Konflikt i współpraca, współpraca i konflikt - Rosja jest poddawana tej próbie i testowana czy jest w stanie sobie poradzić prowadząc grę na kilku frontach na raz: Arktyka, Ukraina, Azja Centralna, islamizm, walka z sankcjami przy konieczności podnoszenia wydatków na modernizację gospodarki i armii. Nie radząc sobie z problemami wewnętrznymi Rosja ucieka w ideologiczną mistykę, staroświecki nacjonalizm i awanturniczą politykę zagraniczną. Pytanie brzmi:
jak szybko Rosja potrafi się przystosowywać do zmieniającego się świata i jak silna będzie wywierana na nią presja.

Świat islamu musiał otrzymać kilka uderzeń żeby podjął wysiłki dostosowawcze: rewolucja szyicka w Iranie, wojna iracko - irańska, konflikt libański, palestyńsko - izraelski, sowiecka i amerykańska interwencja w Afganistanie, AL Kaida, dwie wojny irackie, dwie wojny czeczeńskie, w końcu arabska wiosna i konflikt "sunnickiego półksiężyca" z "szyickim półksiężycem"  wokół Państwa Islamskiego. Zdezorientowani i pobudzeni mieszkańcy tego regionu atakują się wzajemnie i Zachód - wspólnego wroga. I tak jak w przypadku Rosji nowoczesność miesza się tu z archaiczną ideologią. Czekamy jeszcze na cios w Arabię Saudyjską i kraje Zatoki Perskiej.

USA nie opłaca się przeprowadzać operacji lądowej przeciwko ISIS. Islamiści obu obozów zjednoczyliby się przeciwko wspólnemu wrogowi. Państwo Islamskie, którego istnienie jest kłopotliwe dla społeczności międzynarodowej, paradoksalnie może spełniać pożyteczne funkcje: trzyma w szachu Syrię, Iran, zagraża Rosji od południa (bastion czeczeński Kadyrowa jest bardzo niepewny), uzależnia Arabię Saudyjską i kraje Zatoki od pomocy USA. Utrzymanie ISIS przy życiu to igranie z ogniem, ale powtórka z inwazji afgańskiej czy irackiej po prostu USA się nie opłaca.

Problem Zachodu tkwi w wytworzeniu modelu, opartego na konsumpcji i materializmie, który ma być powielany na świecie niczym narzucane chrześcijaństwo w średniowiecznej Europie i Ameryce Indian. Niestety, z tego modelu mogą korzystać tylko uprzywilejowani. Okazuje się że człowiek powinien służyć gospodarce i pogodzić się z tym, że ekonomia i technologie mogą uczynić go balastem cywilizacji. Unia Europejska musi poradzić sobie z bezrobociem młodych, kryzysem euro, konfliktem z Rosją, buntem islamskiej młodzieży, która w przeciwieństwie do ruchów alter globalistycznych potrafi walczyć. Doświadczenie tej młodzieży pokazuje, że walka zbrojna jest skuteczniejsza od manifestacji ulicznych i może zostać wykorzystana do burzenie systemu celem stworzenia nowego. UE podobnie jak inne państwa i struktury jest i będzie poddawana presji i kłopotliwym testom.

Póki co Zachodowi udaje się oddalać wojnę od swoich granic. Przed Rosją bronią ją kolejno: armia ukraińska - sankcje - graniczne/frontowe kraje UE(głównie Bałtowie, Polska, Rumunia) + Finlandia - jądro UE wokół Niemców, Włoch i Francji + Skandynawia - USA, Wielka Brytania z zamorskimi sojusznikami. W analogiczny sposób można wymieniać kolejne linie obrony Zachodu wobec ISIS.

Państwa G7 prawdopodobnie nie są w stanie sterować globalizacją tak, aby ją umiejętnie spowalniać lub przyspieszać. Kryzysy finansowe pokazują, że posuwamy się do przodu, metodą prób i błędów  nie będąc zbytnio pewnym wyniku. Czasy stabilizacji i pokoju minęły.

EKO FRESH

wtorek, 6 stycznia 2015

Tun Fei Moul, Zimbardo, Huxley





W raporcie CIA, USA przyznały się do tajnych więzień na terenie Polski i Rumunii.  W Starych Kiejkutach ośrodek działał przez rok od jesieni 2001 r. do 2002 r. Pytanie brzmi: czy da się usprawiedliwić tortury ?


Inspiracja: "Szwadron 731" Tun Fei Moul, film z 1988 r.

Film obejrzałem nocą w drugi dzień świąt. Spałem krótko. Następnego dnia dotykając ciepłą dłonią śniegu płakałem. Nie mogłem patrzeć na chłopców w wieku około 10 lat. Kartonowe budynki w szopce noworocznej przypominały wojskowe laboratoria i pawilony dla Marutów (więźniowie poddawani torturą). Obraz przerażający i smutny, gdyż trudno uwierzyć żeby w dzisiejszych czasach nie eksperymentowano na ludziach w ten sposób. Logika takich pseudo badań jest taka, że w zmieniającym się obrazie pola walki zawsze zachodzi pokusa przetestowania jakiejś nowinki na żywym człowieku. Film odpowiada na pytanie dlaczego Japończycy i Niemcy to robili. Oba narody poprzez propagandę nadczłowieka, wyższości rasowej zostały poddane przez swych liderów zbiorowemu mobbingowi. Zdjęto z jednostki odpowiedzialność moralną zaprowadzając dyscyplinę i wtapiając ją w społeczną masę łatwo dającą się zwodzić obietnicą łatwego zwycięstwa i szybkiego powrotu do domu. Następnie zmuszono zwykłych ludzi zamienionych w żołnierzy do wysiłku ponad ludzkie siły. A nie były to czasy kamizelek kuloodpornych i zabawy w leczenie syndromu stresu pourazowego. Jak ci sponiewierani w poczuciu człowieczeństwa żołnierze mieli traktować jeńców ? Czy w tym filmie jest w ogóle pierwiastek dobra ? Tak ponieważ to co miało być na zawsze ukryte zostało ujawnione i to przez głównego sadystę gen. Shiro Ishii. Byłoby fatalnie gdybyśmy jako ludzkość tkwili w błogiej niewiedzy o podłości naszych przodków. Filmu nie polecam, a ciekawym jak wygląda piekło sugeruje wyobrażenie sobie widoku dziecka w trzech stadiach: wesołe dziecko przed, rozcinane dziecko w trakcie, wypatroszone zwłoki w drewnianym wózku.




Inspiracja: Ken Musen, Philip Zimbardo, Cicha furia, film z 1991 r.
Film o więziennym eksperymencie w Stanford University w Kaliforni w 1971 r. .

Ludzie osadzają się w niewoli od tysięcy lat dlaczego więc ten eksperyment wzbudził takie emocje ?
Nie sądzono, że tak łatwo i szybko można zmanipulować jednostkę. Osoby odgrywające role więźniów i strażników wiedziały, że uczestniczą tylko w eksperymencie, a mimo to uległy. Czyżby człowiek był pustą formą do której można wlewać i wylewać z niej różne treści ? Naukowa atmosfera, podpisywanie stosownych umów, legalność i oficjalność zdarzenia wytworzyły odpowiednią presję społeczną na uczestnikach: "uwaga ! to nie zabawa, wszystko dzieje się na prawdę". Osoby odgrywały swoje role przez 24 godziny więc nie było czasu na psychiczny relaks i odpoczynek. Wyobraźmy sobie, że przebywamy w jednym środowisku (np. w pracy) non stop przez całą dobę. Przestajemy być matkami, ojcami, obywatelami, stajemy się tylko pracownikami. W eksperymencie Zimbardo dała o sobie znać socjalizacja. Otóż strażnicy pilnowali porządku walcząc z buntownikami, gdyż społeczeństwo bez dyscypliny popadłoby w chaos. Więźniowie zgodnie z wychowaniem społecznym podejmują bunt ponieważ bez niego nie byłoby postępu w cywilizacji. Buntują się jednostki, zdeterminowane, odważne i zdesperowane, działając w osamotnieniu wśród konformistów i większości pragnącej "świętego spokoju". Buntowników boli to, że nie ma solidarności, że tak trudno ludzi zjednoczyć do walki. W ten sposób natura ogranicza liczbę protestów i eliminuje te słabe i nieefektywne. Wygrywają ci najlepsi: Mandela, Gandhi, Wałęsa i zwyczajni ludzie, którzy świetnie wyczuwają imponderabilia. Społeczeństwo broni się przed anarchią dając postępowej rewolcie lekko uchylone drzwi. Wszyscy, którym może przytrafić się rola więźnia lub jego strażnika muszą pamiętać o zachowaniu dystansu. Należy pamiętać, że każdy występuje w różnych rolach społecznych i że manipulacja dokonuje się poprzez ego - ja myślę, ja czuję, ja mówię, ja działam.

Represje pokazane w filmie zaledwie dotknęły tematu poniżania człowieka przez wykorzystanie jego seksualności. Znamy to z więzień amerykańskich w Iraku, białoruskich czy syryjskich. Wykorzystując poczucie wstydu u więźnia zaniżamy jego samoocenę i powodujemy jego psychiczną dezintegrację. Intymność jest naszą słabością. Pewien brytyjski oficer z czasów II Wojny Światowej celem hartowania się potrafił przed kadrą oficerską na oficjalnych wystąpieniach stawać nago zaś gen. Shiro Ishii na apelu demonstracyjnie wypił dopiero co wydalony mocz swojego oficera.



Inspiracja: Aldous Huxley, Nowy wspaniały świat, książka z 1932 r.

Orwell "1984" opublikował w 1949 r. i pokazał świat terroryzowany przez dwa zwalczające się totalitaryzmy. Odreagowywał w ten sposób swój udział w wojnie domowej w Hiszpanii w szeregach partii POUM, która musiała walczyć z dyktaturą Franco i bronić się przed atakami stalinowców. Antyutopia Orwella jest ponurym koszmarem. Huxley przedstawił nam źle zaprojektowany raj  wedle porządku anglo-sakiego. Jako, że przez najlepsze lata swojego życia borykał się z groźbą ślepoty, powieść ma nieco medyczny charakter. Dlaczego w "Nowym wspaniałym świecie" ludzie bezkrytycznie podporządkowali się władzy ? Podczas wojny 9-letniej użyto broni biologicznej.  Walka z jej skutkami wymagała podporządkowania się medycznym procedurą.  Dzięki sztucznym zapłodnieniom stworzono wydawałoby się idealne społeczeństwo rasowe i klasowe. Władza sprawuje kontrole dzięki narkotykowi o nazwie "soma". Czemu w raju sięga się po narkotyk ? Poczucie szczęścia wywoływane jest sztucznie, chemicznie nie na drodze jednostkowej samorealizacji. Seksualność ludzi kontroluje się przez kult orgii. Zbliżenia między partnerami są fizjologiczne - " gdy jednostka czuje, społeczeństwo szwankuje". Hipnopedyczne nauczane, orgiastyczny kult Forda, soma, uniemożliwiają ludziom rozpoznawanie rzeczywistości poprzez ból i cierpienie, wobec którego trzeba się odnieść by zbudować swoje życie duchowe. Ludzie z powieści Huxleya nie wiedzą o sobie czegoś bardzo ważnego, nie mają doświadczenia Jezusa czy wiedzy Darwina. Ludzie przyszłości stworzyli społeczeństwo słabe, higieniczne, laboratoryjnie sterylne bez pałek, obozów, wrogów i wojen. Natura jednak i tu pozostawiła wyłom - są to wykluczeni ze społeczeństwa i dzikie plemiona żyjące w rezerwatach.

Kazik, Krotex, 2010 r.




Człowiek torturuje człowieka. Uświęcona Jedność

Żaden rozkaz, dyscyplina wojskowa, procedury, nie są w stanie zlikwidować podczas tortur relacji jednostkowych. Jest osoba w roli kata i osoba katowana. Nie da się wyłączyć odpowiedzialności moralnej, karmicznej. Społeczeństwo zachowuje się dwojako - jest w stanie poprzeć stosowanie tortur jeśli dotyczy to wrogów, którzy mogą zburzyć z trudem budowany ład i dobrobyt społeczny, ale z drugiej strony zawsze potępi tych co w społecznym interesie te tortury stosowali. W pierwszym przypadku łudzi funkcjonariuszy represji iluzją zbiorowej odpowiedzialności (wykonywałem tylko rozkazy). W drugim przypadku w ramach obrony przed "chorobą zła" wskazuje na konkretnych winnych i poszkodowanych wołając: "odpowiedzialności zbiorowej za zbrodnie nie ma !".

Skąd pojęcie Uświęconej Jedności ? Jeśli kat i jego ofiara biorą się z myślenia dualistycznego "ja - ty", różnimy się, jesteśmy wrogami, "my i oni", to odwrotnością będzie jedność. W świadomości jedności nie zadajemy cierpienia bliźniemu. Kategoria "społeczeństwo" mówi o jedności.
Cywilizacja wykształciła symbolikę Jezusa - poddanego torturą (dualizam) i Syna Bożego, który cierpiał za nas (jedność). Doceńmy więc chrześcijaństwo.

Jack Parrow, Ode to you, 2014 r.

Muzyka: Paranoid Critical Revolution: eksperymentalny zespół z USA założony w 2005 roku.
Paranoid Critikal Revolution

piątek, 19 grudnia 2014

Marco Antonio de la Parra, Freud, Marks, Agata Duda Gracz, Agata Trzebuchowska, The KVB, Tuwim




Inspiracja: Marco Antonio de la Parra, Mroczne perwersje codzienności, Rafał Sabara, Teatr Jaracza w Łodzi.

Parra
Marco Antonio de la Parra: dążenie do wolności jednostki wyrażone poprzez intelektualne obnażenie się Zygmuntem Freudem i rewolucjonizmem Karola Marksa. Dwa zakazane owoce w świecie prawicowej chilijskiej dyktatury Augusto Pinocheta i policji politycznej DINA Manuela Contrerasa (1973 – 1990).

Freud

Jak być wolnym człowiekiem kiedy temperament seksualny nie może zostać w pełni wyrażony ? Dyktatura poddaje człowieka kontroli poprzez modelowanie ego. Jednostka musi dla własnego bezpieczeństwa szukać kompromisów ze sobą i światem by dorównać presji systemu. Rośnie rozdźwięk między tym kim jesteśmy, a tym kim system chce żebyśmy byli. Rodzi to psychopatologię. Stąd szkodliwość społeczna dyktatur, które podskórnie wyniszczają jednostkę. Dają złudne poczucie mocy – nadczłowieka (Nitzsche). Jeśli społeczeństwo w porę się nie zbuntuje przeciwko dyktaturze stanie się chore w swej uległości. Takie społeczeństwo staje się łupem dla społeczeństw zdrowszych i silniejszych. Mamy więc psychopatologię Korei Płn, Rosji, czy zdrowy odruch buntu na Ukrainie i w świecie islamu. Dyktatorzy, czytajcie Freuda ! Zygmunt i Karol, bohaterowie „Mrocznych perwersji codzienności” dręczeni pokusą obnażenia przeraźliwie boją się represji. A mimo to ryzykują, spotykają się na ławce przykryci jedynie płaszczem, gazetą przed szkołą dla dziewcząt klasy średniej.

Marks

Dialektyka Hegla (teza – antyteza – synteza), jakże urocza w swej trafności i aktualna, obalająca w krótkim czasie wydawałoby się tradycyjne społeczeństwa dziecinnie prostą metodą – zawładnięcia własnością, powołująca marksowskie dyktatury by następnie skazać na intelektualną banicję brodatego mędrca z Trewiru, burząc pomniki jego politycznych wykonawców. Marksizm – środek gwałtownie wprowadzony do organizmu i równie szybko wydalony. Dialektyka Hegla współgra z dynamiką zmian zachodzących w dzisiejszym świecie. Nie ma takiego futra, którego by nie zjadły mole. Pojęcia sił, środków produkcji i nadbudowy odnoszą się także do współczesnych społeczeństw. Maszyny, technologie mogą wystąpić we wszystkich trzech rolach: maszyna jest robotnikiem, maszyna jest środkiem produkcji, technologia (internet, czipy) staje się nadbudową. Zygmunt i Karol śnią o dziewczęcych wdziękach niczym o rewolucji, krwawej i permanentnej. Tylko ta cholerna policja DINA – ów cenzor snu wobec utajonego życzenia, racjonalizujące ego wobec ID.




Inspiracja: Każdy musi kiedyś umrzeć Porcelanko czyli rzecz o Wojnie Trojańskiej. Spektakl Agaty Dudy Gracz inspirowany "Troilusem i Klesydrą" (William Shakespear), Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie.

Wojna trojańska trwa tak długo, że Helena dziwaczeje i starzeje się, stając się ofiarą swojego mitu, Parys w zasadzie jest nikim, a wszystkie dzieci obrońcy Troi zjedli z głodu. Hektor walczy o honor, ale nie potrafi sprecyzować o co z tym honorem chodzi; Achilles i Patrokles są niezdolnymi do walki zajętymi wspólnym życiem gejami; Menelaos cierpi ból wiecznego rogacza; Król Agamemnon jest zdeformowaną postacią z obrazów Jerzego Dudy Gracza; Niepełnosprawny umysłowo Odyseusz kocha się w Eneaszu, snując niezrozumiałe fantazje o małym koniku; Ajax przybiera rycerskie pozy i ośmiesza się na polu walki, jest rasistą w skrywanym związku z czarnoskórym niewolnikiem Tersytesem (murzyn to pies, który mówi i rozumie ludzką mowę). Gorzej od niewolnika może być potraktowana tylko kobieta. Hektor nie zginął jak mąż w starciu herosów z Achillesem, lecz podstępnie zwabiony do obozu Greków został skrytobójczo zamordowany przez zgraję służących. Priam nigdy nie wyruszył po zwłoki syna. Grecy nie zdobyli Troi. Troja pokonała się sama.

Jest to co podobne modne w teatrze: wiadro z czerwonym płynem wylewane na głowę aktora i wszechobecność męskich pośladków. Zagrane gładko, zgrabnie, dowcipnie. Niektórzy aktorzy w tym postać grana przez Ajaksa naśladują ruchy ludzików z gier komputerowych z poprzedniej dekady. Homer zagrany klasycznie byłby przeraźliwie nudny. W ten sposób można przerobić nawet „Dziady” Mickiewicza i Gustaw wcale nie musi być gejem, a zesłańcy przed wywózką na Syberię niekoniecznie muszą golić nogi.
 
 

Inspiracja: Mariusz Urbanek, Tuwim. Wylękniony bluźnierca, książka z 2013 r.

Przed wojną z Tuwima „nad Polacy” obozu narodowego próbowali za wszelką cenę zrobić „Żydka”. Tuwima, wrażliwego patriotę to bardzo bolało, tym bardziej że był prospołeczny, optymistycznym, antycznym słonecznym Grekiem. Garnący się do ludzi, a jednocześnie cierpiący na agorafobię. Gombrowicz nie powrócił do Polski, Hłasko, Tyrmand, Miłosz, Mrożek wyemigrowali, Tuwim powrócił mimo niesprzyjających okoliczności. Opowiedzenie się po stronie komunistycznego reżimu było spowodowane u Tuwima pamięcią o endeckim antysemityźmie, świadomością holocaustu, oraz głębokim antyfaszyźmie. Siła zła faszyzmu musiała zostać zrównoważona w świadomości poety z Łodzi, stanowczością zwycięskiego stalinizmu. Zło Hitlera było tak wielkie, że zło Stalina jawiło się jako konieczne antidotum. Stąd się też brały jego emigracyjne konflikty, z których uwolnił się powracając do Polski. Trzeba też pamiętać o długo jeszcze pokutującej opinii o socjaliście jako człowieku postępowym. Całkowicie przedwojenny człowiek jakim był Tuwim, nie rozumiał nowej Polski, jego dawni kompani albo się zmienili albo pomarli. Tuwim, jak to ujął Ludwik Morstin, ciągle się chciał bawić starymi zabawkami. W dodatku odkrył, że przedwojenni prześladowcy znakomicie zaistnieli w środowisku Bolesława Piaseckiego. Obcy mu był etos AK, doświadczenie pokoleniowe powstania, służby wojskowej na Zachodzie czy marszu na Berlin. Nie zajmowały go też próby obrony demokracji przed sowietyzacją. Jako poeta nie odnalazł się jak to się udało Gałczyńskiemu czy Staffowi. Był przedwojenną skamieliną. Zagubiony, zalękniony, niepewny uciekł w zbieractwo, kolekcjonerstwo. Oglądał stare rupiecie widząc w nich nie wiadomo jakie skarby. Dzisiaj o takich ludziach mówi się nie kolekcjonerzy, ale „zbieracze”. Czy nie byłoby lepiej staremu poecie zamieszkać gdzieś w Kanadzie i z tęsknoty tworzyć kolejny poemat na miarę „Kwiatów Polskich” lub stworzyć kolekcję wzruszających listów, zeszytów ze wspomnieniami ?



Inspiracja: Paweł Pawlikowski, Ida, film z 2013 r.
 
Ida przed pójściem spać pokornie składa ręce do modlitwy. Emanuje wewnętrzną mocą. Rejestruje rzeczywistość, nie rozpraszając życiowej energii. Mężczyzna ujmuje jej tych sił witalnych, ale tylko troszeczkę. Jako osoba głęboko uduchowiana nie daje się rozproszyć ludzkiemu złu. Jest postacią zjawiskową i charyzmatyczną, co czyni ją pociągającą. Skąd Ida czerpię tą moc ? Jezus stale uzupełnia jej siły witalne. Żywy Jezus. Duch Święty oświetla jej drogę gdy inni muszą błądzić w ciemnościach. Myślę, że za to Europa pokochała tą kreację. Polska Bjork. Europa, która odkrywa samą siebie, swoją przeszłość. Dawniej byśmy się zachwycali tym, że Polak potrafi przemówić językiem uniwersalnym. Dzisiaj jesteśmy pod wrażeniem prostoty i estetyki.

"Ida" przypomina o antysemityzmie Europejczyków. Naziści często skutecznie wykorzystywali ludność państw sojuszniczych i okupowanych do mordowania Żydów. Gdy pogromy i zamykanie w gettach przeistoczyło się w zbrodnię masową, totalitarną i gdy wstyd Niemców i naszej cywilizacji stał się w związku z tym oczywisty, wstydzić się zaczął zwykły prosty lud. Chłopi uczestniczący w pogromach czy zabijaniu pojedynczych rodzin żydowskich zaczęli się obawiać odpowiedzialności karnej i utraty mienia pożydowskiego, nie odczuwali natomiast wyrzutów moralnych. Często niestety nie przeciwdziałały ani Armia Krajowa, tym, bardziej Narodowe Siły Zbrojne. Żeby zrozumieć zbrodnię na tle rasistowskim trzeba zajrzeć w dusze (serce i umysł) tego maluczkiego, prostego chłopiny, który przekracza czerwoną linię zła. To tematy bolesne dla nas Polaków, którzy nauczyliśmy za wszystko co złe oskarżać nazistów, bolszewików czy siepaczy z UB. Wyobraźmy sobie sytuację, w której endecja wygrywa wybory po śmierci Piłsudskiego i przyjmujemy ofertę Goeringa współpracy z państwami osi - w sytuacji, w której żyje w Polsce ogromna liczba Żydów. Ciarki chodzą po plecach.
 
zdjęcia: ulica w Krakowie i kot w oknie (okolice Plantów), kot w oknie (krakowski Kazimierz), klub/pub Alchemia, grafika Joanny Łaksy w Alchemii.

muzyka: The KVB, zespół działający od 2010 roku. Duet: Nicholas Wood i Kat Day, Wielka Brytania. Muzyka, której słucha się najpierw od niechcenia, później mimowolnie, w końcu non stop.
 




piątek, 28 listopada 2014

Lope de Vega, Paco Pena, Rebeka, Zimowy, Tyrmand





Inspiracja:  Felix Lope de Vega y Carpio, Na niby - na prawdę, Andrzej Dziuk, Teatr im. St.I. Witkiewicza w Zakopanem. Sala klubu Wytwórnia w Łodzi.

O męczeństwie można rozmyślać, męczeństwa można doświadczać. Chrześcijanin to ktoś to stoi twarzą w twarz ze złem. Gotowość poświęcenia zdrowia i życia czyni chrześcijaństwo trudnym. Codzienność cierpienia czyni chrześcijaństwo łatwym. Medytacja tak przecież prosta, lekceważona staje się trudna. W życiu na niby (w odgrywaniu ról życiowych) można zostać zabitym na prawdę. Teatr Wojny w którym uczestnicy odgrywają swoje role, w kostiumie munduru, przy rekwizycie czołgu, matka traci jedynego syna, żona tego, na którego czekała. Żeby zrozumieć tą grę obserwujemy jej automatyzm, wsłuchujemy się w monolog wewnętrzny strumienia świadomości. Po co te wysiłki ? Chcemy oddzielić to co pozorne od prawdy,  zdekonspirować tego co wierzy i nie wierzy w Boga, zdemaskować uczestników Teatru Wojny. Religie nigdy nie były święte, ale są świadectwem istnienia świętości. Pergamin Velleiusa z 31 roku dowodzi, że Jezus był i działał nie na niby, ale na prawdę. Przebite kości w grobie Kajfasza dowodzą, że Jezus to nie tylko idea, że do krzyży nie wiązano, ale przybijano. Czy cud jest na niby czy na prawdę ? Jaki jest stopień realności rozmyślań o cudzie ? Chrześcijanie zawierzyli człowiekowi, prorokowi czy super istocie.

Andrzej Dziuk pokazał teatr w produkcji, w procesie stawania się. Publiczność jest aktorem. Dziuka kręci to że manipuluje publicznością. Nie pozwala się wyciszyć, zrelaksować, wejść w trans, widz czuje się nie jak w teatrze ale jak w każdym miejscu publicznym w poczuciu panującego w około zamieszania. Czy spektakl jest dobry, ciekawy, wart oklasków na stojąco ? Nie. Oklaski wydają się wręcz nie na miejscu. Temu doświadczeniu towarzyszyła mi ciekawość, ale i znużenie. Całość intrygująca, ale dopiero gdy się analizuje prawie dwa tygodnie po spektaklu. Dziwna ta manipulacja Dziuka - zmęczony, znużony, ale usatysfakcjonowany (bilety były po osiem dych, a obejrzałem za darmo !).

Za mało bitów, techno. Za dużo "bycia fajnym" w stylu lat 80-tych. Teatr Witkiewicza działa od 1985 roku. Publiczność z tamtych lat, zakochana w awangardzie, spragniona prowokacji, zaskoczenia, zestarzała się wraz z twórcą. Ma się wrażenie, że twórca z nowatora stał się konserwatystą. Bratanie się z publicznością, borykanie się z architekturą widownia - scena, to na dzisiaj za mało. Dzisiaj ludzie na siebie krzyczą by coś zakomunikować wręcz głowy na żywca się obcina dla efektu w Teatrze Wojny, nasyca się kolorami wirtualną przestrzeń, ogłusza się i ćpa.

A co by było gdyby publiczność podczas spektaklu miała na uszach słuchawki, dzieląc uwagę między scenę, a smartfona ? Publiczność zawsze trzeba jakoś "podłączyć".

Skorpionia fizjologiczna seksualność.

Ugly boy



Inspiracja: Paco Pena (flamenco), Requiem dla ziemi, chóry pod dyr. Anny Domańskiej i Waldemara Sutryka, Kościół przy ul. Łąkowej 42 w Łodzi.

Dusza uwięziona w tkance miękkiej i kostnej wyrywająca się gardzielą. Chóralny głos dzieci i nienaganna technika gry na gitarze, praca zwana duchowym  i fizycznym wysiłkiem - czemu to służy ? Daje się świadectwo, że się czegoś pragnie, za czymś się tęskni, coś się wspomina, ma się nadzieję. Nie sczeznę gdyż próbuję uczestniczyć w pracy innych, której sam nie byłbym w stanie wykonać. Podświetlone pomarańczem boczne nawy, dyscyplinująca twardość ławy, miło zaskakująca ciepłem kamienna przestrzeń kościoła. Prezbiterium wypełnione artystami, ład i harmonia pod Krzyżem .

A jaki byłby odbiór Paco Peny, grającego i śpiewającego samotnie, jesiennym od zimna i wilgoci wieczorem na ulicy, gdzie nikt ani artysty ani sztuki  nie wyczekuje, gdzie ptak śpi, a kapsel odskakuje od butelki. Ludzki głos śpiewaka. Nagle zawezwany w wietrzny i nieprzyjemny wieczór do czegoś zgoła odwrotnego - przyjemnego i obiecująca. Głos samotny szukającego przypadkowego przechodnia. Żałość, tęsknota, ale i radość życia. Czemu ten człowiek w cieple przy herbacie nie siedzi tylko tak do nocy śpiewa ? Publiczność zalegająca w zakamarkach okolicy, wtulona w kurtki słucha. Ktoś oddaje gorący mocz. Błogosławione ciepło.

Wykonujemy sztukę do wewnętrznego obrazu.

 

Inspiracja: zespoły Rebeka (alternative pop electro), Zimowy (noise pop), Klub Wytwórnia w Łodzi.

Duety electro są magiczne, genialne, oszczędny wynalazek skrojony pod kulturę klubową ostatnich lat. Nurt ten może ewoluować w muzyczne spektakle, emocjonalne i tajemnicze. Rebeka niczym silna kobieta przytula nadwrażliwców. Smutne długie brody fanów wyrastają pod sceną. Nie ma zresztą większej radości jak być przez cały rok smutnym. Gdy ktoś po drugiej stronie wykonuje wyrażające wesołość gesty, ty sobie stoisz, patrzysz, stoisz, patrzysz i te radości bliźniego wywołują w tobie panikę i zdumienie. Po chwili nikt cię już nie odwiedza i z tobą nie rozmawia. Wtenczas owinięty szalem udajesz się na samotne długie spacery. Popęd seksualny niezawodnie nakieruje cię z powrotem na tereny zabudowane. Kobiety. Dużo wanny i snu, mniej ruchania. Będziecie stanowić niezaradną i słodką parę, która nieporadnie przeżyje ze sobą czterdzieści długich lat. Będzie wam dobrze. Nauczycie się obcych języków, które zapomnicie, nabędziecie wiedzę, której nie wykorzystacie, przeczytacie książki, których treści nie spamiętacie, ale czytać i oglądać będziecie dużo. Dzieci. Oleją was tak jak wy ich, ale to wasze geny. Przeżyjecie ze sobą pod jednym dachem do dnia zgonu. Taka karma. Te kochające oczy lisków, misiów, kotków odnajdziecie w powierzchowności partnerów życiowych waszych dzieci. Ich przygarnięty pies będzie kopią psa, którego wasi rodzice pozwolili wam udomowić pięćdziesiąt lat temu. I jedna rzecz będzie was stale zadziwiała - zapominając o swojej starości, pamięcią będziecie stale wracać do czasów dzieciństwa.

Wasze życie melancholijnym electro.

Roksana (nowy singiel)





Inspiracja: Leopold Tyrmand, Dziennik 1954

Dopiero przy końcu autor przyznał się do kompleksu braku wyższego wykształcenia stąd w dzienniku tyle popisów erudycyjnych. Tyrmand lubił pieniądze, ubrania, towarzystwo, kobiety. Kobieta musiała być czysta i zadbana. Był jawnym antykomunistom, ale na UB nie wyrywali mu paznokci. Był kolorowym ptakiem, zjawiskiem, bezpieka i system miały z nim problem, ale pewnie z braku inteligencji wymordowanej w kraju i na obczyźnie, angażowano do odbudowy ojczyzny każdego. Jacy byli wtedy Polacy ? Komunizmu i ZSRR nie kochano, drwiono, ironizowano z nowej Polski i dzięki powszechności takiego podejścia, powszechnie Polacy się dostosowali metodą zgniłych kompromisów, dając tym samym zgniły fundament systemu, który runął w latach 1989-90. Najgorzej z przystosowaniem mieli ludzie ukształtowani w II RP, najlepiej urodzeni po wojnie. System kochał inżynierów, lekarzy, karierowiczów. Karierowicz to ten, który bierze bo po prostu chce. Problem mieli humaniści, którzy z powodu braku demokracji nie zdołali rozwinąć skrzydeł. Kto dzisiaj czyta książki Kisielewskiego, Czeszki, Rudnickiego, Dobraczyńskiego, Kuśniewicza, Hołuja itp ? A Tyrmanda się wydaje bo pisał do szuflady co chciał i dał tym samym świadectwo o czasach i Polakach. Miał potrzebę nieskrępowanej wypowiedzi. Część Polaków całkiem serio oczekiwała III Wojny Światowej i ataku nuklearnego na ZSRR. Mamy ciekawe charakterystyki Jasienicy, Herberta, Piaseckiego, ludzi "Przekroju", "Tygodnika Powszechnego", Rudnickiego, no i Kisiela. Tyrmand dobrze ukrywał swoją biedę. Godny podziwu był talent utrzymywania rozległych kontaktów towarzyskich: od komunistycznych włodarzy kultury, przez środowiska opozycyjne, po ludzi warszawskiego pół świadka. Gdy wyrzucano go oknem wracał przez łóżko jakieś kobiety. Kobiet znał wiele - od przedwojennych gwiazd towarzystwa po maturzystkę. Walcząc o przetrwanie kochał, ale i zdradzał kobiety. One się tego domyślały i wybaczały.


wtorek, 11 listopada 2014

Wyspiański, Mitterer, Możdzer





Inspiracja: Stanisław Wyspiański, Wesele, Krzysztof Jasiński, Teatr STU z Krakowa
sala Teatru Powszechnego w Łodzi.

Jakub Szela i 1846 rok.

W lutym 1846 r. Polacy próbowali wywołać powstanie narodowe. Nie wyszło gdyż konspiratorzy kłócili się i donosili na siebie. Szlachta za wyjątkiem częściowo oczynszowanych chłopów z okolic Krakowa nie zdobyła poparcia wsi i powstanie upadło po dziewięciu dniach.  Polscy chłopi zwłaszcza z okolic Tarnowa rozpoczęli rabację, antyfeudalny bunt przeciwko polskiemu ziemiaństwu paląc i mordując w około 470 dworach. Działo się to pod czujnym okiem władz austriackich, które w odpowiednim momencie utopiło rabację we krwi . Bohaterem tamtych czasów okazał się jednak Jakub Szela, który słusznie odczytał ducha epoki i stając na czele 50 wsi  prowadził walkę klasową o zniesienie pańszczyzny , pertraktował w władzami we Lwowie, wywołując reakcję cesarza Ferdynanda, oraz inspirując do walki chłopów europejskich podczas Wiosny Ludów. Mimo upadku powstania krakowskiego jak i rabacji Szeli, porażka polska, lokalna, w skali europejskiej okazała się zwycięstwem przyczyniając się do upadku resztek feudalizmu, a z naszego punktu widzenia dość groteskowe powstanie krakowskie, chwalone przez Marksa i Engelsa lokowało się w nurcie buntu nowoczesnego o uniwersalne wartości. Te wydarzenia dzisiaj zapomniane są mocno eksponowane przez Wyspiańskiego, który czerniawę, rabację, Szele przeciwstawia Przybyszewskiemu i zanurzeniu się inteligencji  krakowskiej w artyźmie.  W dzisiejszym świecie także obserwujemy różnice klasowe, wyzysk, rozwarstwienie, ludyczną kulturę  i ucieczkę od rzeczywistości.

Czego Polacy się boją ?

Polak żyje lękiem utraty szansy, że znowu nie wyjdzie, że klęski są mu bliższe od zwycięstw. Goni więc za złotym rogiem za wielkością, bogactwem, w końcu świętym spokojem pod skrzydłami Archanioła. Nurt Wschodni, słowiański w mentalności polskiej każe się zbuntować przeciwko tej gonitwie, usiąść, nic nie robić, zadowolić się autokracją, sobiepaństwem, tym co tu i teraz daje los. Człowiek Wschodu w Polaku każe się bawić, świętować, ale podczas wesela daje o sobie znać ów człowiek Zachodu, który nawołuje do pracy, poświęceń, czynu, zmian.

Wyspiański czyli odkodowanie wojny polsko-polskiej

Język, przykład, symbol, który dla obcego może uchodzić za radykalny i użyty dramatycznie dla Polaka będzie normalną formą komunikacji. Polak bardziej woli subiektywizm, wylewność uczuć i okazanie emocji od chłodnej, obiektywnej analizy. Wyspiański wskazuje na coś jeszcze - Polak lubi i potrafi zamotać swoje myśli w metafizykę. Dobrym przykładem na to jest zamieszanie wokół katastrofy smoleńskiej jako szukanie czegoś ukrytego,  bardzo ważnego, ale ciągle nieuchwytnego. Polak potrafił tę katastrofę lotniczą, jakże techniczną w swoim charakterze, skutecznie oderwać od rzeczywistości.

Za co kochamy Kraków

Kraków jest jedynym polskim miastem o nie zakłóconej tożsamości. Nie było tam Niemców, wymykało się skutecznie komunistom, nie było to miasto wielkiej emigracji rosyjskich Żydów, roszczeń litewskich czy ukraińskich. Uniknęło ciężaru bycia stolicą, miastem ciągle niepokojonym z powodu umiejscowienia na rozstaju dróg.




Inspiracja: Felix Mitterer, Czas odwiedzin, Robert Wichrowski, Teatr LOGOS z Łodzi, sala Teatru Powszechnego w Łodzi.

Jeśli coś ukochałeś przez całe życie, żyłeś i pracowałeś dla tego - to teraz to oddaj. Najlepiej od razu, z zaskoczenia. Starość jest powolna więc zawsze przegra z szybkim zaskoczeniem. Jeśli miałeś kochającą córkę to ona cię zdradzi. Twoja stara ręka nie jest tak twarda jak młodego zięcia. Umarła ci żona, sflaczał penis, to dobrze. I buntuj się ! Bądź upartym starcem o silnym charakterze. Bądź starcem, który myje się dwa razy w tygodniu, oczywiście zawsze i tylko pod przymusem. Utrwalaj się w otoczeniu jako stary wariat i niech świat cię takim zapamięta. Znakomity Mirosław Henke, którego pamiętam z ról w Teatrze Studyjnym (Przygody Dobrego Wojaka Szwejka z 1986 r.) i Dymitr Hołówko.



Inspiracja: Leszek Możdżer, koncert w Kościele Środowisk Twórczych w Łodzi

Leszek Modżer gra czysto i ładnie. Każdy by tak chciał. Kiedyś był młodym zbuntowanym muzykiem. Wszyscy byliśmy młodymi zbuntowanymi muzykami. Klasa średnia utrwaliła sobie, że na Modżera się chodzi. Leszek Modżer ciągle doskonali swoją formę i pewnie będzie to robił jeszcze przez następne 20 lat. Jego droga artystyczna jest prosta, słoneczna i oczywista. Figurka Matki Boskiej i św. Franciszek wsłuchiwały się w muzykę poruszając głową (Franciszek) i policzkami (Matka Boża).  Leszek Możdzer nie jest hipsterski. Ma długie hipisowskie włosy i jest antykomunistą. Jego muzyka jest zbyt żywiołowa aby przy niej odpłynąć w sen. Prokofiew. Akustyka kościoła zapewnia  lekturę myśli.