piątek, 16 sierpnia 2013

Patrzę na swoją najważniejszą przyjaciółkę

Inspiracja: Frances Ha, Noah Baumbach, film z 2013 r.



Gdy mężczyzna kocha duszę czuje, że zdradza ponieważ dusza jest rodzaju żeńskiego. Niepotrzebnie, gdyż wystarczy zaprosić duszę do osoby, którą kochamy. Gdy pokochamy drugiego człowieka pozwolimy duszy samej zniknąć. Miłość jest wtedy gdy dusze dwóch osób się ze sobą splatają, a doświadczenie ma charakter eksplozywny. Dusza to taka laską, którą się podpieramy gdyż zwykle rozwinięci jesteśmy na słabym poziomie. Podobnie jest z Bogiem. Buddyzm nie twierdzi, że Boga nie ma, nie intelektualizuje tematu tylko udowadnia, że życie duchowe człowieka nie musi mieć żadnego punktu oparcia czy odniesienia. Frances Ha żyje bez punktów oparcia, a jednocześnie jest uzależniona od przyjaciółki. Czy przypadkiem ich dusze któregoś dnia się nie splotły ? Nie są przecież lesbijkami i siostrami, ale są sobie bardzo bliskie. Któregoś dnia obie odczuły poczucie jedności w  tym samym momencie, a nawet potrafiły to cudowne doznanie powtarzać. Sophie i Frances nie potrafiły określić  tego zjawiska dlatego wystraszone jego siły uciekły od siebie. Frances jako strona bardziej kreatywna przytłoczyła sobą spokojniejszą Sophie. Błąd tych wspaniałych kobiet polegał na tym, że nie zdystansowały się do swojego wspólnego duchowego doświadczenia i nie nauczyły się z niego korzystać z pasją i spokojem, ale właśnie dzięki temu błędowi mógł powstać TAKI film.

Ile razy twoja dusza splotła się z duszą innej osoby ?
Kto to był ?
Dlaczego z tą osobą, a nie inną ?
Jak opisałbyś barierę, która uniemożliwia ci taki kontakt ?
Co się wtedy dzieje z twoim ciałem ?

http://www.filmweb.pl/film/Frances+Ha-2012-661331#


środa, 7 sierpnia 2013

To ja będę na ciebie patrzyła


Inspiracja: Amatorki, Elfriede Jelinek, powieść z 1975 r.




29 sierpnia 1984 r. miałem 16 lat. Elisabeth Fritzl miała wtedy 18 lat. Jelinek była rok po wydaniu "Pianistki". A co ty czytelniku robiłeś 29 sierpnia 1984 roku ?  Tego dnia Elisabeth była zamykana w piwnicy przez swego ojca Josepha, osobę rodzinną i dobrze zorganizowaną. Joseph - austryjacki kat, Elisabeth - austryjacka ofiara. A Jelinek ? Ach ta zła Jelinek - Żydówka, przez 20 lat członkini partii komunistycznej.

Amstetten. Białe firanki, błyszczące naczynia kuchenne, wykrochmalona pościel. Strażniczki obozów koncentracyjnych, mężczyźni z Wehramchtu i SS.

Kiedy Heinz i Brigitte idą do łóżka czuć piwo. Heinz podczas stosunku dusi brzuchem mały brzuszek Brigitte. Paula została zapłodniona w stodole. Zrobił to Erich, dla którego ćwiarteczka jest lepsza niż dupeczka. Teściowie nie lubią synowych. Brigitte wygryzie teściów z domu, Paulę wygryzie teściowa. Brigitte nie kocha, Paula kocha i zostanie prostytutką. Prostytutka, to kobieta, która daje obcym.

Brigitte i Paula będą miały dzieci, które łatwo się pierze po pysku, zmusza do niewolniczej pracy albo popycha nogą przy wychodzeniu z mieszkania. Brigitte i Zuzi rywalizują, która lepiej i szybciej wykona sznycla dla otyłego Heinza.

Mężczyźni lubią jeść, a także  tyłeczki, cycuszki, cipki. Heinz ma firmę, Erich jest drwalem. Astma, urzędnik na emeryturze siedzi i wydaje polecenia.
 
Kiedy kobieta myśli "miłość" wypełnia ją radość z posiadania domku, ogródka, dzieci, Simki, rasowego wilczura z rodowodem, męża najlepiej z firmą, to jest "bogatego wnętrza kobiety".  Kiedy kobieta myśli "miłość" to nienawidzi wszystkiego co może uszczuplić stan jej bogatego wnętrza. Kiedy mąż żonie coś zabrania, kobieta płacze i myśli: "to moje poczucie bezpieczeństwa" i z pokorą przyjmuje lanie.

Ludzie o skłonności do seksu z dziećmi pogardzają pedofilami, najchętniej by starego Fritzla zlinczowali. A właśnie, jaki zawód wykonywał Joseph Fritzl ? Z czym jadał kanapki ? O czym rozmawiał z kolegą z pracy ?  Był kibicem Salzburga, czy Rapidu Wiedeń, bo Amstatten jest w połowie drogi ?

Dziwaczka Jelinek. Literatura powinna budować ład moralny i harmonię duszy, a ona ciągle tym swoim Brigitte, Brigitte, ostro i z akcentem.Bolą uszy, najlepiej wstać i wyjść.

Pani Dulska była z Krakowa (zabór austryjacki). Miała męża Felicjana, córki Hesie, Mele i syna Zbyszka. To była czysta i przedsiębiorcza kobieta. Plotki nie dosięgają poziomu piwnicy.


 

piątek, 2 sierpnia 2013

Lore

Inspiracja: Lore, Cate Shortland (Australia), film z 2013




Pozwólmy dzieciom przejść przez ten ciemny las. Oble, oble. Kto tak...kto to. Co się kryje pod tymi brudnymi, przepoconymi włosami. Początek i koniec wędrówki taki banalny. Dziewczęce inicjacje takie zwyczajne zupełnie jak chłopiec z kamieniem w ręku. Chłopiec wybija naturze krwawą ranę koniecznie przed dziewczęcym spojrzeniem. Dopiero seksualny gwałt uświadamia pannie, że jest kobietą. Do tego wystarczy już nawet sugestia. Wojna to dowód, że wszyscy ludzie mają coś na sumieniu, ale dowiadują się o tym dopiero po wojnie. Dzieci opuszczają dom by do domu dotrzeć. Lore się przekona, że cel wydaje się złudny, nieosiągalny, że fizyczny dom jest nie duchowym domem, że jedność między nimi nie jest wcale takim łatwym celem do osiągnięcia. Pozostałe rodzeństwo opuściło już dom, ale mentalnie wydaje się być ciągle w drodze, nie przeszło pełniej inicjacji, potrafi się jeszcze beztrosko bawić. Lore ciągle gotowa do drogi, opiera sylwetkę na wyprostowanych w łokciach rękach. I w takiej postawie gotowości będzie trwała aż do i po śmierci. Starzy ludzie traktują dom jak twierdze z nieustannym poczuciem tymczasowości. Młodzi uzbrojeni mężczyźni w drodze z nikąd do nikąd wystawiają się kobietą i dzieciom by ich przechwyciły, by ich chłopięca ambicja "stawania się" zamieniła się w ambicję męską. Chłopcy tą inicjację nazywają męską przygodą. I idą z nikąd do nikąd aż do i po śmierci. Drzewa, krzaki, drogi i ścieżki trwale zapiszą się we wspomnieniach jako składowa najpiękniejszych snów.


środa, 24 lipca 2013

Depeche Mode

Inspiracja: koncert Depeche Mode z dnia 25 lipca 2013 r. na Stadionie Narodowym

 

Czwartkowy poranek. On, mimo wolnego dnia wstał wcześniej żeby jak najlepiej się przygotować do dzisiejszego koncertu, który niestety odbywa się w sąsiednim mieście. Ona miała pierwotnie z nim jechać potem się rozmyśliła w końcu w ostatniej chwili też wzięła urlop, ale nie zamierza się z Nim nigdzie wybierać.

Ona: a...ty masz dzisiaj ten koncert, o której?
On: o 19.00, a co zamierzasz pojechać ?
Ona nie odpowiedziała. Powoli, sennie porusza się po mieszkaniu.
On: zjem coś potem przygotuję samochód
Ona: będę potrzebowała autko, ale na krótko
On: zawiozę cię po drodze, gdzie chcesz ?
Ona: do sklepu, muszę coś dzisiaj sprawdzić jutro będę zajęta, ale jak ci to przeszkadza....
On: nie, nie, chętnie cię zawiozę.
Ona: gardło mnie boli od tych upałów, bułki nie przełknę
On: a może byś pojechała ze mną, bilety kupiłem
Po drugiej strony znowu brak reakcji. Załamując ręce spogląda raz na kubek z kawą raz na komórkę.
On pobudzony stara się wszystko zrobić szybko i dokładnie, ale Jej gnuśny spokój wybija go stale z rytmu.
Lekko ściągnięte brwi zdradzają na Jej twarzy pewne zmęczenie i zakłopotanie całą sytuacją.
Ona: samochód brudny, trzeba będzie go umyć, w kuchni też się już zdążyło nabrudzić.
On: nie przejmuj się posprzątam, zdążę nawet odkurzyć, ze wszystkim zdążę
Ona: lepiej już jedź bo się spóźnisz tylko do tego sklepu mnie podrzucisz.
Muzyka towarzyszy parze od samego rano. Gdy on próbuje zwiększyć głośność ona demonstruje ból głowy.
Gdy Ona ubiera się najwolniej jak tylko można, On miota się jak lew w klatce by zaraz opaść na sofie z pilotem do telewizora, nerwowo poprzerzucać kanały, powstać i tak w kółko.

Ona, uzależniona od aktów miłosnych poświęceń z jego strony, zapragnęła wygrać rywalizację z zespołem Depeche Mode. Przecież to tylko muzyczny zespół, a ja jestem konkretnie z nim, jestem żywą ludzką ściana, która ma go odgrodzić od innych kobiet i żywym ludzkim filtrem, dokonującym starannej selekcji wszelkich sytuacji, które niebezpiecznie uprawdopodobniłyby pojawienie się jakiejś obcej kobiety. Było coś niepokojącego w jego chłopięcym podnieceniu związanym z tym koncertem. Z natury Ona nie była osobą dążącą do zawłaszczania i kontrolowania innych osób, ale ta jego ciągła potrzeba oddawania się jej i opiekowania się nią, wywoływały w niej przyjemność z gry i sprawowania nad nim subtelnej kontroli. On to czuł, czasami wiedział i była to gra dla niego szalenie podniecająca. Czuł się dzięki temu ważny i kochany, a życie nabierało głębszego znaczenia.

I jak potoczyła się dalej historia z koncertem ? Oboje się dzielnie spisali. Czas nieubłaganie upływał, a Ona mnożyła przeszkody. On, skutecznie je pokonywał. Była więc myjnia samochodowa, bez zakupowe zakupy, porcja lodów z ledwo naruszonym wafelkiem, który wylądował w śmieciach czy długie podciąganie majteczek w toalecie. Było wszystko co tylko kobieta jest w stanie wymyślić, a co piszący te słowa nawet nie jest w stanie sobie wyobrazić.  Dwuosobowe machinarium aktywnie wyszukiwało ludzi, sytuacje, które mogliby złożyć na ołtarzu miłości. Gdy już zaczynało brakować osób trzecich dobierali się ochoczo do siebie. Ona potrzebowało z jego strony wielu dowodów przywiązania, On ją stale prowokował by móc odświeżyć się w jej oczach nowym aktem oddania i poświęcenia.

Teraz na ołtarzu miłości znalazło się Depeche Mode. Ten zespół to jego młodość, soczyste lata dorastania. Dużo już czasu nie zostało. W sam raz by z lekkim opóźnieniem dotrzeć na koncert.
Ona: odwieź mnie w pobliże domu i już jedź. Jeszcze w tym pośpiechu spowodujesz wypadek.
On: dam radę, zobaczysz, wrócę jeszcze na śniadanie. A ty na pewno nie chcesz ze mną jechać ?
Ona: nie mówiłam ci, ale mam ważne spotkanie, nie chciałam cię martwić.

Wyruszył. Kierowca osiągnął spójność ze swoim wehikułem. Przyśpieszał, to zwalniał, wzrok wyszukiwał skróty, a mózg błyskawicznie podejmował decyzje. Przebijał się przez miasto by potem toczyć zapaśniczy pojedynek z parkowaniem. Wreszcie zajmowanie miejsca w sektorze niczym wspinaczka na Giewont i jest: ciemność, David Gahan i Violator.

Wrócił gdy była już głęboka noc. Zmęczony, przygarbiony, mięśnie uwolniły twarz z napięcia, wzrok niczym mała myszka, która szuka sianka. Był z siebie zadowolony. Złożył na jej ręce swój pełen poświęcenia wysiłek  pokonania całej tej trasy. Ona tą ofiarę przyjęła. Kobiecie bliskie są długie i uciążliwe trasy.
W piątkowy poranek:
On: puszczę ci "Master and servant"...
Ona: tylko cichutko.




czwartek, 18 lipca 2013

Antysemityzm, ubój rytualny, homoseksualizm


Inspiracja: Pokłosie, Władysław Pasikowski




1.
Antysemityzm ma podłoże religijne związane z interpretacją Biblii, ekonomiczne i polityczne. Wpływ na rozwój polskiego antysemityzmu miało zdarzenie z 13 marca 1881 roku pozornie nie związane z tym społecznym zjawiskiem. Otóż konspirator Narodnej Woli Polak Ignacy Hryniewicz przeprowadził skuteczny zamach na cara Aleksandra II Romanowa, kończąc jego panowanie trwające od 1855 roku. Z Hryniewiczem związana była Żydówka Hesia Helfman, która uczestniczyła w przygotowaniach do zamachu. Żydzi źle znosili system samodzierżawia i wyrobili sobie opinie ludności niepokornej i konspirującej. Za panowania Aleksandra III Romanowa (1881-1894) nasiliła się rusyfikacja i pogromy antyżydowskie. Wielu synów Abrahama wyemigrowało do Austrii, Francji i Stanów Zjednoczonych. Ciekawostką może być fakt nieudanej próby tzw. "zamachu petersburskiego" przygotowanego przez brata Lenina Aleksandra Uljanowa oraz Józefa i Bronisława Piłsudskich. Carat karnie przesiedlał Żydów na tereny rosyjskiego zaboru po to by poskromić polskie dążenia niepodległościowe. W efekcie takiej polityki, gdy w 1905 roku ulicami miast ruszyły robotnicze manifestacje słyszało się język rosyjski, hebrajski, powiewały czerwone sztandary, zaś Liga Narodowa Romana Dmowskiego oceniła, że rewolucja nie reprezentuje polskiego interesu narodowego. Później Dmowski napotkał na opór środowisk żydowskich podczas konferencji w Wersalu (1919), nastąpiło zabójstwa prezydenta Gabriela Narutowicza (16. XII 1922) oraz antysemicki klimat lat trzydziestych w Europie. Przed Niemcami Żydzi uciekali do ZSRR dzięki czemu mogli zasilić  aparat władzy komunistycznej w Polsce po 1945 r. W roku 1968 w toku walki o władze w PZPR usunięto Polaków żydowskiego pochodzenia pracujących w resorcie obrony i spraw wewnętrznych, a przy okazji niepokornych intelektualistów, którzy opowiadali się za demokratyzacją systemu. Na postrzeganie Żydów na świecie w sensie pozytywnym zaciążył holocaust zaś negatywnym kwestia palestyńska.

2.
Kiedy mamy do czynienia z antysemityzmem ? Wtedy gdy krytykujemy nie konkretną politykę mniejszości żydowskiej czy państwa Izrael, ale źle oceniamy Żyda tylko dlatego, że jest Żydem, gdy emocje i uprzedzenia przeplatamy z racjami i historycznymi faktami.

3.
W dyskusji na temat uboju rytualnego zarysowały się wyraźnie trzy postawy. Konserwatyści są zdania, że ustawa zakazująca ubój narusza wolność religijną i zaburza demokratyczny ład konstytucyjny. Rytuał zabijania zwierząt w kontekście religijnym jest zbyt zakorzeniony w kulturze, aby można było go sobie od tak za pomocą jednej ustawy zakwestionować. Ludzie myślący liberalnie chętnie poparli ustawę gdyż ubój rytualny podobnie jak przemysłowy jest zwykłym okrucieństwem. W pierwszym przypadku mamy do czynienia ze starożytnym barbarzyństwem, w drugim z nowoczesną fabryką cierpienia i śmierci.. Podczas dyskusji wyłoniła się też trzecia grupa "oświeconych hipokrytów". Oni wiedzą, że nie tylko rzeźnia jest zła, ale też sama konsumpcja mięsa,  mimo to przyznają się zarówno do wątpliwości moralnych jak i niemożności rozstania się z mięsnym jadłospisem.

4.
Po co homoseksualistą prawa, o które teraz tak walczą ? Po to żeby nie trafiać do więzień, nie być prześladowanym i torturowanym. Także po to, żeby móc wyjść z ukrycia. Dyskusja na ten temat jest żywa bo dotyczy praktycznie wszystkich sfer życia, dosięga najgłębszych obszarów kultury. Wywoływała i będzie wywoływać emocje. Spór o związki partnerskie jest de facto kolejnym krokiem w rozwoju demokracji i praw obywatelskich co szczególnie widać na przykładzie Rosji. W głębszym wymiarze duchowym w tej walce chodzi o przezwyciężenie dualizmu ciała i duszy i osiągnięcie jedności zatem litera prawa czy akt seksualny jest tylko maską, narzędziem, rekwizytem. Dualizm jest chorobą naszej cywilizacji, która mnoży problemy, spory na przykład ten dotyczący praw dla związków partnerskich, aborcji, prawa kobiet itd. Problemy iluzje, które zniknął wraz z osiągnięciem jedności.

Wnioski:

Ludzi charakteryzuje zróżnicowany poziom rozwoju duchowego. Dla jednych kwestie ducha są enigmatyczne, dla innych mniej, a jeszcze dla innych bardzo jasne i konkretne. Analizę dowolnego zagadnienia można zacząć od różnych pułapów świadomości. Jedni ludzie napotykają w myśleniu i działaniu przeszkody, jakich inni w ogóle prawie nie doświadczają.

środa, 10 lipca 2013

Tango

Inspiracja: koncert Ariela Ramireza (Argentyna)




Tango (Buenos Aires, Montevideo) podobnie ja Fado (Lizbona) to muzyka nudna. W pierwszym przypadku śpiewak potrzebuje akompaniamentu na bandoneonie, w drugim współpracuje z dwiema gitarami. Subtelna energia tang wykonywanych przez Ariela Ramireza pozwala zasnąć w ramionach wspomnień dawnych miłości. Idealną scenerią będzie tu rozgrzane latem miasto, co w Polsce jest rzadkością oraz młodzież w upojeniu alkoholowym co zdarza się na u nas nagminnie. Nie mniej pasuje do Łodzi. Okolice Rynku Bałuckiego w piątkowe letnie popołudnie. Alkoholikowi podnoszonemu z torów tramwajowych opadają spodnie. Gołe ciało od pasa w dół wywołuje małą sensację na przystanku tramwajowym. Ot, ludzko małpia natura, podpatrywania, podglądanie, nasłuchiwania tudzież plotkowanie. Obnażony próbuje podciągnąć spodnie, ale pijany może zaledwie przechylić się na bok by po trochu je podciągać.Tango to wspomnienie niespełnionej miłości, ale i głęboki żal po utraconej bliskiej osobie. I tutaj żarty się kończą. Słodko byłoby z tą sobą być, ale jej już nie ma. Próby wywołania tanga ze swoją duszą kończą się niepowodzeniem. Dlaczego ? Dusza nie chce abyśmy byli smutni, ponadto ona zawsze nam towarzyszy i gdy się z nią integrujemy odczuwamy eksplozywny żar. Dusza delikatnie bujała się przy dźwiękach zespołu Ariela Ramireza niczym niemowle w kołysce. Ważnym elementem tang jest seksualność. Panie w sukienkach, na obcasach wyginały stopy na brukowej kostce. Ariel uwodził bardziej nasze wspomnienia niż żywych ludzi. Kiedyś tanga były tak popularne jak w naszych czasach pop. Była to muzyka imprezowa, ale na imprezie trzeba się cieszyć, a nie smucić. A może artyści powinni być właśnie smutni. Na przykład smutek za utraconym domem, młodością, smutek z powodu dość słabego uczestniczenia człowieka w  życiu codziennym w miłości i wolności. 

Znane polskie tanga: "Tango milonga" Jerzego Petersburskiego i Andrzeja Własta (1929) oraz "Chryzantemy złociste" Zbigniewa Maciejowskiego (1939).

Heavy metal Malinowska

Inspiracja: koncerty Iron Maiden z 24 września 1986 i 3 kwietnia 2013




Iron Maiden zawsze gwarantował dobrą zabawę. Kulą energii trafiali w zbity tłum, który już nie mógł powstrzymać się od machania rękami i okrzyków. Dawniej skandowało się nazwę zespołu. To był efekt partyjno - politycznej monokultury oraz nawyków stadionowych. Obecnie preferowane jest precyzyjne wypełnienie każdej minuty show tak aby widz nie musiał tracić czasu na zbyteczne zachowania. Wszechobecna milicja i cwaniaczki z ochrony ustąpili miejsca stewardom w żółtych koszulkach i licznym stanowiskom gastronomicznym. W 1986 r. Iron Maiden był na szczycie. Rządziły niebieskie dżinsy, białe podkoszulki i skórzane kurtki. Miało być szybko, świeżo i głośno. Po stronie polskiej publiczności dominowała flanela i rękodzieło. W 1986 heavy metal był modnym nurtem. Zespoły z heavy metalowej nowej fali zaczynały konkurować z z death i black metalem. W Polsce ukazała się znakomita płyta TSA "Heavy metal świat". Dobrze widzianym elementem widowiska był efekt pirotechniczny. Iron Maiden zaś zaprezentował na koncercie jedną wersję Eddiego. Dzisiaj wszyscy fani kochają  Eddiego, który zmienia swoje potworne oblicze w każdą piosenką. Niezmienna od dekad oprawa graficzna muzyki Bruce'a Dickinsona i kolegów sprzyja kolekcjonerstwu płyt, koszulek, które ze względu na swój infantylny charakter świetnie nadają się do noszenia po domu. Koncert Iron Maiden przypomina połączenie rock opery z klimatem cyrku czy lunaparku. To odwołanie się do archetypu dziecka, które chce żeby było głośno, kolorowo, a zabawa dawała możliwość kompletnego zatracenie. W promieniach słońca publiczność przypominała postacie z kolorowego komiksu. Kompromis z fast foodem i piwem uwalniał od napięcia jakie niesie codzienność i wartościujący umysł.

20 lat temu byłem na koncercie z Michałem, takim jednorazowym kolegom z sąsiedztwa. Mieszka po sąsiedzku na osiedlu i pewnie skusiłby się na małe deja vu, ale balast wiedzy i doświadczenia odsuwa ludzi od siebie nawet jeśli mają do siebie 300 metrów. Wielopokoleniowe koncerty to coś czego w tamtych latach Polska nie znała. Wysuszeni emeryci, brzuchaci tatusiowie i młodzież tak bardzo przypominająca tą sprzed lat ułożyli wspólnie swoją układankę z klocków lego.

Cyrk pojechał dalej. Zakupiony t-shirt, płyta, dwa tekturowe bilety. Magik w złotych gaciach i cylindrze zniknął za kurtyną.

PS. Zupełnie przypadkiem w podłódzkiej wsi udało mi się nabyć firmowe piwo z trasy koncertowej Iron Maiden z Eddim pędzącym na mnie z brytyjską flagą.



piątek, 7 czerwca 2013

Walt Whitman




Inspiracja : Walt Whitman (1819 – 1892 ), poezje

1

Wiersze Walt'a Whitmana (1819 – 1892) są wsparciem dla ludzi stłamszonych przez system. Czy chodzi w nich o jednostkę, która po prostu jest czy wzbijającą się ku nie przeciętności ? Społeczeństwo próbuje wsiąknąć jednostkę, a ta się wymyka. Jednostka próbuje zbliżyć się do ogółu by nie czuć niepokoju oddzielenia, a system zamiast ją przywitać z otwartymi ramionami zaraz próbuje nałożyć na nią ograniczenia.
2

Człowiek nie jest człowiekiem. Dopiero się dowiaduje, że nim jest za pomocą „kilku drobiazgów”, „luźnych, słabiutkich nitek, kłamstewek”.
3.

Whitman to przykład niezwykłej użyteczności poezji. Prostota formy czyni ją demokratyczną czyli czytelną dla każdego. Demokracja jest „głoszeniem chwały ciała i duszy”. Brzmi jak zaangażowany rap i reggae. Poeta przemawia do ludzi raz lirycznie innym razem jak prorok czy polityk. Wersy te można recytować w akompaniamencie rytmu wybijanego na bębenku. Autora wiąże się z psychodelią, ale mam duże wątpliwości czy Amerykanin sięgał po naturalne środki psychoaktywne.
4.

Czytając przyziemną prozę Hłaski można się poczuć staro, czytając Whitman'a czujemy się młodo.
5.

Cierpimy na miłość miłości. Tu i teraz żyć i oddychać z miłością.
6.

Ciepło słońca = kobieta + mężczyzna.
7.

Ciemna strona człowieka skłania go do podglądania grzesznych zachować u innych np. poprzez oglądanie brutalnych filmów.
8.

Dzieło poety to wypadkowa przeżyć duchowych społeczeństwa.
9.

Po co człowiekowi świadomość duszy ? Przecież może jej w ogóle nie być albo można ją definiować pod kątem znajomości anatomii, fizjologii i psychologii. Uświadamiamy sobie obecność duszy, aby dzięki temu wyjść z mentalnego więzienia. To zjednoczenie się duszy i ciała daje efekt, który poeta określa jako „ spokojny władca albo władczyni wszystkiego”. Uświadamiana i doświadczana dusza pełni też funkcję narzędzia poznania. Nie może być inaczej gdyż wszędzie i we wszystkim czujemy jej obecność. A jak ją w sobie aktywować ? Trzeba ją kochać, wiernie, mocno i pokornie.
10

Człowiek nie jest autorem swoich wierszy. Tworzy je DUCH. Stąd skłonność do myślenia, że i świat stworzył DUCH.

11.

Rozum poznaje analitycznie, dusza poprzez doświadczenie i przeżywanie. Przeważnie oba procesy nie trwają jednocześnie więc pojawia się dualizm ciała i duszy, który jest źródłem cierpienia jednostki i wszelkich niepokojów społecznych.
12.

Poeta pisze: „ Lecz gdzież jest to, po co wyruszyłem tak dawno temu ? Dlaczego dotąd nikt tego nie znalazł ?”. Otóż Walt Whitman bardzo się myli. Wielu znalazło to COŚ !
13

Mit poety włóczęgi dotyczy duchowego poznania, duchowej przygody. Wskazuje też na ciągłość pokoleniową. Starych włóczęgów zastępują młodzi. Oni są nadzieją bo lepiej staremu umrzeć ze świadomością, że jego dzieło nie poszło na marne. Źródła zbiorowej pamięci wyschną, ale ciągłość pokoleniowa zapewnia pewną nieśmiertelność. Dlatego Whitman zwraca się do młodego poety z taką życzliwością.
14

Poeta jest mówcą, śpiewakiem i muzykiem, a my lubimy przeboje.




piątek, 31 maja 2013

Jajo węża


Inspiracja: Ingmar Bergman, „Jajo węża”, Małgorzata Bogajewska, Teatr Jaracza w Łodzi.



W twórczości Bergmana można znaleźć podobieństwo do Szymborskiej czy Mrożka. Mamy do czynienia z wielkim dziełem, ale jakoś to dzieło nie rzuca wyzwania światu. Stawia na widza kameralnego nie rewolucjonistę. Kluczem do jego zrozumienia jest studiowanie uczuć i wrażliwości jednostki. Odbiorca Bergmana powinien cierpliwie dać się poprowadzić przez ten świat. Zło ma się wykluć z jaja węża. Wszyscy już to wiemy tylko zostaje nam uważne przyglądaniu się jaju. Węża nie da się pokochać i otoczyć opieką nawet gdy jest wężowym dzieciątkiem. Nie ma futerka, żywo nie podskakuje. Ludzie w jego obecności dekomponują swoją świadomość w kierunku odczłowieczania się. Oddają się machinalnym działaniom, procedurą, konwencji, biurokracji. Środowisko jaja węża jest dekadenckie. Wszystko co ma się oprzeć na uczuciach kończy się niepowodzeniem. Niestałość ludzkich zachowań, ogłupiająca biurokracja i eksperymenty medyczne na ludziach kształtują społeczeństwo. Ludzie godzą się na to z powszechnej biedy, która nakazuje im uległość i wzmacnia w poczuciu bezsilności. Ani Manuela (Katarzyna Cynka), ani Abel (Michał Staszczak) nie będą potrafili zbudować wspólnie domu, założyć rodziny. Neurotyczność zabije miłość, a dom okaże się łóżkiem w absurdalnym obozie zagłady. Piękna historia. Proponuje czule objąć ukochaną i zabrać w słoneczny dzień na tę znakomitą i trudną sztukę. Ciekawy jest w tej sztuce klimat rozpadu i zagrożenia. Dla kogoś, kto docenia noise, dark, cold wave albo komu podobał się „Kabaret” Boba Fossa i „ Mefisto” Istvana Szabo. Smacznego jaja.

Aktorzy:

Michał Staszczak, którego zapamiętałem m.in. z „Otella – wariacje na temat” A. Dudy Gracz czy „Rutheford i syn” G. Sowerby/M. Grzegorzek.

Aktorstwo Katarzyny Cynki świeżo przyswojone w „Pamięci wody” S. Stephenson/B. Tosza i zapamiętane ze „Słowa” K. Munk/M. Grzegorzek.

wtorek, 21 maja 2013

Rowerzyści


Inspiracja: Volker Schmidt, Rowerzyści, Anna Augustynowicz, Teatr Jaracza w Łodzi





Lekkość formy jaką daje rower z jego akcesoriami nie zastąpi gruntownej pracy nad sobą. Wsiadając na rower, nakładając na siebie gadżety przechodzimy swoisty kurs psychoterapii, jadąc próbujemy gdzieś dojechać zatem pojawia się filozofia, gdy udaje nam się nie zderzyć z rozpędzonym samochodem mamy wówczas religię.

W chwili jesteśmy jak dzieci z rozrzuconymi zabawkami. Na tym poziomie „nie wiemy”, „nie rozumiemy”, „nie pamiętamy”, „nie pouczamy”, „nie oceniamy”. Uśmiech z głębi serca i wszystko wydaje się proste: wreszcie udało się zostać głupkiem mimo starań różnych autorytetów i przewodników. I Bogu dzięki !

Na sytuację składają się chwile. W sytuacjach musimy się orientować. Wówczas wiemy, rozumiemy, pouczamy, wyprowadzamy swoje racje niczym bokserskie ciosy. I zbudujemy most, komputer, lekarstwo itp. „Wiem” skłoni nas do zadania bliźniemu rany, „wiem” pozwoli opatrzyć mu ranę opatrunkiem, który będziemy potrafili wyprodukować i nim się posłużyć.

Posługiwanie się rowerem wymaga wiedzy i jadąc na nim czujemy się szczęśliwi jak dzieci. „Wiem” idealnie współpracuje z „nie wiem”. Działamy, ale chęć osiągnięcia celu nas nie obciąża. Tu i teraz wszystko co nas spotyka to rozrzucone zabawki, które wystarczy nam tylko sensownie poukładać. Nauczyć się żyć chwilą i być w sytuacji.

  1. Kupiłeś kiedyś rower. Czy był sprawny, czy wywracałeś się na nim, czy byłeś szczęśliwy poruszając się nim ?
  2. Co się dzieje teraz z twoim rowerem ? Jak dawno nim jeździłeś ? Ile razy nim jeździłeś od momentu jego kupna ?
  3. Czy jeździsz sam czy z kimś ? A jak tak to z kim ?
  4. Czy Twój rower jest teraz brudny czy czysty ?
  5. Dlaczego nie kupiłeś roweru mimo że tego chciałeś ?
Aktorzy:

Agnieszka Więdłocha, którą można podziwiać w „Dybuku” An-skiego czy „Barbelo, o psach i dzieciach” Srblijanovicia;

Przemysław Kozłowski znakomity w „Karamazowie”, w roli byłego terrorysty w „Polaroidach”, w „Słowie” Munka, czy w „Rewizorze” Gogola.

Oboje znani z ról filmowych.