W okrągłą rocznicę narodowego powstania państwa ze zgliszcz i popiołów, Najwyższe Zgromadzenie Narodowe powołane po ostatnim skutecznym już zamachu na demokrację, ogłosiła plan nadzwyczajny zapewnienia Państwu naszemu i rodzinom naszym wiecznego pokoju. Senatorowie nasi dożywotnio powołani wedle wąsa, algorytmu i zasług w obliczu Boga Najwyższego, uchwaliło na wieki wieków bezpieczeństwo granic Aktem Świętego Spokoju. Akt ten wchodzi w życie jak najszybciej się da czyli zaraz po niedzieli, wcześnie rano jeszcze przed obiadem jak Bóg da. W Akcie tym stoi wołami, trampicą pisanym, że Państwo nasze ustala swoje bezpieczne granice poza granicami Wszechświata. Boga ustanawia jedynym i prawowitym monarchą, a obywateli przerabia na braci sióstr niezależnie od rasy, płci i kondycji fizycznej. Ostatnim czołgiem nakazuje się wjechać do dołu głębokiego, okrętem osiąść na mieliźnie zaś samolot ostatni kupiony za majątek między krowami, a baranami osadzić jako dom dla komarów i jaszczurek. Żołnierzowi ostatniemu nakazuje się rozebrać do naga i stanąć wobec Świetlistości Oświeconej, order ze wstęgą wręczyć za krew przelaną, wydać porcję żelazną na drogę powrotną do domu rodzinnego.
Tak też ogłoszono Akt Świętego Spokoju, zadziwiwszy świat jak długi i szeroki. Wreszcie przestali straszyć wojną, że ćwiczenia zrobią, nie daj Bóg zmobilizują do czegoś, gonić za kimś każą lub uciekać przed kimś, zmiennymi sojuszami, które przecież niezmienne być powinny.
I demografia od razu skoczyła. Seksownie, z gołym tyłkiem na plaży pod zefir i słońce społeczeństwo wystawione. Raj ustanowiony. Teraz to jak mówią żyć nie umierać.
Najwyższe Zgromadzenie Narodowe głowę państwa wybrało, ni to prezydenta ni to premiera, męża stanu uśmiechniętego, młodego bo i państwo młode, wesołego no bo czym tu się martwić, bez konstytucji no bo po co komu konstytucja, wesołość powszechna konstytucją naszą, partią naszą rządzącą All Inclusive Plus.
Osiągnięto stan geopolitycznej niewidzialności. Uniesieni ponad słowem wolni od słowa i niepotrzebnego czynu. Problem jako przyczyna i skutek pracy przekształcono w czyste działanie. Działanie w nie-działanie. Powszechne powątpiewanie odciążyło znaczenia, pojęcia i paradygmaty. Uwolniony umysł nie rozstrzygał robić czy nie robić. Przestrzeń wewnętrzną wchłonęła przestrzeń zewnętrzną. Społeczeństwo utraciło punkty sporne zyskało zaś samą istotę sporu poprzez zapatrzenie w siebie i zjawiska. Nastąpiła wielka redukcja zjawisk i obiektów. Polityka stawała się coraz doskonalszą muzyką. Dźwięk i zapach stały się kanałem nowej komunikacji.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz